Chował 2 miliony w wersalce. "Po prostu lubią mieć pieniądze pod ręką"
Włamanie w Bytowie, podczas którego złodziej wyniósł ponad milion złotych w gotówce, znów zwróciło uwagę na zaskakujący problem. Dlaczego Polacy trzymają fortuny w domach? Detektyw tłumaczy kulisy tego zjawiska.
Podczas gdy domownicy spędzali wigilię poza domem, złodziej włamał się do jednego z domów w Bytowie i wyniósł worki z gotówką warte ponad milion złotych. Policji szybko udało się zatrzymać 36-latka i odzyskać pieniądze. Ta historia po raz kolejny wywołała pytania o to, dlaczego tak ogromne sumy wciąż są przechowywane w prywatnych domach. O powodach tego zjawiska opowiedział w rozmowie z "Faktem" Arkadiusz Andała, były oficer wydziału kryminalnego policji, a dziś właściciel agencji detektywistycznej.
Skąd potrzeba trzymania milionów w domu?
Jak podkreśla detektyw, przyczyn trzymania pieniędzy poza bankiem jest wiele i nie zawsze są one niewinne. - Geneza takich zachowań jest bardzo różna. Część pieniędzy może pochodzić z nielegalnych źródeł albo ich właściciel ich po prostu nie opodatkował. Tacy ludzie nie chcą, żeby gotówka trafiła do banku. To jeden z głównych powodów - wyjaśnił Arkadiusz Andała. Kolejnym, równie częstym powodem, bywa zwykła lekkomyślność.
Ukradła pieniądze z dziecięcej skarbonki. Wszystko nagrała ukryta kamera
- Drugim powodem jest - nie boję się tego powiedzieć - bezmyślność i brak wyobraźni. Spotykałem w swojej karierze ludzi, którzy odnieśli ogromny sukces biznesowy, byli milionerami, a mimo to trzymali w domu milion w sejfie, kolejne dwa miliony w... wersalce - ujawnił.
- Oczywiście nie można tych ludzi stygmatyzować - w końcu nie ma przepisu, który zabraniałby trzymania gotówki w domu. Ludzie po prostu lubią mieć pieniądze pod ręką - dodał.
Czytaj także: Została okradziona. Oto nowy sposób złodziei
Strach przed kryzysem i zgubna rutyna
Jak się okazuje, w tle pojawiają się także obawy o przyszłość i strach przed nadchodzącym kryzysem. - Pojawiają się nawet takie, powiedziałbym, dość absurdalne przewidywania: że będzie wojna, że banki upadną, więc trzeba mieć zapasy gotówki pod ręką. A potem są w szoku, kiedy ktoś im te pieniądze kradnie - mówił były oficer w rozmowie z "Faktem". Choć często mówi się o seniorach trzymających oszczędności "w skarpecie", problem dotyczy znacznie szerszej grupy.
- Nie ograniczałbym tego tylko do emerytów. Owszem, zdarzały się przypadki, gdzie starsze osoby trzymały w domach naprawdę zawrotne kwoty, ale możemy tu mówić również o księżach, którzy trzymają gotówkę na plebaniach. Takie sytuacje naprawdę się zdarzają - przekazał. Narażeni bywają też przedsiębiorcy, którzy obracają dużymi sumami.
- Dla nich 50 czy 100 tys. zł. czasem to "drobne". Tracą instynkt samozachowawczy i zapominają, że mogą stać się celem przestępców - dodał. Co ważne, historia z Bytowa nie jest odosobniona. Jak przypomina detektyw, niedawno głośno było o właścicielu firmy pogrzebowej z Bytomia, który stracił dwa miliony złotych - pieniądze również trzymał w domu.
Źródło: fakt.pl
Czytaj także: Pracowała w Żabce. Ujawniła, kto kradnie w sklepach
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.