Żyła w nieświadomości. Prawdę o partnerze odkryła po latach
Małgorzata Kosik ujawnia kulisy swojego byłego związku, w którym relacja partnera z mamą miała większe znaczenie niż ona sama. - Dopiero po latach dowiedziałam się z internetu, że on był maminsynkiem - przyznaje aktorka.
W tym artykule:
Małgorzata Kosik pojawiła się w programie "Halo tu Polsat", gdzie opowiedziała o byłym partnerze, który okazał się maminsynkiem. Początkowo nie postrzegała jego częstych kontaktów z mamą jako problemu. Prawdziwą naturę tej relacji odkryła dopiero po latach.
Małgorzata Kosik: "Wszystko konsultował z mamusią"
Maminsynek to dorosły mężczyzna, którego decyzje w dużym stopniu zależą od matki, a jej opinia może mieć większą wagę niż partnerki życiowej. W przypadku Małgorzaty Kosik początkowo wszystko wydawało się naturalne i niewinne. - On miał 20 lat, ja 25, trochę byłam od niego starsza. On przyjechał do dużego miasta i wszystko konsultował z mamusią - wyznała.
Olga Kalicka mówi o macierzyństwie. Jak jej syn reaguje na to, że ktoś chce z nią zdjęcie? „Mamo, a co to jest ta Rodzinka.pl?”
- Wtedy nie postrzegałam tego w kategoriach maminsynka. Uważałam, że chłopak przyjechał z małej miejscowości, jest w dużym mieście, dopiero zaczyna karierę, więc naturalne, że konsultuje różne rzeczy z mamą - dodała w programie. Po czasie jednak codzienne konsultacje z rodzicielką zaczęły ograniczać samodzielność partnera i wpływać na dynamikę związku, co stało się dla aktorki wyzwaniem.
Kosik: "Mam dużą tolerancję do relacji syn-mama"
Po zakończeniu związku Małgorzata Kosik przyznała, że dopiero z perspektywy czasu zrozumiała, jak silna była zależność jej byłego partnera od matki. - Wtedy tego tak nie odbierałam. Po prostu uważałam, że on ma dobrą relację z mamą. Ponieważ nie było w domu ojca, uznałam, że to jego najbliższa osoba - mówiła w "Halo tu Polsat".
- Dopiero po latach dowiedziałam się z internetu, że on był maminsynkiem - dodała. Aktorka podkreśla, że dziś podchodzi do takich relacji z większym dystansem. - Mam dużą tolerancję do relacji syn-mama. Szczerze mówiąc, nie walczę z mamusiami, raczej się z nimi zaprzyjaźniam. Mam też to szczęście, że nigdy nie mieszkały blisko. Zawsze były w innym mieście, więc nie było aż takiej ingerencji - podsumowała.
Zapraszamy na grupę FB – #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.