Kazali jej czekać na poród martwego dziecka. Nie przeżyła

32-letnia Anna trafiła do szpitala w 20. tygodniu ciąży z wysoką gorączką i dreszczami. Kilkanaście godzin później nie żyła. Jej bliscy twierdzą, że lekarze zbyt długo zwlekali z interwencją i składa pozew cywilny przeciwko szpitalowi.

Rodzina Anny ze Świdnicy składa pozewRodzina Anny ze Świdnicy składa pozew
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Agnieszka Woźniak

W czerwcu 2021 roku życie młodej kobiety i jej rodziny zmieniło się w ciągu jednej nocy. Anna, która wcześniej dwukrotnie poroniła, była w upragnionej ciąży i – jak podkreślają bliscy – wszystko rozwijało się prawidłowo. Wieczorem 13 czerwca nagle poczuła się źle. Razem z mężem pojechała do szpitala w Świdnicy. Tam rozpoczął się dramat, którego finał wciąż budzi pytania. Sprawę opisała "Gazeta Wyborcza".

Nagłe pogorszenie stanu zdrowia i dramatyczna decyzja o wyjeździe do szpitala

– Miała dreszcze, gorączka zaczęła rosnąć. Próbowaliśmy się skontaktować z naszym lekarzem prowadzącym, jednak okazało się, że jest na urlopie. Postanowiliśmy więc pojechać do szpitala – mówił "Wyborczej" pan Łukasz kilka miesięcy po tragedii.

Na Szpitalny Oddział Ratunkowy dotarli po godzinie 20. Przyjęcie trwało dłużej ze względu na pandemiczne obostrzenia. Jak relacjonował mąż kobiety, jej stan w tym czasie wyraźnie się pogarszał.

"Wasze Zdrowie". Nadmierna masa ciała wpływa na zdrowie ginekologiczne. Konsekwencje mogą być poważne

Informacja o śmierci płodu i narastające zagrożenie życia pacjentki

Krótko po przyjęciu lekarze poinformowali, że płód obumarł. Dla rodziny był to ogromny cios, jednak – jak podkreślają – nie przypuszczali, że zagrożone jest również życie Ani.

Pacjentka miała niskie ciśnienie, przyspieszone tętno i wyniki wskazujące na ciężki stan zapalny. Mimo to początkowo nie zdecydowano się na natychmiastowe zakończenie ciąży.

– Stan pacjentki wskazywał na rozwijający się ciężki proces zapalny w organizmie, stanowiący bezpośrednie zagrożenie dla jej życia – mówi "Wyborczej" mec. Ilona Kwiecień, reprezentująca rodzinę.

Wielogodzinne oczekiwanie na poród martwego płodu

Jak czytamy w "Wyborczej", po północy kobietę przewieziono na pododdział patologii ciąży. Podano jej oksytocynę, decydując o rozwiązaniu ciąży siłami natury. Ostatecznie odstąpiono od tej metody i przewieziono kobietę na blok operacyjny. Usunięto martwy płód, jednak jej stan był już krytyczny.

Z rozwiniętym wstrząsem septycznym Ania trafiła na oddział intensywnej terapii. Lekarze podjęli kolejną próbę ratowania jej życia, usuwając objęte stanem zapalnym narządy rodne. Mimo intensywnego leczenia kobieta zmarła następnego dnia. – Nie rozumiem, po co to wszystko było. Pani Izie z Pszczyny kazano czekać, aż dziecko umrze, mojej Ani kazano czekać na poród martwego dziecka. I właśnie dlatego umarła – mówił dziennikarzom wstrząśnięty Łukasz.

Brak sekcji zwłok i umorzone śledztwo

Szpital nie powiadomił prokuratury o śmierci pacjentki. Postępowanie wszczęto dopiero po publikacjach medialnych, gdy ciało kobiety zostało już skremowane – bez przeprowadzenia sekcji zwłok. Prokuratura Regionalna we Wrocławiu ostatecznie umorzyła sprawę.

Placówka odniosła się do sprawy w oficjalnym oświadczeniu: "Niezwłocznie wdrożono szeroką diagnostykę i leczenie. Pomimo intensywnych działań nad ranem doszło do nagłego pogorszenia stanu pacjentki. Niestety, działania podejmowane przez lekarzy i pielęgniarki nie przyniosły efektu i pacjentki nie udało się uratować".

Sprawę zbadał Rzecznik Praw Pacjenta. W oparciu o ustalenia konsultanta wojewódzkiego uznano, że interwencja była spóźniona.

Rodzina składa pozew cywilny

Rodzina postanowiła dochodzić swoich praw na drodze cywilnej. Przed Sądem Okręgowym w Świdnicy rozpoczął się w ub. tygodniu proces przeciwko szpitalowi Latawiec oraz Towarzystwu Ubezpieczeń Wzajemnych PZU o zapłatę odszkodowania.

Pełnomocniczka podkreśla, że kluczowe było zbyt późne podjęcie decyzji o opróżnieniu macicy, mimo wyraźnych sygnałów zagrożenia życia pacjentki.

– Opóźnienie w usunięciu martwego płodu oraz brak odpowiedniej reakcji na rozwijający się w organizmie stan zapalny w sposób bezpośredni przyczyniły się do pogorszenia stanu zdrowia kobiety, a w konsekwencji do jej śmierci – uważa mecenas Kwiecień.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.

Wybrane dla Ciebie
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Gdzie wyrzucić skorupki jajek? Nagminny błąd
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Ostrzeżenie dla kupujących. "Może to zostać uznane za kradzież"
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Dodaj do wody i namocz. Kiełbasa będzie delikatna jak nigdy wcześniej
Lepiej z niej zrezygnuj. Ta kawa szkodzi bardziej niż myślisz
Lepiej z niej zrezygnuj. Ta kawa szkodzi bardziej niż myślisz
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Po tych słowach możesz przerwać spowiedź. "Masz prawo odejść"
Zrobiła największe wrażenie. Wybrała taką mini
Zrobiła największe wrażenie. Wybrała taką mini
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Ścianka należała do niej. Tylko spójrzcie na te buty
Ścianka należała do niej. Tylko spójrzcie na te buty
Włożyła taką mini. Ideał dla 40-latek na komunię i chrzciny
Włożyła taką mini. Ideał dla 40-latek na komunię i chrzciny
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇