Przyjechała do Polski z Ukrainy. Codziennie mierzy się z hejtem

"Wracaj na Ukrainę" - takie wiadomości Olya Semenova dostaje niemal codziennie. Ukrainka, która od kilku lat mieszka i pracuje w Polsce, postanowiła przeciwstawić się hejtowi i stereotypom. - Jeśli chodzi o hejt skierowany do mnie, to nie biorę go sobie do serca. To mówi więcej o tych ludziach nich niż o mnie - podkreśla.

Olya Semenova od 7 lat mieszka w PolsceOlya Semenova od siedmiu lat mieszka w Polsce
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Paulina Żmudzińska

Z ostatnich danych policyjnych wynika, że między 1 stycznia a 31 lipca 2025 r. zarejestrowano 543 przestępstwa motywowane niechęcią wobec Ukraińców. To oznacza 41-procentowy wzrost w zestawieniu z analogicznym okresem w 2024 r.

Olya Semenova znalazła w Polsce pracę oraz miłość. Niestety, jako osoba z Ukrainy, musi zmagać się z ogromną falą krytyki nie tylko w internecie, ale także w realnym świecie. Regularnie otrzymuje ksenofobiczne wiadomości oraz komentarze. Postanowiła jednak z tym walczyć. Właśnie dlatego niedawno opublikowała na Facebooku post, w którym zaprezentowała niektóre z nich. Reakcja internautów była natychmiastowa. Post w zaledwie kilka dni zyskał ogromną popularność.

Jak Semenova radzi sobie z hejtem i dlaczego sprzeciwia się dalszej pomocy Ukraińcom, którzy przybyli do naszego kraju? O tym wszystkim opowiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską.

Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski: Przyjechałaś do Polski siedem lat temu. Dlaczego się zdecydowałaś na taki krok?

Olya Semenova: Nie przyjechałam ani w celach zarobkowych, ani z powodu wojny. Przyjechałam, ponieważ moi rodzice od dłuższego czasy mieli problemy - najpierw się rozstawali, a potem schodzili - i tak w kółko. Próbowałam ratować mamę, ale kiedy zrozumiałam, że nie dam rady, postanowiłam coś zmienić.

"Schronów nie ma, niczego nie ma". Polacy czują się bezbronni

Właśnie wtedy moja koleżanka wyjechała do Polski i zaproponowała, abym do niej dołączyła. Pierwszy raz przyjechałam tu na trzy miesiące. Pracowałam nad morzem, najpierw jako kelnerka, potem jako pomoc kuchenna. Ludzie traktowali mnie bardzo dobrze. Wszyscy wspierali, zabierali nad morze, pomagali w nauce języka i tak właśnie pokochałam Polskę i jej mieszkańców.

Przyjeżdżając tu, miałaś już zapewnioną jakąś pracę?

Teoretycznie wszystko miało być już załatwione, jednak po przyjeździe właścicielka hotelu, w którym miałam pracować, oznajmiła, że znalazła już innego pracownika. Moja koleżanka była w innym mieście, a ja nie miałam nawet karty SIM, żeby do niej zadzwonić, więc po prostu usiadłam i rozpłakałam się.

Ile miałaś wtedy lat?

Miałam prawie 19 lat i jedynie 500 zł w kieszeni. Byłam zrozpaczona. Właścicielka hotelu powiedziała, że zna kogoś, kto mógłby mi pomóc. Zadzwoniła do właściciela restauracji, który zgodził się mnie zatrudnić na zmywak i tak to się zaczęło. Jak teraz na to patrzę, to nie wiem, co miałam w głowie, że nie bałam się, gdy obca kobieta wiozła mnie do jakiegoś nieznajomego mężczyzny. Ale w zasadzie to było jedyne wyjście.

Dostajesz w sieci wiele obraźliwych i krzywdzących wiadomości. Dlaczego postanowiłaś je publikować?

Rzeczywiście spada na mnie sporo hejtu, zarówno w komentarzach, jak i w prywatnych wiadomościach. Mogłabym to wszystko zgłosić na policję, co wiązałoby się z konsekwencjami prawnymi dla tych osób. Nie chcę jednak angażować służb w takie sprawy.

Publikuję to wszystko, by ludzie zrozumieli, że za tymi wszystkimi wiadomościami często kryją się prawdziwe osoby. Niech wiedzą, jak hejt potrafi krzywdzić innych. Zależy mi, aby też pokazać, że są uchodźcy żyjący tu już od wielu lat. Chcę bronić tych, którzy, podobnie jak ja, przyczyniają się do rozwoju Polski, płacąc podatki i chcąc zostać pełnoprawnymi obywatelami kraju.

A czy kiedykolwiek skorzystałaś z możliwości, które oferuje nasze państwo Ukraińcom?

Nie, nawet z NFZ nie korzystam. Zawsze chodzę prywatnie.

Pamiętasz moment, kiedy po raz pierwszy poczułaś, że hejt zaczyna być czymś więcej niż już tylko pojedynczym komentarzem?

Pracuję jako kelnerka, więc na co dzień spotykam wiele osób. Niestety, z czasem nieprzyjemne sytuacje związane z moim pochodzeniem zaczęły przytrafiać mi się też w realnym świecie. Na przykład podeszłam do stolika, a pan powiedział, że woli kelnerkę Polkę. Otrzymywałam też wiele gróźb, takich, które mogą prowadzić do odpowiedzialności karnej. Niektórzy mówili, że wiedzą, gdzie mieszkam i pracuję, sugerując, że mogą się u mnie niedługo pojawić.

Hejt, który na ciebie spada, pochodzi wyłącznie od Polaków, czy również od Ukraińców?

Ukraińcy także mnie krytykują, twierdząc, że swoimi wypowiedziami w sieci tylko komplikuję sytuację, choć ja tak nie uważam.

Co najgorszego usłyszałaś od ludzi, których spotkałaś twarzą w twarz?

Miałam sytuację, która może nie była bardzo poważna, ale sprawiła, że zrobiło mi się naprawdę przykro. Miesiąc temu, wracając z pracy, rozmawiałam przez telefon z mamą po ukraińsku. Kiedy wkładałam mandarynki do torebki, podeszła do mnie starsza pani, która — słysząc, w jakim języku mówię — burknęła w moją stronę: "Wszędzie ci poj*bani Ukraińcy". Byłam tak zmęczona po pracy, że nie chciałam wchodzić w dyskusję, zwłaszcza z osobą w tym wieku. Zapytałam tylko: "Może pani też kupi mandarynki?". Ona odwróciła się i odeszła. To smutne, że niektórzy mają w sobie tyle nienawiści. Choć nigdy jej nie skrzywdziłam, to od razu mnie oceniła.

Które słowa najbardziej bolą – te dotyczące twojego pochodzenia, pracy czy prawa do życia w Polsce?

Prawa do życia w Polsce. To przykre, gdy ktoś mówi, że nie mam prawa tu być, wypowiadać się ani krytykować władzy czy sytuacji. Ostatnio, kiedy jechałam na trening, zaparkowałam na ostatnim miejscu parkingowym i obok nikogo nie było. Potem ktoś stanął autem bardzo blisko mnie, zajmując część mojego miejsca parkingowego.

Nagrałam krótki filmik, w którym powiedziałam, że nie pozdrawiam tych, którzy parkują tak blisko. Pod postem pojawiła się lawina komentarzy dotyczących tego, że to ja nie miałam prawa tam parkować, bo jestem Ukrainką, a ten pan, jako Polak, miał pierwszeństwo.

Jak w takim razie radzisz sobie z hejtem?

Mam trzy sposoby, dzięki którym jest mi trochę lżej. Po pierwsze, gdy widzę, że ktoś mnie atakuje, piszę post i zamieszczam go w internecie. Po drugie, idę na trening. A po trzecie, mam dwa koty, które uwielbiam - wyłączam telefon i bawię się z nimi, co daje mi ogromną radość.

Hejt zmienił cię jako osobę?

Wydaje mi się, że mnie ukształtował i stałam się dzięki temu silniejsza. Ogólnie, jeśli chodzi o hejt skierowany do mnie, to nie biorę go sobie do serca. To mówi więcej o tych ludziach nich niż o mnie.

Najbardziej boli mnie jednak temat dzieci. Jako dorosła osoba potrafię poradzić sobie z krytyką, ale kiedy widzę komentarze lub wiadomości o tym, że ukraińskie dzieci zostały pobite albo doszło do bójek między nimi a polskimi rówieśnikami, aż serce mi się kraje. Te maluchy nie śledzą przecież jeszcze wiadomości w telewizji ani internecie, co może oznaczać, że ksenofobiczne postawy wynoszą z domu.

Przyznałaś w jednym ze swoich postów, że chcesz starać się o polskie obywatelstwo? Dlaczego to dla ciebie takie ważne?

Ze względów prawnych. Na przykład, kiedy czekałam na swoją kartę pobytu, trwało to półtora roku. Przez ten czas nie mogłam wyjechać z Polski, żeby pojechać do rodziców w Ukrainie czy na wakacje. Nie chcę też zmieniać obywatelstwa przez ślub. To długi i bardzo skomplikowany proces, ale nie zamierzam się poddawać.

Twoje stanowisko w sprawie pomocy dla Ukraińców jest dość zaskakujące. Dlaczego uważasz, że powinna ona zostać zrewidowana? Gdzie według ciebie przebiega granica między realną pomocą a uzależnianiem ludzi od systemu?

Rzeczywiście uważam, że pomoc nie może trwać wiecznie. Wielu moich bliskich przyjechało tutaj z powodu wojny, która trwa już bardzo długo, i choć nie planują tu zostać, nauczyli się polskiego. Znaleźli też pracę i wynajęli mieszkanie. Kiedy wojna się skończy, wrócą na Ukrainę.

Rozumiem Polaków, którzy martwią się, że pomoc finansowana jest z ich podatków. Ja też je przecież płacę. Niestety, część Ukraińców oszukuje system: pobierają zasiłki, a potem wracają na Ukrainę albo nie chcą podjąć pracy, wiedząc, że system ich wspiera. Takie zachowania też napędzają hejt wobec ludzi, takich jak ja.

Gdybyś mogła powiedzieć jedną rzecz Polakom, którzy piszą "Wracaj na Ukrainę", co by to było?

Chciałabym, żeby zrozumieli, że tak naprawdę niczym się od siebie nie różnimy. My też tu pracujemy i płacimy podatki. Życzę, aby nikogo nie spotkało to, co Ukraińców. Są ludzie nieuczciwi, ale są też tacy, którzy przyjechali z niczym i swoją ciężką pracą wnieśli wkład w rozwój tego kraju.

Czy po tych siedmiu latach czujesz, że Polska jest już twoim domem?

Moje życie na Ukrainie nie było łatwe - nie chodzi o brak pieniędzy czy wojnę, ale o relacje rodzinne. Brakowało mi wsparcia i opieki ze strony rodziców, a ciągłe kłótnie były naszą codziennością. Wszelkie miłe wspomnienia i osiągnięcia mam z Polski. To tutaj odnalazłam swoje miejsce, zbudowałam przyszłość i znalazłam miłość. Teraz czuję, że to właśnie tutaj jest mój dom.

Rozmawiała Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Rozbij przed domem. Żadna kuna tego nie wytrzyma
Rozbij przed domem. Żadna kuna tego nie wytrzyma
Zbierał butelki przez dwa miesiące. Tyle na nich zarobił
Zbierał butelki przez dwa miesiące. Tyle na nich zarobił
Błąd przy pieczeniu sernika. Będzie niski i popękany
Błąd przy pieczeniu sernika. Będzie niski i popękany
Kogo przyłapią, ten zapłaci 500 zł kary. Uważaj ze śmieciami
Kogo przyłapią, ten zapłaci 500 zł kary. Uważaj ze śmieciami
W domu trwało przyjęcie. Odszedł od niej w dniu jej imienin
W domu trwało przyjęcie. Odszedł od niej w dniu jej imienin
Nie jeansowa i nie skórzana. Pokazała rewelacyjną kurtkę na wiosnę
Nie jeansowa i nie skórzana. Pokazała rewelacyjną kurtkę na wiosnę
Nowe ustalenia ws. rancza Epsteina. Chodzi o pochowane cudzoziemki
Nowe ustalenia ws. rancza Epsteina. Chodzi o pochowane cudzoziemki
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Lepiej z niej zrezygnuj. Ta kawa szkodzi bardziej niż myślisz
Lepiej z niej zrezygnuj. Ta kawa szkodzi bardziej niż myślisz
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Kobieta
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯