Żona jest starsza o 7 lat. Tak wygląda Kuczyńska-Budka
11 marca 2026 roku Borys Budka skończył 48 lat. Niewiele osób wie, że jego żona, Katarzyna Kuczyńska-Budka, obecnie prezydentka Gliwic, jest od niego starsza o siedem lat. Polityk utrzymuje bardzo dobre relacje z jej córką.
Borys Budka to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich polityków. Wieloletni poseł na Sejm i były przewodniczący Platformy Obywatelskiej, od 2023 do 2024 roku był ministrem aktywów państwowych. Choć na co dzień funkcjonuje w świecie polityki, w wywiadach często podkreśla, że ogromne znaczenie ma dla niego życie rodzinne.
Koalicja PiS i Brauna? "Kaczyński nie ma szacunku wobec wyborców"
Żona Borysa Budki z politycznymi ambicjami
Żoną Borysa Budki jest Katarzyna Kuczyńska-Budka, która od lat działa w życiu publicznym. Zanim weszła do samorządu, pracowała jako dziennikarka zajmująca się tematyką polityczną. Współpracowała m.in. z Radiem Plus, "Dziennikiem Zachodnim" oraz Telewizją Polską.
Para poznała się w pracy. W tamtym czasie Kuczyńska była dziennikarką, a Budka pełnił funkcję radnego w Zabrzu i pracował jako radca prawny. Jak sama wspominała w jednym z wywiadów, po jej przejściu do pracy w samorządzie "zaiskrzyło". W 2011 roku wzięli ślub i od tamtej pory tworzą małżeństwo, które często wspiera się także w działalności publicznej.
W 2024 roku Katarzyna Kuczyńska-Budka wygrała wybory samorządowe i została prezydentką Gliwic. Polityk nie ukrywał wówczas radości z jej sukcesu. "Duma" - napisał na Instagramie i dołączył w poście zdjęcie swojej żony.
Relacja polityka z pasierbicą
Zanim Budka i Kuczyńska-Budka stworzyli rodzinę, jego przyszła żona miała już córkę z poprzedniego związku. Polityk nie ukrywa, że ma z pasierbicą bardzo dobre relacje.
- Michalina studiuje prawo - myślę, że byłem trochę inspiracją tego wyboru - przyznał w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej".
Małżeństwo doczekało się również córki, Leny. Budka wielokrotnie podkreślał, że mimo intensywnej kariery politycznej stara się poświęcać rodzinie jak najwięcej czasu.
- Jestem w stanie znieść wszystko, tylko nie wytrzymuję braku dłuższego kontaktu z rodziną. Jak w kampanii wyborczej jeździłem po Polsce, to raz, kiedy spotkanie w Koninie skończyło się o 21.30, pojechałem do Poznania na pociąg tylko po to, żeby o 3.30 dotrzeć do domu i pobyć dwie godziny z Lenką, jak się obudziła rano. Bo potem jechałem dalej, do Krakowa - dodał.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.