Miały wspierać Epsteina. W aktach nazwiska wpływowych kobiet
Akta Epsteina obnażyły skalę nadużyć wpływowych mężczyzn wobec młodych kobiet. Niestety, wykazały także, jak wiele wpływowych kobiet miało być zamieszanych w proceder, ale i zaangażowanych w "korzystną wizerunkowo" przyjaźń z miliarderem.
Asystentki, pośredniczki, współpracownice
W relacjach ofiar i zapisach z postępowań przewija się wiele nazwisk kobiecych, które nie tylko utrzymywały bliskie relacje z przestępcą, ale także bezpośrednio brały udział w kryminalnym procederze wabienia młodych dziewcząt, a następnie angażowania w relacje seksualne ze sławnymi i bogatymi. Sarah Kellen, według dokumentów, koordynowała spotkania, sprowadzała młode dziewczyny i dbała o logistykę, która w praktyce prowadziła prosto do sypialni. Mówiło się, że była swego rodzaju "porucznikiem".
Co istotne, nie chodziło wyłącznie o organizację. Courtney Wild, jedna z osób zeznających, wspomina, że Kellen była "czynnikiem normalizującym horror" - uśmiechnięta, grzeczna, wzbudzająca zaufanie.
Miliony stron i setki nagrań. Kim naprawdę był Epstein?
Historia Riny Oh pokazuje jeszcze inny wymiar: uwodzenie obietnicą awansu społecznego i finansowego. Oh przyznała w rozmowie z dziennikarką "Politico", że zaniepokoiło ją, gdy Epstein zapytał o jej "ładne koleżanki" - a jednak, mimo to, zaprosiła je na spotkanie z nim. Dwie kobiety zeznające przeciw Epsteinowi oskarżają także ją; podobnie wypowiadała się Virginia Roberts Giuffre, wskazując na przemoc i upokorzenia.
W aktach pojawia się też Nadia Marcinkova - asystentka, która według opisów miała brać bezpośredni udział w przestępstwach, a jednocześnie istnieją przesłanki, że wcześniej sama mogła być ofiarą.
Co warto podkreślić, drugie skrzypce w całym procederze, który doprowadził do horroru kobiet, również odgrywała kobieta: Ghislaine Maxwell, która w logistykę pozyskiwania młodych kobiet, ale i ich zastraszanie, psychiczne "łamanie" i manipulację była zaangażowana jeszcze bardziej niż sam Epstein. Do dziś pozostaje ona jedyną osobą w tej sprawie, która została prawomocnie skazana. W 2022 roku usłyszała werdykt 20 lat więzienia za handel ludźmi w celach seksualnych, nakłanianie nieletnich do prostytucji oraz bezpośredni udział w molestowaniu seksualnym nieletnich.
Królewskie znajomości Jeffreya Epsteina
Odkrycie akt Epsteina nasuwa jednak pytanie nie tylko o to, kto był bezpośrednio zamieszany w akty przemocy seksualnej wobec młodych kobiet, ale też o to, kto uwiarygadniał pozycję miliardera. Z odtajnionych dokumentów wynika, że bliskie relacje miały z nim m.in. Sarah Ferguson oraz Mette-Marit.
W przypadku Ferguson sporo emocji budzą finansowe powiązania i ciepłe, niemal intymne deklaracje wobec człowieka odpowiedzialnego za liczne zbrodnie na tle seksualnym. Z wiadomości byłej księżnej można wręcz wywnioskować, że była Epsteinem zauroczona: powtarzała, że jest dla niej jak członek rodziny, stale go komplementowała, deklarowała swoją lojalność, a nawet oferowała małżeństwo, choć to zapewne miało mieć wydźwięk żartu. Ferguson utrzymywała kontakty z miliarderem nawet po odbyciu przez niego 13-miesięcznej kary więzienia za nakłanianie nieletniej do stosunków seksualnych.
Co ważne, także norweska księżna Mette-Marit miała utrzymywać relacje z Epsteinem po tym, gdy publicznie ujawniono jego przestępstwa seksualne - w korespondencji pojawiają się nawet prywatne, niezręczne wątki dotyczące jej syna. Księżna miała pytać miliardera czy wypada, aby podsunęła swojemu nastoletniemu dziecku tapetę na telefon z nagą kobietą.
Dziś powiązania księżnej ze zmarłym przestępcą stawiają ją w jeszcze gorszym świetle, bo równolegle ruszył proces jej syna Mariusa Borga Høiby’ego, również oskarżonego o przestępstwa, w tym przemoc seksualną.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.