Trzy śluby z jednym mężczyzną. "Długo nie umiałam być europejską żoną"
Ich historia brzmi jak opowieść o przeznaczeniu. Aida Kosojan-Przybysz, pochodząca z Batumi wizjonerka i piosenkarka, od niemal 35 lat idzie przez życie u boku jednego mężczyzny. Trzykrotnie brała z nim ślub. Adama Przybysza nazywa miłością swojego życia. 9 stycznia 2026 roku skończyła 57 lat.
W tym artykule:
Ich historia zaczęła się niepozornie - na schodach akademika w Kijowie. Aida Kosojan-Przybysz trzy razy brała ślub, ale zawsze z tym samym mężczyzną. Od 35 lat idzie przez życie u boku Adama Przybysza, przekonana, że to spotkanie nie było przypadkiem, lecz przeznaczeniem.
Spotkanie, które zapamiętała na zawsze
Aida miała 19 lat i studiowała ekonomię w Kijowie, gdy na schodach akademika zobaczyła nieznajomego chłopaka. - Miał dżinsy, błękitną bluzę, był wysoki i radosny. Zapamiętałam go. On mnie nie zauważył, mimo że miałam wtedy swój "słoneczny" czas, bo byłam miss uczelni - wspominała w rozmowie z "Panią".
Nadal porywają kobiety w Gruzji
Adam Przybysz, student Politechniki Lubelskiej, był w Kijowie tylko kilka dni. Wiosną 1989 roku Adam wrócił na kolejną wymianę studencką. Po zajęciach przyszedł do akademika. Na jego łóżku siedziała Aida.
- Od razu rozpoznałam w nim chłopaka ze schodów. Pocałował mnie w rękę na przywitanie. Myślałam, że wszystkie pioruny świata we mnie uderzyły - opowiadała. Przez kolejne miesiące utrzymywali kontakt listowny. Podczas jednej z wizyt Adam poprosił Aidę, by została jego żoną.
Po studiach Aida wróciła do Batumi. Obawiała się, czy dostanie zgodę na wyjazd i ślub z obcokrajowcem. Wtedy wydarzyła się scena, którą zapamiętała na zawsze. - Przymierzyłam suknię ślubną przyjaciółki i wyszłam na balkon. Zobaczyła mnie babcia i krzyknęła po ormiańsku: "Następna będziesz ty!" - relacjonowała w "Pani".
Trzy śluby, jeden mąż
Pierwszy był ślub cywilny - rok po zaręczynach. Niedługo później para stanęła przed ołtarzem. Trzeci raz przysięgali sobie miłość podczas wielkiego wesela w Gruzji. - Żartuję, że miałam aż trzy śluby z jednym mężem - mówi Aida Kosojan-Przybysz.
Aida zdecydowała się zamieszkać w Polsce, choć nie znała języka i czuła się obco. - Gruzja była radosna, głośna, kolorowa. Polska wydawała mi się stonowana i cicha. Martwiło mnie, że do nas nikt nie przychodził. W Gruzji drzwi są zawsze otwarte - wspominała w "Dzień Dobry TVN".
Po narodzinach córek, Alicji i Margo, postanowiła wychować je inaczej, niż sama była wychowywana. - Chciałam, żeby miały prawo głosu i same decydowały o sobie - podkreślała. - Długo nie umiałam być europejską żoną i mamą - przyznała w rozmowie z "Panią".
Niegdy nie zapomniała jednak, co przekazali jej bliscy. - Ormianie mają piękne powiedzenie i to było także ślubne życzenie, wypowiedziane przez moją babcię: 'Życzę wam, abyście mogli się zestarzeć na jednej poduszce'. Chodzi o to, aby być całe życie blisko siebie. Przytuleni fizycznie i emocjonalnie - powiedziała w wywiadzie dla "Pani".
Źródła: Pomponik, Dzień DObry TVN, Pani, Viva!, Zwierciadło
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.