Polka utknęła w Katarze. Mówi, co dzieje się na miejscu
Doha miała być dla niej tylko krótkim przystankiem w drodze powrotnej z Australii do Polski. Dagmara Jaskólska nie spodziewała się jednak, że będzie zmuszona zostać tam znacznie dłużej. Jak obecnie wygląda sytuacja Polaków w Katarze? Opowiedziała o tym w rozmowie z Wirtualną Polską.
Dagmara Jaskólska spędziła ostatnie tygodnie w Australii, a stolica Kataru miała być w jej przypadku tylko krótkim przystankiem w drodze powrotnej do Polski. Obecnie jednak spędza tam już trzeci dzień, nie mając żadnych informacji o tym, co dalej.
Samolot Polki zawrócono do Kataru
- O godz. 9 rano miałam wylot z Dohy do Polski. Mój samolot wystartował, ale przez godzinę krążył nad Katarem, aż w końcu poinformowano nas, że musimy wrócić na lotnisko - mówi Wirtualnej Polsce Dagmara Jaskólska.
Turyści na Bliskim Wschodzie. "Trzeba przede wszystkim zachować spokój"
Pasażerowie nie wiedzieli, co się dzieje. - Na początku przez godzinę trzymano nas w samolocie, a potem kazano wysiąść i czekać na lotnisku. W międzyczasie dostawaliśmy alerty na telefony, ale obsługa lotniska wciąż nie udzielała żadnych informacji. Panował tam prawdziwy chaos informacyjny - tłumaczy.
Zarówno jej, jak i innym podróżnym kazano czekać na dalsze komunikaty. - Przy punktach informacyjnych ustawiały się ogromne kolejki. Nagle dowiedzieliśmy się, że rozdawane są vouchery na hotel i jedzenie, choć w pewnym momencie ich zabrakło.
Dagmara Jaskólska postanowiła więc zostać na lotnisku. - Pracownicy powtarzali nam, że lot nie jest odwołany, tylko opóźniony i zapewniali nas, że na pewno odlecimy. Co chwilę jednak przesuwali godziny ponownego otwarcia przestrzeni powietrznej.
- Po ok. 20 godzinach na lotnisku obsługa sama do nas podeszła i poinformowała o wolnych miejscach w hotelu. Na razie jest on na koszt linii lotniczych. Kazali nam po prostu śledzić komunikaty i nie wychodzić z hotelu - zaznacza.
Polka nie mogła też odebrać swojego bagażu rejestrowanego. - Na początku poinformowano mnie, że jest w samolocie i gdy zostanie ustalona nowa data lotu, automatycznie zostanie nadany ponownie. Teraz otrzymałam e-mail z prośbą o zgłoszenie, w którym hotelu jestem zakwaterowana, a bagaż zostanie tam dostarczony. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie.
Dagmara Jaskólska podkreśla, że choć jest zarejestrowana w systemie Odyseusz, nie ma żadnych informacji o tym, czy jest planowana ewakuacja dla obywateli RP. - Infolinie są ciągle zajęte. Dostajemy tylko wiadomości e-mail z aktualizacjami dotyczącymi np. zamknięcia przestrzeni powietrznej. - Lotnisko jest obecnie zamknięte, a obsługa hotelu wręcz zabroniła nam tam jechać.
Relacjonuje sytuację Polaków w Katarze
- Słyszałam kilka razy wybuchy spowodowane zestrzeliwaniem rakiet - mówi Dagmara Jaskólska. Obecnie Polka czuje się jednak w hotelu bezpiecznie. - Na ulicach prawie nie ma ludzi, ale odnoszę wrażenie, że przed tą sytuacją też nie było ich zbyt wiele.
- Najbardziej w tym wszystkim stresujący jest brak wiedzy na temat tego, co dalej. Codziennie rano dostajemy tylko informację o tym, czy przestrzeń powietrzna jest dalej zamknięta. Słyszałam, że niektórzy Polacy rozważają wyjazd przez Arabię Saudyjską, ale to też dość niebezpieczne — podkreśla.
Rozmawiała Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.