Od 6 lat nie ma stałego adresu. Mówi, z czego żyje
Sześć lat temu aktor Michał Malinowski wypłynął z Polski w samotny rejs i od tamtej pory żyje w drodze. W nowym wywiadzie opowiedział, czym jest dla niego wolność i jak zarabia na życie.
W tym artykule:
Michał Malinowski to aktor znany m.in z seriali "Na wspólnej", "Pierwsza miłość", czy "Wszystko przed nami". 27 grudnia minęło sześć lat, odkąd wypłynął z Polski w samotny rejs. - Ten czas minął bardzo szybko. Do tej pory nie mogę się otrząsnąć z tego wszystkiego - przyznał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Początkowo zakładał, że spędzi na wodzie 2-3 lata, ale dziś podchodzi do tego inaczej. - Teraz już w ogóle nie planuję. Jest takie powiedzenie, że jak ktoś pływa dłużej niż trzy lata, to nie ma powrotu, bo przyzwyczaja się do stylu życia na łódce i do tej wolności
Wolność jest dla niego najważniejsza
Dla Malinowskiego kluczowe jest poczucie swobody. - Dla mnie wolność to najważniejsza waluta w życiu - podkreślił. Nie traktuje łódki jako ograniczenia, raczej jako sposób na przemieszczanie się i podejmowanie decyzji na bieżąco. - Łódka jest moim domem, a dom to miejsce, w którym śpię, pracuję, gotuję. Czasami ludzie myślą, że skoro płynę od sześciu lat, to właściwie nie wychodzę z łódki. A żeglarstwo to przede wszystkim te wszystkie miejsca, do których można dotrzeć.
Pomysł na biznes: Budowa drewnianych łodzi
W praktyce jego podróż to mieszanka samotności i kontaktu z ludźmi. - Można być samemu na bezludnych wyspach przez miesiąc, łowić ryby i patrzeć na gwiazdy. Albo stanąć w marinie w centrum Amsterdamu, Kopenhagi czy Nowego Jorku. Dla mnie na tym właśnie polega wolność. Jeśli gdzieś mu nie pasuje, rozwiązanie jest proste: -wystarczyło podnieść kotwicę i popłynąć gdzie indziej.
Jak zarabia na życie?
Taki styl życia wymaga też oszczędności. - To ma koszt, ale ja go bardzo minimalizuję - mówił. Na jego łódce nie ma części typowych udogodnień: - nie mam na przykład odsalarki. Ani prysznica - zaznaczył. Zarabia na kilku aktywnościach. Jednym ze źródeł jest Instagram, choć – jak zaznacza – ważniejsze od liczb jest to, kto go ogląda. - Ale bardziej niż z ilości obserwujących, cieszę się z tego, kto tam jest. Naprawdę obserwują mnie ludzie na poziomie często o wiele wyższym, niż ja sam prezentuję - podkreślił. Oprócz tego robi krótkie reportaże i ceni tę pracę za swobodę twórczą. - Taka życiowa dywersyfikacja - nie Instagram, to aktorstwo, nie aktorstwo, to żagle, nie żagle, to reporterka. A może kiedyś znajdę złoto? - podsumował.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.