Jest po udarze. "Mam problemy z afazją"
- Dopiero wracam do pracy po bardzo długim okresie niebytu. Sympatyczna jest bardzo ekipa, niesamowita, aż trudno mi grać tam złego - opowiada w nowym wywiadzie Jacek Rozenek, który po dłuższej przerwie, wywołanej problemami ze zdrowiem, wraca do pracy.
W tym artykule:
Kilka lat temu Jacek Rozenek przeszedł poważny udar. Ogromnym wsparciem w tym czasie okazała się dla aktora Maria Samuel, z którą wkrótce połączyło Rozenka coś więcej. Dziś para jest małżeństwem i chętnie razem pokazuje się w mediach. Nie tak dawno Jacek Rozenek pojawił się w "Halo tu Polsat", gdzie opowiedział kilka słów na temat swojego obecnego życia.
Jacek Rozenek o związku z Marią. Czy jego synowie ją akceptują?
"Dostałem pracę"
Jacek Rozenek nie ukrywa, że powrót po dłuższej przerwie, kiedy nadal ma pewne problemy związane z przejściem udaru, nie jest najprostszy. Aktor nie zamierza się jednak poddawać. Cieszy się z nowego wyzwania zawodowego i jest niezmiernie wdzięczny za super ekipę na planie.
- Dostałem pracę w serialu "Gliniarze", gdzie gram niejednoznacznego inspektora Woźniaka. Co prawda mam problemy z afazją — czasem zapominam tekstów, ale to mój powrót do regularnej pracy. Dopiero wracam do pracy po bardzo długim okresie niebytu. Sympatyczna jest bardzo ekipa, niesamowita, aż trudno mi grać tam złego policjanta. Co prawda mierzę się nadal z afazją, pozostałością po trudnej chorobie, ale mam ogromną radość z grania i to mi wystarcza. Nie patrzę wstecz, że przeszedłem coś trudnego, ale nie robi już to na mnie wrażenie - opowiadał w "Halo tu Polsat".
W studiu śniadaniówki zarówno żona Maria Samuel, jak i prowadzący nie ukrywali, że wspierają aktora. - Wstałeś jak feniks z popiołów - padło w stronę Jacka Rozenka.
Rzeczywistość na nowo
Życie Jacka Rozenka zmieniło się 13 maja 2019 roku. To tego dnia aktor zatrzymał się na parkingu, aby odpocząć od prowadzenia samochodu. Zasnął, a kiedy się obudził poczuł, że dzieje się z nim coś niedobrego. - Miałem już paraliż prawej strony ciała, niemożność mówienia - wspominał w jednym z wywiadów.
Aktor miał naprawdę dużo szczęścia - zauważył go bowiem inny mężczyzna, który zatrzymał pojazd, aby sprawdzić, czy Rozenek nie potrzebuje pomocy. Kiedy tylko zobaczył, w jakim jest stanie, od razu wezwał karetkę. Rozenek przeszedł udar. Później konieczna była kosztowna rehabilitacja.
- Byłem wtedy sam. Praktycznie umierałem. Miałem do wyboru – albo się poddać, albo nie. Wybrałem to drugie. Rehabilitacja kosztowała mnie milion złotych. Musiałem się pozbyć wszystkiego, co miało jakąś materialną wartość. Ale gdybym nie miał nic, też bym walczył - mówił w rozmowie z "Super Expressem".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.