Zrobiła badanie wśród seniorów. Wnioski zatrważają
- Podczas prowadzonych przeze mnie badań pytałam seniorów, czy znają kogoś, kto popełnił samobójstwo. Praktycznie każdy znał. Niekoniecznie była to osoba z rodziny, ale np. sąsiad. Ale to temat, do którego się nie wraca - mówi "Gazecie Wyborczej" Danuta Sowińska, suicydolożka.
W tym artykule:
Przejście na emeryturę wiąże się z wieloma wyzwaniami. Danuta Sowińska jest autorką raportu dotyczącego samobójstw wśród seniorów. Niestety wiele Polek i wielu Polaków w podeszłym wieku mierzy się z myślami samobójczymi. W przestrzeni publicznej mało niestety słyszy się na ten temat.
- Więcej uwagi poświęca się samobójstwom wśród młodych. Padają pytania, dlaczego do tego doszło, żałuje się, że tyle życia mieli przed sobą. A taki 70- czy 80-latek zaraz i tak by zmarł. To kto by się nim przejmował (...). Podczas prowadzonych przeze mnie badań pytałam seniorów, czy znają kogoś, kto popełnił samobójstwo. Praktycznie każdy znał. Niekoniecznie była to osoba z rodziny, ale np. sąsiad. Ale to temat, do którego się nie wraca - mówiła Sowińska "Gazecie Wyborczej".
Tyle emeryci potrzebują na godne życie. "Co to jest 180 zł podwyżki?"
"Marzyli, żeby już nie pracować"
Wiele osób jeszcze przed 60. rokiem życia powtarza frazę "byle do emerytury". Kiedy jednak rzeczywiście się na nią przechodzi, po 60. roku życia w naszym myśleniu coś się zmienia.
- Osoby, które pracowały intelektualnie, ciągle mają energię i siłę, chcą wychodzić z domu. Problem najbardziej dotyka osób, które jeszcze przed emeryturą nie były aktywne. Pracę traktowały jako straszny obowiązek. Głównie mowa tu o tych, którzy pracowali fizycznie, marzyli, żeby już nie pracować. Tak mówią choćby rolnicy - zaznacza Danuta Sowińska w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Ekspertka wspomniała spotkanie w Owidziu na Kociewiu. Spotkała wówczas mężczyznę, któremu niedawno zmarła żona. - On był bliski popełnienia samobójstwa. To był jedyny taki głos, jedyna osoba, która miała odwagę to powiedzieć - przyznała Sowińska.
"Syndrom złamanego serca"
Okazuje się, że na seniorów wyjątkowo silnie wpływa śmierć ukochanej żony. Jest nawet specjalny termin, który opisuje to zjawisko.
- Jest coś takiego jak syndrom złamanego serca. Ok. 12 proc. wdowców umiera w ciągu roku od śmierci żony. Przez tęsknotę, złe odżywianie, nieprawidłowe funkcjonowanie. Wielu mężczyzn nie wie, jak przyjmować leki, bo żony się tym zajmowały - wyjaśniła "Gazecie Wyborczej" Danuta Sowińska.
A co w przypadku odwrotnej sytuacji? - U kobiet to częściej się zdarza, gdy przed matką umrze dziecko. Wówczas 7-8 proc. z nich też umiera - powiedziała ekspertka.
Jeśli znajdujesz się w trudnej sytuacji i potrzebujesz rozmowy z psychologiem, zadzwoń pod bezpłatny numer 116 123 lub 22 484 88 01. Listę miejsc, w których możesz szukać pomocy, znajdziesz też TUTAJ.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.