Stracił przytomność na spacerze. Żona opisała jego ostatnie chwile
"Michaś, gdy w czwartek wyszliśmy na nasz codzienny spacer, gdy straciłeś przytomność i gdy karetka zabrała Cię do szpitala, świat się znowu zatrzymał" - napisała w mediach społecznościowych Dorota Urbaniak. Żona Michała Urbaniaka ujawniła, jak wyglądały ostatnie chwile zmarłego muzyka.
Michał Urbaniak zmarł 20 grudnia 2025 roku w wieku 82 lat. Artysta urodził się 22 stycznia 1943 roku w Warszawie i przez dekady należał do najbardziej cenionych polskich jazzmanów na świecie. Poruszający wpis pożegnalny opublikowała jego żona Dorota.
Ostatnie miesiące życia Michała Urbaniaka
Dorota Urbaniak opisała, że ostatnie półtora roku było dla nich czasem codziennej walki o zdrowie muzyka. W emocjonalnym wpisie wróciła do dramatycznego momentu, który poprzedził jego odejście. "Michaś, gdy w czwartek wyszliśmy na nasz codzienny spacer, gdy straciłeś przytomność i gdy karetka zabrała Cię do szpitala, świat się znowu zatrzymał. Fantastyczni ludzie nam pomogli, bo ostatnio mieliśmy do nich szczęście" - czytamy.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski nie zamierza milczeć. "Dlaczego miałbym mieć odebrany głos?"
"Walczyliśmy codziennie przez ostatnie półtora roku. Od Twojego wyjścia z pierwszej śpiączki wszystko się zmieniło. Życie nam zwolniło, mało wyjeżdżaliśmy, ale czasem się działo... Jak to zwykle z Tobą. Starałeś się pracować. Chciałeś wydać "Kind of Blues", spamowałeś ostro na WhatsAppie, pisałeś partytury z Peterem, szukaliście bitów z Zuzą i robiłeś filmiki z AI. Wreszcie mieliśmy czas na "Rodzinę Soprano", którą uwielbiałeś, a raz nawet byliśmy w teatrze! Robiłam Twoje ulubione placuszki z jabłkiem z przepisu Hani. Lubiłeś oszukiwać, że wszystko jest ok. Mówiłeś: "Dosia, znowu udawałem, że jestem zdrowy". Mieliśmy wyjechać na święta, chciałeś być z moja Mamą, Kasią i Miką" - przekazała w sieci.
Poruszające pożegnanie Doroty Urbaniak
W swoim wpisie żona muzyka wróciła także do codziennych gestów, które towarzyszyły im w ostatnich miesiącach. "Od półtora roku codziennie wieczorem całowałeś mnie w rękę i mówiłeś: ''Doś, dziękuje Ci za kolejny dzień''. Śmialiśmy się, że jesteśmy jak pacjent i pielęgniarka... A jak szykowaliśmy się do tzw. wyjścia, mawiałeś o sobie ''Laluś'' i wybieraliśmy szalik... Ostatnie solo na scenie zagrałeś 26 października w Warszawie. (...) Pewnie spotkasz się teraz z Karolakiem, pogadacie po szwedzku i z nas się pośmiejecie" - podsumowała.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl