Protestowali pod szpitalem w Gdańsku. Zdecydowana reakcja lekarza. "Czysta manipulacja"
- Jeżeli nie odpowiada komuś polskie prawo, to powinien zwrócić się do rządu - powiedział prof. Maciej Socha, kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku. To reakcja na drugą w tym miesiącu manifestację zorganizowaną przez przeciwników aborcji.
W tym artykule:
Prof. Maciej Socha, kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku pojawił się w studiu TOK FM, gdzie zaapelował do organizatorów demonstracji z 18 stycznia. - Tej manifestacji antyaborcyjnej tam nie powinno być - podkreślił. Specjalista rozprawił się również z zarzutami, które regularnie pojawiają się ze strony protestujących.
Manifestacje na gdańskiej Zaspie
Szpital św. Wojciecha w Gdańsku jest jednym z miejsc, gdzie przeprowadza się legalnie aborcję. Przeciwnicy tych działań zdecydowali się stanowczo zaprotestować przeciwko działaniom lekarzy. Protestujący nie bali się krzyczeć haseł takich jak "holokaust nienarodzonych" czy "morderstwo".
Martyna Wojciechowska o prawie aborcyjnym w Polsce: “Ograniczanie sprawia, że aborcja schodzi do podziemi"
- Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to kompletnie nie chodzi o pojedyncze przypadki aborcji ani o metody, jakimi przerywamy ciążę. Chodzi wyłącznie o wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji, który będzie skutkował kolejnymi przypadkami śmierci pacjentek. A przecież jeżeli nie odpowiada komuś polskie prawo, to powinien zwrócić się do rządu. Stąd to na ul. Wiejskiej powinien być ten protest - powiedział prof. Maciej Socha.
Ekspert przy okazji zaznaczył, że w zeszłym roku wykonano w Polsce ok. 800 aborcji. - Czyli, porównując do czasu sprzed wyroku Trybunału Konstytucyjnego, kiedy z przesłanki embriopatologicznej było około 1000 przerwań ciąż i odnosząc do 120 tys. przerywań ciąż w całej Polsce to dalej poniżej 1 proc. - wyjaśnił.
Prof. Maciej Socha zwrócił również uwagę na to, że choć pracownicy szpitala działają zgodnie z prawem, dbając o przy tym o zdrowie oraz życie pacjentek, tego typu wydarzenia mogą realnie wpływać na ich pracę.
- Z mojego punktu widzenia, jako kierownika oddziału, lekarze pracujący na oddziale odczuwają ogromny dyskomfort, kiedy nie słyszą, że ratują życie i zdrowie kobiet, a słyszą, że są mordercami dzieci. Utrudnia im to pracę. Przy czym ten dyskomfort będzie się przekładał na zaburzenie procesu diagnostycznego i terapeutycznego, a także wprost będzie stanowił zagrożenie zdrowia i życia pacjentów. Dlatego jeszcze raz powtórzę: to nie to miejsce i na pewno nie w ten sposób.
"To czysta manipulacja"
Prof. Maciej Socha postanowił odnieść się także do zarzutów, które padały podczas manifestacji antyaborcyjnej. - Zdarzyło mi się już usłyszeć, że sięgając po elektronarzędzia, ponieważ takich używamy w trakcie laparoskopii, de facto sadzamy na krześle elektrycznym i smażymy to dziecko. "Na miłość boską" - pozwoli pani, że tak to skwituję. To czysta manipulacja, a sama narracja jest skalkulowana na to, żeby wystraszyć i zniechęcić ludzi do aborcji. Tymczasem, ze względu na stan zagrożenia zdrowia i życia pacjentek, czasem przerywamy ciąże - zaznaczył.
Zdaniem eksperta nie na miejscu było także prezentowanie przed wejściem do szpitala grafik antyaborcyjnych. - Poza tym rozczłonkowane fragmenty zwłok, płodów ludzkich - to znowu chyba nie ta formuła. Nie tak powinno wyglądać epatowanie tymi zdjęciami, które szczerze mówiąc pewnie są z lat 60-70. z USA, a nie z Polski.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.