Jest żoną na odległość. Jej mąż na stałe mieszka w Berlinie
Weronika Książkiewicz otwiera nowy rozdział w życiu prywatnym. Aktorka przyznała, że rola żony wciąż jest dla niej czymś nowym.
W tym artykule:
"Jeszcze nie przyzwyczaiłam się do bycia żoną"
W rozmowie z Plejadą Weronika Książkiewicz wprost wyznała, że małżeństwo to dla niej świeże doświadczenie. Na pytanie, czy oswoiła się już z nową rolą, odpowiedziała krótko: - Jeszcze nie. Cały czas się tego uczę.
Zmiana dotyczy nie tylko relacji, ale i codziennych drobiazgów, takich jak podpisywanie dokumentów. Aktorka przyznała, że nadal nie przywykła do dwuczłonowego nazwiska. W urzędzie usłyszała uwagę, bo podpisała się inaczej, niż wynikało to z danych po ślubie.
- Wczoraj byłam w urzędzie, podpisałam się na jakimś dokumencie i pani oddała mi go, mówiąc, że mam inne nazwisko. 'Zapomniała pani, że ma pani męża?' - zapytała mnie. (śmiech) - opowiadała w wywiadzie.
Tak Książkiewicz podsumowała rok w małżeństwie: „Jestem bardzo szczęśliwa. Jest to dla mnie nowy, bardzo ciekawy etap w życiu”
Dwa śluby i dwa porządki: duchowy i formalny
Z wypowiedzi aktorki wynika, że para zdecydowała się na dwa śluby. - Pierwsza ceremonia odbyła się w Izraelu i miała charakter duchowy. Potem wzięliśmy ślub cywilny - wyznała w rozmowie z Plejadą. Książkiewicz potwierdziła też datę, która zwróciła uwagę fanów: cywilna uroczystość odbyła się w dniu jej urodzin, 21 marca.
Aktorka sugerowała jednak, że w ich prywatnej hierarchii ważniejsze miejsce zajmuje rocznica duchowego ślubu. Jednocześnie podkreśliła, że obie daty mogą stać się pretekstem do świętowania. Jak mówi, "każda okazja jest dobra do tego, by celebrować miłość".
Małżeństwo na odległość i zmiana podejścia do niezależności
Książkiewicz odnosi się także do nietypowej organizacji życia po ślubie. Jej mąż pracuje w Berlinie, a do Warszawy przyjeżdża na weekendy. Aktorka zapewnia, że dystans nie jest problemem, bo dzieli ich niewielka odległość, a ten model na razie im odpowiada.
Co istotne, to wyraźna zmiana w podejściu do samej idei ślubu. Kilka lat temu mówiła, że kojarzył jej się z utratą niezależności. Dziś tłumaczy, że decyzję ułatwiło spotkanie właściwej osoby.
- Spotkałam odpowiedniego człowieka w odpowiednim miejscu. Jego koledzy śmieją się, że znalazł sobie idealną żonę - taką, którą mieszka w innym kraju i którą widuje tylko w weekendy. (śmiech) Nam ta sytuacja odpowiada i na razie nie planujemy jej zmieniać. Oboje jesteśmy wolnymi duchami - powiedziała Plejadzie.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.