Zmarł w dniu rocznicy ślubu. Dwa razy próbował się z nią rozwieść
Zofia i Andrzej Turscy powiedzieli sobie sakramentalne "tak" w 1970 roku. I choć para dwukrotnie spotykała się w sądzie, to przetrwała najcięższe kryzysy. Dziennikarz zmarł 31 grudnia 2013 roku, w dniu rocznicy swojego ślubu.
W tym artykule:
Andrzej Turski przez lata należał do grona najbardziej cenionych i rozpoznawalnych twarzy Telewizji Polskiej. Jego zawodowe osiągnięcia budziły podziw zarówno widzów, jak i środowiska dziennikarskiego. Popularność sprawiała jednak, że zainteresowanie budziło nie tylko to, co działo się na ekranie, ale także życie osobiste Turskiego.
Miłość z lat młodzieńczych
Przyszłą żonę poznał na podwórku w wieku 14 lat. Jasnowłosa dziewczyna, ubrana w charakterystyczne czerwone spodnie, wzbudzała zainteresowanie. Ze znajomości szybko zrodziło się głębokie uczucie. Choć później los zaprowadził ich na różne uczelnie i do innych miast – on pozostał w Warszawie, ona wyjechała do Białegostoku – nie pozwolili, by dystans ich rozdzielił.
Para pobrała się w sylwestrową noc 1970 roku. Siedem lat później Turscy zostali rodzicami córki Urszuli. W tym czasie kariera dziennikarza dynamicznie się rozwijała, a on sam konsekwentnie budował swoją pozycję w mediach. O życiu prywatnym mówił niewiele, dbając o dyskrecję.
Leszczak czeka na rozwód z Koterskim. Ujawnia, że marzy o ślubie kościelnym, rodzinie i zdradza, że nigdy nie była Koterska
Andrzej Turski dwukrotnie próbował się rozwieść
Choć z ich małżeństwo wydawało się stabilne i szczęśliwe, w rzeczywistości nie brakowało trudnych chwil. Dziennikarz dwukrotnie podejmował próbę rozwodu, jednak za każdym razem małżeństwo przetrwało kryzys.
– Po tzw. rozprawach pojednawczych nie wznawiałem sprawy. (...) Po pierwszej rozprawie zabrałem ją na kawę, po drugiej też, ale ona już się śmiała. Sędzia coś pie*****ł, pie*****ł, a ja zapytałem: "Zosiu, czy przyjmiesz zaproszenie na kawę?". A ona na to: "Z przyjemnością". I mówi do mnie: "Dalszego ciągu nie będzie, widzę po tobie". Ja na to: "Co masz na myśli?" Jeśli chodzi o nasze życie, to dalszy ciąg będzie, jeśli chodzi o ten pier***ny sąd, to nie sądzę – opowiedział w rozmowie z "Newsweekiem" Turski.
Zobacz też: Ula Chincz wspomina tatę. "Byłby załamany rozpadem Trójki i upadkiem programów informacyjnych w TVP"
Żona Turskiego poświęciła się opiece nad nim
Gdy u mężczyzny zdiagnozowano nowotwór układu chłonnego, żona bez wahania podporządkowała wszystko opiece nad nim. Chorobę udało się wtedy pokonać, lecz los wkrótce wystawił rodzinę na kolejną próbę.
– Zosia zamknęła swój prywatny gabinet okulistyczny po to, by być przy mnie, by mnie wspierać, podtrzymywać na duchu i troszczyć się o mnie. Jeździła ze mną na każdą chemię, zawsze była obok mnie – wyjawił w te samej rozmowie Turski.
Jego żona zmarła po walce z rakiem jelita grubego w maju 2010 roku. Andrzej Turski odszedł kilka lat później – dokładnie w sylwestra 2013 roku, czyli w rocznicę swojego ślubu.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.