Polacy wydali 87 mln dolarów na OnlyFans. Ekspertka: "Widzę sporo hipokryzji"
- Z jednej strony głośno protestujemy przeciw edukacji zdrowotnej, strasząc "seksualizacją dzieci", a z drugiej masowo szukamy ujścia dla seksualności w sieci - mówi WP seksuolożka, Patrycja Wonatowska.
Wygląda na to, że użytkownicy na całym świecie nie szczędzą grosza na OnlyFans. Według najnowszego podsumowania platformy zawartego w raporcie Only Guider oraz zestawieniu Wrapped 2025, mamy do czynienia z globalnym wzrostem w wydatkach użytkowników aż o 9 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.
Co ciekawe, Polska znalazła się na wysokiej, 12. pozycji pod względem wydatków na tę platformę, przeznaczając na ten cel ponad 87 mln dolarów. To aż o 19 proc. więcej niż jeszcze w 2024 r. Jeśli jednak wzięlibyśmy pod uwagę jedynie Europę, nasz kraj zajmuje w tym przypadku 6. miejsce tuż za Wielką Brytanią, Włochami, Niemcami, Francją i Hiszpanią. Dlaczego platformy tego typu cieszą się aż taką popularnością? Porozmawialiśmy o tym z seksuolożką, Patrycją Wonatowską.
Karolina Gilon szczerze o OnlyFans: "Wystarczy hot fotkę wstawić i tyle hajsu?"
Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski: Co wydatki Polaków na OnyFans mówią o naszym podejściu do seksualności?
Patrycja Wonatowska, seksuolożka: Widzę tu sporo hipokryzji. Z jednej strony głośno protestujemy przeciw edukacji zdrowotnej, strasząc "seksualizacją dzieci", a z drugiej masowo szukamy ujścia dla seksualności w sieci. OnlyFans może być odpowiedzią na deficyt bliskości. W pewien sposób zresztą daje jej namiastkę - jest szybki, łatwy i nie wymaga konfrontacji z drugim człowiekiem w realnym świecie.
Dlaczego anonimowość jest tu tak ważna?
Z psychologicznego punktu widzenia można to interpretować jako możliwość ukrywania części tożsamości w sieci. Pragniemy móc wracać do moralnie akceptowanej wersji siebie, choć jednocześnie w internecie odsłaniamy skomplikowane aspekty własnej osobowości. Zjawisko wykorzystania seksualności jako powodu do zawstydzania innych również nasila potrzebę anonimowości, zwłaszcza wobec obaw przed wyciekiem danych. To właśnie popycha nas do korzystania z portali, które oferują poczucie anonimowości.
Czego tak naprawdę szukają użytkownicy: treści czy może relacji?
To usługa, ale sprzedana jako coś "osobistego". OnlyFans bywa postrzegany jako bardziej elitarny od darmowej pornografii. Wydaje się też, że jest bardziej spersonalizowany. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ktoś nie potrafi budować realnych relacji. Wtedy iluzja kontaktu z drugim człowiekiem staje się zastępstwem.
Czy płacenie za intymność może być dla wielu osób "bezpieczniejszą" alternatywą niż randkowanie i realne relacje?
Tak, bo wszystko jest w takim układzie jasne: znam wszystkie zasady, płacę i dostaję odpowiedź. To daje poczucie kontroli i bezpieczeństwa emocjonalnego. Seksualność staje się łatwo dostępna, a interakcje mniej ryzykowne niż w kontaktach offline.
Takie platformy mogą pomagać związkowi?
Zdarza się, że nie możemy swobodnie mówić o swoich fantazjach lub pragnieniach drugiej połówce. Ukrywamy się więc za ekranem, dając przestrzeń do eksperymentowania z różnymi aspektami, jak dominacja czy uległość. Korzystanie z tego typu platform może być wstępem do łatwiejszej rozmowy z partnerem.
Warto jednak pamiętać, że mimo wszystko korzystanie z nich może także komplikować relacje w prawdziwym życiu. Ważne jest więc, by zastanowić się nad własnymi intencjami i celami, jakie chcemy osiągnąć.
Odnoszę wrażenie, że nie postrzega pani tego typu platform jako "największego zła" na świecie.
Tak, to prawda. Traktuję je podobnie zresztą jak pornografię, czyli jako narzędzie. Osoby, które wiedzą, czego chcą doświadczyć, mają większe szanse na osiągnięcie tego bez szkody dla siebie czy innych. Właśnie dlatego edukacyjny aspekt korzystania z takich platform może być pozytywny. OnlyFans czy podobne portale mogą być używane okazjonalnie jako dodatkowa opcja. Im bardziej restrykcyjnie podchodzimy do seksualności, tym większe jest prawdopodobieństwo, że ludzie będą szukać alternatyw w innych miejscach.
Gdzie w takim razie kończy się erotyka, a zaczyna zdrada?
To zależy od ustaleń w związku. Gdy para uzna, że korzystanie z różnych opcji jest w porządku, nie ma problemu. Jednak gdy emocje zaczynają odgrywać większą rolę, a spędzanie czasu na takich platformach prowadzi do izolowania się od rzeczywistego życia i kontaktu z innymi, to jasny sygnał ostrzegawczy.
Jak reagują partnerzy osób, które regularnie wydają pieniądze na takich platformach?
Najczęściej szokiem. Zaskoczeniem bywają wydawane kwoty oraz ilość czasu spędzanego z kimś innym w sieci. Wtedy wiele osób uświadamia sobie, że ich partner znacznie bardziej woli angażować się relację online niż w rzeczywisty kontakt.
Co zrobić, gdy dowiadujemy się, że nasz partner korzysta z "niebieskiej platformy"?
Przede wszystkim warto zacząć od rozmowy i wyrażenia swoich uczuć bez oceniania partnera. Naturalnym odruchem może być krytyka, ale lepiej skupić się na swoich emocjach, np. "Jestem zaskoczona, czuję się dziwnie". Ważne, by unikać osądzania i być otwartym na zrozumienie powodów, dla których partner korzysta z takich treści.
W rozmowie warto zastanowić się nad wpływem tego na relację i co można wspólnie poprawić w życiu seksualnym. Podchodzenie do tego z ciekawością, a nie z osądzaniem, może otworzyć drogę do pracy nad związkiem, nawet jeśli początkowo wydaje się to trudne.
Jak platformy wpływają na nasze oczekiwania wobec seksu i bliskości w realnym życiu?
Kluczowa jest świadomość swojej seksualności. Znając potrzeby i intencje związane z relacjami seksualnymi, nasze doświadczenia stają się głębsze. Platformy internetowe mogą je zresztą wspierać, szczególnie gdy nie mamy partnera, ale nie powinny ograniczać nas w poznawaniu nowych ludzi. Granica między korzystaniem z OnlyFansa dla wsparcia a izolacją jest naprawdę bardzo cienka.
A jaki stosunek np. do Only Fans młode osoby?
Rzeczywiście młodsze pokolenia mają szerszy dostęp do informacji o seksualności, co pozwala im eksperymentować bardziej świadomie. Traktują to jako naturalną możliwość, zamiast czegoś zakazanego.
Wielu twórców OnlyFans otwarcie przyznaje się do swojej działalności na tej platformie. Są też tacy, którzy się tym raczej nie chwalą. Co jednak z psychologicznymi kosztami, które się z tym wszystkim wiążą?
Pierwszym aspektem jest dobrowolność decyzji takiej osoby. Ważne jest, aby podjęcie pracy było wynikiem świadomych decyzji, a nie przymusu. Nawet w takim przypadku mogą jednak pojawić się trudności w życiu prywatnym, jak na przykład decyzja, komu powiedzieć o swojej pracy, zwłaszcza jeśli jest się rodzicem.
Inne kwestie dotyczą tego, jak otwarcie mówić o takich sprawach i w jaki sposób przekazać informacje, które niekoniecznie chcemy ujawniać. Osoby, które zajmują się jedynie tworzeniem i udostępnianiem zdjęć czy filmów, mogą czuć się bezpieczniej, gdyż same decydują, co pokazują i w jaki sposób. Dzięki temu działają na własnych zasadach, co zwiększa ich poczucie bezpieczeństwa.
Powinniśmy się tej popularności obawiać, czy raczej traktować ją jako sygnał ważnych potrzeb społecznych?
Uważam, że obecne trendy są sygnałem społecznych potrzeb i wskazują na zmiany w relacjach międzyludzkich oraz w sposobie, w jaki tworzymy związki. To jeszcze bardziej podkreśla znaczenie rozmów o seksualności i edukacji w tym zakresie, aby umożliwić świadome podejmowanie decyzji.
Rozmawiała Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl