Pisano, że ma romans. Widziano go z kobietą z "klubu dla panów"
26 lutego 2026 roku Tomasz Schimscheiner skończył 59 lat. Swego czasu życie prywatne aktora stało się głośnym tematem poruszanym w mediach. Wszystko za sprawą rzekomego romansu. - Nie jestem mężem idealnym - przyznał w jednym z wywiadów.
W tym artykule:
Tomasz Schimscheiner to aktor, który zdobył popularność dzięki roli Andrzeja Brzozowskiego w serialu "Na Wspólnej". Przez lata cieszył się opinią męża na medal - opowiadał w wywiadach, że przynosi żonie kwiaty bez okazji. Później sam jednak przyznał, że nie do końca jest partnerem idealnym.
- Nie jestem mężem idealnym. Mam pod skórą swojego diabełka, który czasem kusi mnie do niekonwencjonalnych zachowań. Od lat walczę z tym, że jestem dość nerwowy i szybko wpadam w gniew. Moja żona ma ze mną utrapienie - mówił w rozmowie z "Echem Dnia".
Wizerunek przykładnego męża poważnie zarysowały plotki o rzekomej zdradzie Schimscheinera. Pierwsze informacje w sprawie pojawiły się w 2008 roku.
Na Wspólnej - Schimscheiner o 7 latach pracy
Artykuły zalały prasę. Tak o rzekomej niewierności dowiedziała się żona
Wiosną 2008 roku Tomasz Schimscheiner otrzymał propozycję udziału w "Tańcu z Gwiazdami". Żona aktora była wówczas w ciąży z drugim dzieckiem. Pewnego dnia nagłówek "Super Expressu" poinformował Beatę, że jej mąż ją zdradza. Aktor miał być widziany z obcą kobietą, z którą wychodził z luksusowej agencji towarzyskiej. Pani miała być znana bywalcom wilanowskiego "klubu dla panów".
- Tomek to towarzyski facet i Beata już się do tego zdążyła przyzwyczaić. Nie uwierzyła w zdradę - miała powiedzieć osoba z otoczenia małżeństwa w rozmowie z tygodnikiem "Świat i Ludzie".
W "Twoim Imperium" pojawiła się natomiast informacja, że Beata Schmischeiner wybaczyła Tomaszowi romans. Sam aktor podczas rozmowy z brukowcem podkreślał, jak bardzo docenia tolerancyjność i wyrozumiałość żony - ta nigdy publicznie nie skomentowała całej sytuacji.
Miłość od pierwszego wejrzenia. "Powaliła mnie na kolana"
Para poznała się jeszcze na studiach - zarówno Beata, jak i Tomasz studiowali aktorstwo w krakowskiej szkole teatralnej.
- Byłem na trzecim roku, kiedy ją dostrzegłem. Weszła do bufetu, usiadła przy stoliku, rozmawiała z kolegami, a ja po prostu zaniemówiłem. Byłem zauroczony. Tego dnia Beata najzwyczajniej w świecie powaliła mnie na kolana. Poczułem, że jest kobietą, na jaką czekałem całe życie. Umówiłem się z nią i od razu na pierwszej randce powiedziałem jej, że będzie moją żoną. Popukała się po głowie... A ja zakochałem się w niej w jednej sekundzie - opowiadał Schimscheiner w wywiadzie dla "Echa Dnia".
Z początku przyszła pani Schimscheiner nie była zainteresowana Tomaszem. Była też w innym związku. - Dałem jej siebie na rękach: nagabywałem o spotkania, obsypywałem kwiatami, prosiłem ją do tańca w deszczu na krakowskim Rynku. Chciałem się jej pokazać z jak najlepszej strony. No i udało się - wyjawił aktor.
Kiedy weszli w związek, wystarczyło półtora roku. Zakochani wzięli ślub. Najpierw powitali na świecie córkę Lenę, a po 16 latach - Adelę.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.