Wpłacał po 100 zł miesięcznie. Tak żyje na emeryturze
20 marca 2026 r. Zbigniew Buczkowski obchodzi 75. urodziny. Dziś może pochwalić się nie tylko bogatą karierą, ale i szczęśliwym małżeństwem, które trwa już ponad cztery dekady. W jednym z wywiadów opowiedział, jak oszczędzał na emeryturę.
W tym artykule:
Zbigniew Buczkowski i jego żona Jolanta są razem od ponad czterdziestu lat. Ich historia zaczęła się jak scenariusz filmowy - od randki w ciemno zaaranżowanej przez jego mamę. Szybko jednak okazało się, że to znajomość na całe życie.
Zanim aktor poznał swoją przyszłą żonę, przez długi czas pozostawał singlem. Niewiele brakowało, by zaczęto mówić o nim "stary kawaler". Kobiety, z którymi się spotykał, nie budziły w nim większych emocji. Wszystko zmieniło się dopiero wtedy, gdy jego mama postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.
- Miałem już trzydziestkę na karku, a wtedy trzydziestoletni facet, który nie miał żony, był albo "podejrzany", albo nadzwyczajnie szpetny. "Stary kawaler" to nie było najmilsze określenie na mężczyznę. Ale ja się tym jakoś nigdy nie przejmowałem. Miałem szalone życie - opowiadał Zbigniew Buczkowski w wywiadzie dla "Echa Dnia".
Leszczak tajemniczo o nowym związku. Co z Koterskim i Frysiem? Czy Michał i Marcela są już po rozwodzie?
Zbigniew Buczkowski od razu wiedział, że to "ta jedyna"
Pierwsze spotkanie z Jolantą okazało się przełomowe. Aktor niemal od razu poczuł, że to coś wyjątkowego. - Jola zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Od razu przemknęła mi przez głowę myśl, jak by to było, gdybym się ożenił. Ledwie ją poznałem, a już chciałem poprowadzić do ołtarza. Widocznie dojrzałem do ożenku - wyznał.
Choć uczucie pojawiło się błyskawicznie, nie wszyscy od razu patrzyli na tę relację z entuzjazmem. W rodzinie Jolanty pojawiły się obawy, czy życie z aktorem zapewni jej stabilność.
- Ostrzegała ją przede mną przed ślubem. Twierdziła, że aktorzy miewają po kilka żon. Ale my dobrze dopasowaliśmy się z Jolantą - mówił Buczkowski w "Twoim Imperium".
Sekret udanego małżeństwa
Dziś, po ponad czterech dekadach wspólnego życia, aktor nie ma wątpliwości, komu zawdzięcza trwałość swojego związku. Jak podkreśla, kluczową rolę od początku odgrywa jego żona.
- Powodzenie naszego małżeństwa to zasługa żony, jej mądrości życiowej i ogromnej tolerancji. Zdarzają nam się oczywiście, jak w każdym małżeństwie, dobre i gorsze chwile, ale Jola potrafi załagodzić każdy spór, wyciszyć każde napięcie. Jej dobroć i moje wyrzuty sumienia, że nie zawsze jestem najlepszym mężem, powodują, że ciągle staram się zmieniać na lepsze. To, kim dziś jestem, zawdzięczam właśnie żonie - podkreślił w wywiadzie dla "Tele Tygodnia".
Aktor nie zwalnia tempa mimo wieku
Choć osiągnął już wiek emerytalny, Zbigniew Buczkowski nie wyobraża sobie życia bez pracy. Jak mówi, to właśnie aktywność zawodowa daje mu energię i poczucie sensu. - Jakbym nie miał pracy i musiałbym siedzieć w domu, to bym zgłupiał - stwierdził w wywiadzie dla "Świat i Ludzie".
- Mnie dawno temu miła pani w ZUS-ie powiedziała, żebym sam wpłacał pieniądze co miesiąc na swoją emeryturę, bo ten czas szybko zleci. I tak robiłem. Sam płaciłem. Były to małe stawki, chyba po 100 złotych miesięcznie, ale się płaciło. Chociaż moja emerytura nie jest jakaś wysoka, to ją mam - wyznał w rozmowie z "Faktem". - Przeszedłem na emeryturę w wieku 67 lat, więc płaciłem dwa lata dłużej, niż dziś jest wymagane - dodał.
Aktor otrzymuje świadczenie z ZUS, jednak nigdy nie ukrywał, że nie należy ono do najwyższych. Jednocześnie podkreśla, że każdy jest odpowiedzialny za swoją finansową przyszłość.
- Nie ma czegoś takiego jak aktor na emeryturze. Aktor najpierw gra młodych ludzi, później ojców, dziadków, a na końcu staruszków - przekonuje i deklaruje: - Przez całe życie pracowałem. I dopóki będę mógł, to będę pracował - podsumował w wywiadzie dla "Świat i Ludzie".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.