Mało kto wie, kim dla siebie są. "Nie chwaliliśmy się tym za bardzo"
5 stycznia 2026 roku Marcin Wójcik skończył 52 lata. Nie każdy wie, że łączą go rodzinne więzi z inną gwiazdą estrady. "Nie chwaliliśmy się tym za bardzo, mało kto wie, że jesteśmy spokrewnieni" - wyznała bliska mu Urszula.
W tym artykule:
Marcin Wójcik to jeden z członków kabaretu Ani Mru-Mru, od lat obecny na polskiej scenie rozrywkowej. Choć jego zawodowa działalność jest dobrze znana publiczności, życie prywatne artysty rzadko trafia na nagłówki. Tym bardziej zaskoczeniem dla wielu okazała się informacja o jego pokrewieństwie z popularną wokalistką.
Rodzinne więzi, o których długo było cicho
Przez wiele lat zarówno Marcin Wójcik, jak i Urszula nie poruszali publicznie tematu swojego pokrewieństwa. Artystka dopiero po czasie zdecydowała się zdradzić szczegóły tej relacji. "Ania (siostra cioteczna Urszuli - przyp. red.) ma dwóch synów: Tomka i Marcina, który występuje w kabarecie Ani Mru-Mru. W Wikipedii napisali, że jestem bratanicą jego babci. Nie chwaliliśmy się tym za bardzo, mało kto wie, że jesteśmy spokrewnieni" - ujawniła na łamach swojej biografii. Jak się okazuje, Marcin Wójcik i Urszula regularnie odwiedzają sąsiadujące ze sobą domki letniskowe, gdzie spędzają czas z pozostałymi członkami rodziny.
Kabaret Ani Mru-Mru: "Polacy są takim narodem, że lubią oglądać głupszych od siebie!"
Marcin Wójcik: "Fascynację życiem show-biznesowym mam już za sobą"
Marcin Wójcik jest w związku małżeńskim z Magdaleną, z którą zna się jeszcze z czasów licealnych. - Jestem stały w uczuciach. Magdalenę, moją żonę, poznałem jeszcze w liceum. Cenię jej genialne poczucie humoru i do tej pory nie spotkałem kobiety, która by ją pod tym względem przewyższała - mówił w rozmowie z "Show". Artysta podkreślał, że na co dzień ceni sobie rutynę, spokój, a także czas spędzony z najbliższymi.
- Nuda, rutyna, odcinanie kuponów. I jest mi z tym dobrze. (...) Fascynację życiem show-biznesowym mam już za sobą. Każdy dorasta. Kiedyś w trasie bywałem taki nakręcony, że miałem ksywę Nowy Jork, bo nigdy nie spałem. Teraz mogę powiedzieć, że odnalazłem swoje szczęście najbliżej, gdzie mogłem. (...) Lubię normalne życie. To dla mnie przyjemność - wyznał w 2014 roku w rozmowie z "Do Rzeczy".
Czytaj także: Urszula przeżyła dramat. Musiała wyrzucić męża z domu
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.