Był świadkiem Jehowy. "Uczono mnie, że to religia miłości i zaufania"

W sieci krąży nagranie ze spotkania świadków Jehowy. Główny bohater, w obecności zarówno członków zboru, jak i postronnych, przedstawia swój punkt widzenia w związku z traktowaniem jednego z byłych członków. - Było ryzyko, że może ktoś zacznie się zastanawiać, czy nie ma racji. A tego nie wolno - mówi Daniel Grab, były świadek Jehowy, którego bronił bohater filmu.

Był świadkiem JehowyDaniel Grab, były świadek Jehowy
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, East News
Dorota Kuźnik
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W filmie, który znalazł się na kanale Wybudzony na YouTube, Leszek, wówczas wciąż członek zboru, chciał zabrać głos po wspólnej modlitwie, ponieważ dostał zaproszenie na "komitet sądowniczy". Jak wyjaśnia Daniel Gaworecki, który opublikował film, jest to "zamknięte przesłuchanie przed trzema-czterema starszymi", a zarzuty miały dotyczyć "rzekomego szerzenia innych nauk oraz tzw. rozpasania". Inne osoby, w tym starsi, zareagowali jednak ostro, próbując uciszyć Leszka - zabrać mikrofon, zepchnąć ze sceny i zagłuszyć.

Udało nam się skontaktować z Danielem Grabem, byłym świadkiem Jehowy, o którego wybuchła kłótnia - zarzutem wobec Leszka było utrzymywanie z nim kontaktu, gdy został wykluczony ze wspólnoty. W rozmowie z nami podkreśla, że wszedł ze swoją wspólnotą w spór doktrynalny i spotkały go za to szykany.

Dorota Kuźnik: Kim dla pana jest główny bohater filmu, pan Leszek?

Daniel Grab: To mój przyjaciel. Znamy się od 30 lat. Był świadkiem Jehowy tak jak ja. Obaj byliśmy bardzo zaangażowani. Zresztą ja byłem świadkiem Jehowy już w czwartym pokoleniu. Kiedyś nie wyobrażałem sobie, że mógłbym przestać nim być.

Dlaczego film, który przedstawia awanturę w zamkniętej społeczności, która nie szuka rozgłosu i niespecjalnie chce, by jej sprawy wyciekały do sieci, został upubliczniony?

Kiedy odbył się nade mną sąd i formalnie zostałem wykluczony ze zboru, zostałem nazwany "odstępcą" – takie jest dokładne określenie osób, które już nie zgadzają się z ich doktryną – wtedy nikt mnie już nie chciał słuchać ani ze mną rozmawiać. To żelazna zasada, która obowiązuje wśród Świadków, że jest zakaz kontaktowania się i rozmawiania z takimi osobami (za jej złamanie można samemu być wykluczonym).

Leszek był jeszcze przed posiedzeniem tego wewnętrznego, zamkniętego komitetu sądowniczego, więc to była ostatnia szansa, by mógł zostać wysłuchany. Po takim komitecie ogłoszenie jego imienia i nazwiska na Sali Królestwa (budynek/kościół Świadków Jehowy – red.) oznaczałoby, że już się do niego nie odezwą. Zdecydował więc, że po ich zebraniu (nabożeństwie) wystąpi publicznie i powie, jaki jest jego aktualny stosunek do tej organizacji.

Dlatego zaprosił też katolików i inne osoby, które kiedyś namawiał, by weszły do zboru Świadków. Chciał, żeby zobaczyli, jak to wygląda od środka. Finał był taki – zresztą jak to widać na tym nagraniu – że koordynator starszych w zborze wyprosił wszystkich z sali, żeby nie usłyszeli, co Leszek ma do powiedzenia. Było w końcu ryzyko, że może ktoś zacznie się zastanawiać, czy on nie ma racji. A tego Świadkom nie wolno. Mają się nie zastanawiać i nie dociekać. To jest podstawowa zasada, przez której złamanie ja musiałem odejść.

"Pasja jest kobietą". Agnieszka Kaczor mówi, jak chudnąć bez diety i wyrzeczeń

Jak objawiała się wtedy agresja świadków?

Widzę to dopiero dzisiaj, kiedy jestem poza organizacją, że wobec jej członków stosuje się triki i działania manipulacyjne. Jest mnóstwo zabiegów psychologicznych, o których dzisiaj czytam i słucham, i wtedy się we mnie gotuje np. gaslighting czy ostracyzm. Ale na tamten moment nie miałem o nich pojęcia. Ja sam przecież też je kiedyś stosowałem wobec innych i nie widziałem w tym niczego złego. Dziś wiem, że to zabiegi wywierania wpływu do zmiany myślenia i zachowania. A Świadkowie tak właśnie robią.

W jakich dokładnie sytuacjach?

Jak ktoś chce akceptacji grupy, powinien się o nią postarać. Musi zrobić coś, czego inni od niego oczekują. Tak nie wygląda prawdziwa miłość. Na różnych etapach takiego, w cudzysłowie, rozwoju duchowego, są różne oczekiwania. Na przykład na początku wystarczy, że ktoś zacznie chodzić na zebrania i wszyscy się cieszą. Później już chcą, żeby na przykład zabierał głos, zgłaszał się i udzielał publicznie odpowiedzi zgodnie z doktryną. Po czasie to już jest mało, więc trzeba cały czas wchodzić głębiej. Jeśli nie jest się zaangażowanym, Świadkowie zaczynają okazywać oziębłość, by w ten sposób zmobilizować taką osobę do zaangażowania.

Przez powtarzanie rzeczy po kilkadziesiąt razy wreszcie zaczyna się w to samemu wierzyć. Bardzo ważne jest żeby wszyscy członkowie "wierzyli" i mówili tak samo. Tam nie ma miejsca na samodzielne myślenie czy słuchanie Boga. To amerykańskie Ciało Kierownicze decyduje w co dzisiaj wierzysz a co już nie jest aktualne np. czy dorosły mężczyzna może nosić brodę, czy wznieść toast, kiedy kobieta ma chodzić w spódnicy czy sukience a kiedy może w spodniach, kiedy wykluczonemu mogę powiedzieć dzień dobry a kiedy nie.

Czy tak rzeczywiście jest proszę zapytać Świadków Jehowy stojących w różnych miejscach przy wózkach i reklamujący tę korporację. Świadkowie wielokrotnie zmieniali swoje doktryny - stale nazywając je prawdą, wierni już zdążyli się do tego przyzwyczaić.

Co ma pan na myśli?

Wszystko tam jest perfekcyjnie dopracowane, każdy zna swoje miejsce w zborze i wie kto jest nad nim. Ponad 240 państw i ponad 9 milionów ludzi. Wszystko działa jak w zegarku. A tylko spróbuj się wyłamać. Oficjalna narracja jest taka, że organizacja Świadków Jehowy utrzymuje się z dobrowolnych datków, które wrzucane są do skrzynek na Sali Królestwa przez wiernych. Jako organizacja religijna – w zależności od kraju i wewnętrznego prawa – otrzymują dofinansowania, np. z różnego rodzaju funduszy kościelnych.

To jednak najczęściej wychodzi dopiero przy okazji afer, jak np. w Norwegii, kiedy to Świadkom Jehowy w 2022 r odebrano sądownie państwową dotację (w 2025 roku podczas apelacji sąd zdecydował na korzyść Świadków Jehowy, sprawa najprawdopodobniej ostatecznie zostanie rozstrzygnięta 6 lutego br. – przyp. red.). Dość mocno pilnuje się jednak, by tego typu informacje nie przechodziły do członków zboru.

Dzisiaj Świadkowie Jehowy prowadzą na wysokim poziomie działalność developerską. Regularnie inwestują w nieruchomości w prestiżowych miejscach (np. Watch Tower Bible and Tract Society of Pennsylvania, czyli główna korporacja prawna używana przez Świadków Jehowy, od wielu dziesięcioleci nabywa i posiada nieruchomości na całym świecie, które są rejestrowane na jej własność jako organizacji – red.), handlują nimi, oprócz tego inwestują w akcje różnych koncernów farmaceutycznych czy firm zbrojeniowych  do których nawet by się nie przyznali, bo to co wykładają na zebraniach, nie jest w zgodzie z ich działalnością. Oczywiście zwykli członkowie zborów nie mają o tej działalności pojęcia. Zamysł jest taki, by ci niżej wiedzieli jak najmniej.

To, że działalność kwitnie, można nawet zauważyć na popularnych serwisach z branży nieruchomości w Polsce. Np. na Otodom pojawiają się regularnie na sprzedaż Sale Królestwa, które były nie tak dawno wybudowane. Świadkowie zresztą budują ciągle nowe budynki, choć członków tej religii w krajach rozwiniętych stale ubywa.

Jak doszło do pańskiego wykluczenia z organizacji?

Tak jak wspominałem, Świadkowie Jehowy powinni naiwnie wierzyć, nie kwestionować, nie zastanawiać się, trzeba słuchać tych na górze, tylko oni mają kontakt z Bogiem – w końcu zaraz Armagedon. Ale mi nie dawało spokoju to, co przeczytałem na temat Jezusa jako Pana, którego trzeba czcić. Już jakiś czas wcześniej moja żona zaczęła mi zadawać pytania, których sens zrozumiałem dopiero po czasie. Kiedy dostałem zaproszenie na komitet sądowniczy, okazało się, że od dawna kwestionuje to, w co dotąd wierzyliśmy przez całe nasze życie, ona też była wychowana w tej wierze.

Czyli okazało się, że jesteście w tym razem?

Ona poza moją wiedzą tych Świadków prześwietliła. Chciała od nich trochę wcześniej odejść, ale bała się, bo znała moje radykalne podejście. Kiedy dowiedziała się, że starsi zborowi zaczynają się dopominać o rozmowę ze mną, uświadomiła mi, że ja się tam spotkam nie z miłością, tylko z manipulacją i po prostu mogą mnie psychicznie w takiej rozmowie zniszczyć. Ja nie byłem na to przygotowany, dalej szczerze w to wierzyłem. Zawsze uczono mnie, że to religia miłości i zaufania. Wtedy ona pokazała mi na YouTubie nagranie Komitetu Sądowniczego, czyli takiego sądu u Świadków.

To znaczy?

Uświadomiłem sobie, że to, co mówią, a to, jak wyglądają te procedury, to dwie różne kwestie. To po prostu teatr. Teraz stanowiłem zagrożenie dla tej struktury. Kiedy poszedłem tam tydzień później, to już ze świadomością, że nie chcę być Świadkiem. Byłem przygotowany na to, co oni mogą chcieć zrobić w tej rozmowie. I rzeczywiście, gdybym nie był, nie wiem, czy bym się nie załamał. To nie miało nic wspólnego z miłością, o której tylko się w tej religii mówi.

Zresztą podam przykład: kiedy pani ostatnio rozmawiała z kimś o powietrzu?

Nie pamiętam. Chyba jak był smog.

No właśnie. Bo to są tematy, o których rozmawia się tylko wtedy, kiedy jest problem. I tak samo jest z miłością. O niej nie trzeba prowadzić wielkich wywodów, jak to się robi w gronie Świadków. Tam się o niej tyle mówi, bo jej po prostu nie ma. Zresztą o tym przecież mówił Leszek, że miłosierdzie nie polega na zostawianiu człowieka samego i nieodzywaniu się do niego, nawet gdyby pobłądził. U Świadków są tylko słowa, które – jak przychodzi do kryzysowego momentu – same obnażają cały ten fałsz. W końcu co to za miłość, która opiera się na manipulacji czy karaniu ciszą. "Bo gdzie nie ma miłości, tam rodzą się wątpliwości" - jak zwykł mówić inny ex świadek.

Dziś jest pan poza gronem świadków Jehowy. Jak pan się z tym czuje?

Kiedyś nie wyobrażałem sobie życia poza organizacją. Wierzyłem w to czego mnie uczono od dziecka. Byłem tam dla Boga. I wie pani co, dla Boga z niej wyszedłem - nie ma Go tam. Obecnie jestem świadkiem żywego Jezusa (DzAp1:8). Wyjście z JW było jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Dzisiaj jestem szczęśliwy i ciągle się tego uczę nowych rzeczy na przykład cieszyć się różnymi okazjami.

Wcześniej nie obchodziłem żadnych popularnych świąt. Dopiero dwa lata temu miałem w końcu wyprawione przez nowych przyjaciół urodziny. Do dzisiaj mam taką wielką kartkę z misiem i ogromną jedynką. Jakie to było dla mnie przeżycie… W końcu moje pierwsze… Miałem 46 lat. No ale się doczekałem. Doczekałem się nowego, wolnego życia.

Dla Wirtualnej Polski rozmawiała Dorota Kuźnik

Wysłaliśmy zapytania do przedstawicieli świadków Jehowy nt. zagadnień pojawiających się w tekście. Do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Wybrane dla Ciebie
Horoskop dzienny na jutro - piątek 27 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - piątek 27 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Szuka pomocy specjalistów. Chce sprawdzić, czy jest narcyzem
Szuka pomocy specjalistów. Chce sprawdzić, czy jest narcyzem
Włosi uwielbiają, Polacy unikają. Opóźnia procesy starzenia
Włosi uwielbiają, Polacy unikają. Opóźnia procesy starzenia
Wrzuć trzy kulki do spłuczki. "Wyżrą" cały kamień
Wrzuć trzy kulki do spłuczki. "Wyżrą" cały kamień
"Było to publiczne upokorzenie". Zadawali jej niewłaściwe pytania
"Było to publiczne upokorzenie". Zadawali jej niewłaściwe pytania
Rozbij przed domem. Żadna kuna tego nie wytrzyma
Rozbij przed domem. Żadna kuna tego nie wytrzyma
Zbierał butelki przez dwa miesiące. Tyle na nich zarobił
Zbierał butelki przez dwa miesiące. Tyle na nich zarobił
Błąd przy pieczeniu sernika. Będzie niski i popękany
Błąd przy pieczeniu sernika. Będzie niski i popękany
Kogo przyłapią, ten zapłaci 500 zł kary. Uważaj ze śmieciami
Kogo przyłapią, ten zapłaci 500 zł kary. Uważaj ze śmieciami
Zendaya znów zachwyciła. Biały look z prześwitami to majstersztyk
Zendaya znów zachwyciła. Biały look z prześwitami to majstersztyk
Odszedł od niej w dniu imienin. "Moment był wybrany z premedytacją"
Odszedł od niej w dniu imienin. "Moment był wybrany z premedytacją"
Nie jeansowa i nie skórzana. Pokazała rewelacyjną kurtkę na wiosnę
Nie jeansowa i nie skórzana. Pokazała rewelacyjną kurtkę na wiosnę
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯