Była macochą znanego dziennikarza TVN-u. Nie każdy wie
Nina Terentiew przez lata budowała pozycję jednej z najważniejszych postaci polskich mediów. Sukces zawodowy przyniósł jej wpływ i uznanie, ale wymagał też wyborów, które odbiły się na jej życiu prywatnym. Niewielu wie, że była macochą znanego dziennikarza.
Nina Terentiew jest niekwestionowaną ikoną polskich mediów, a jej nazwisko od lat budzi szacunek w środowisku telewizyjnym. Karierę rozpoczęła w Telewizji Polskiej w 1971 roku, gdzie przez ponad trzy dekady tworzyła i nadzorowała programy rozrywkowe, które zyskały status kultowych.
Jej zaangażowanie i wizja przyczyniły się do ugruntowania pozycji TVP w segmencie rozrywki, a później, po dołączeniu do Telewizji Polsat w 2006 roku, miała szansę wprowadzać własne pomysły w nowym środowisku. Już rok po przejściu do Polsatu objęła stanowisko dyrektorskie. Przez niemal 16 lat kształtowała ofertę programową stacji, wprowadzając nowe twarze i formaty, które przyciągały widzów.
Edward Miszczak rozpływa się nad Rusin: "Jest cudem telewizji! Ma się świetnie" Dyrektor widziałby dziennikarkę w Polsacie?
Od połowy 2011 roku do lutego 2023 roku zasiadała w zarządzie Telewizji Polsat, a następnie dołączyła do rady nadzorczej. Jak podaje Business Insider Polska, Terentiew przestanie pełnić tę funkcję. Ma jednak nadal współpracować z Grupą Polsat Plus w charakterze doradczym.
Miała dwóch mężów
Choć zawodowe sukcesy Niny Terentiew są powszechnie znane, o jej życiu prywatnym mówi się niewiele. Wiadomo jednak, że była ona dwukrotnie zamężna, a z pierwszego małżeństwa z dziennikarzem Robertem Terentiewem ma syna Huberta.
Relacje z byłym mężem są nadal serdeczne, a sama 79-latka podkreśla, że mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji. W jednym z wywiadów przyznała, że nigdy nie marzyła o dużej rodzinie, a macierzyństwo nigdy nie było jej priorytetem. - Nie zdecydowałam się na kolejne dziecko. Nie miałam czasu na macierzyństwo, nie było ono moim priorytetem - mówiła w jednym z wywiadów.
Po pierwszym małżeństwie związała się ze starszym o sześć lat Tadeuszem Kraśko, ojcem znanego dziennikarza Piotra Kraśki. Dzięki temu przez pewien czas pełniła rolę macochy jednej z najbardziej znanych twarzy polskich mediów informacyjnych.
Zobacz też: Opowiedziała o uczuciach. Tych decyzji żałuje
"Sukces odbiera życie prywatne"
Nina Terentiew otwarcie mówiła o tym, że zawodowy sukces wiązał się z wyrzeczeniami. W wywiadach przyznawała, że praca w telewizji pochłaniała ją bez reszty, stopniowo ograniczając przestrzeń na życie prywatne.
- Kiedy 30 lat i 20 kilo temu zaczynałam przygodę z telewizją, nie miałam pojęcia, że sukces kawałek po kawałku odbiera życie prywatne - wyznała w rozmowie z "Vivą!".
Konsekwencją tej drogi były także decyzje rodzinne. Do pracy wróciła już trzy miesiące po narodzinach syna, zdając sobie sprawę, że intensywna praca wymagać będzie osobistych wyrzeczeń.
- Moja miłość do telewizji była odwzajemniona. I choć żałuję, że za mało czasu spędziłam z synem i nie przeczytałam mu na dobranoc tych wszystkich książek, które chciałam, to jednak byłam szczęśliwa - mówiła w rozmowie z Interią.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.