Marta Nawrocka nie będzie pierwszą damą wszystkich Polek. Słowa o aborcji bolą [OPINIA]
Temat aborcji co jakiś czas powraca w debacie politycznej i możemy zaobserwować ten sam schemat: osobista historia przedstawiana jest jako uniwersalny argument polityczny. Najnowszy wywiad Marty Nawrockiej tylko to potwierdza.
- Jestem przede wszystkim za życiem. Moja historia też o tym świadczy, bo jako młoda dziewczyna zaszłam w ciążę i stałam przed wyborem. Różne rzeczy w głowie miałam, ale ze względu na swoją wiarę i wsparcie rodziny, które miałam, urodziłam. Teraz mam wspaniałego 24-letniego syna i nie żałuję ani przez minutę tej decyzji. Jestem za życiem i przeciwko aborcji – powiedziała pierwsza dama w rozmowie z TVN24.
Marta Nawrocka nie popiera aborcji
Szczera, emocjonalna i prawdziwa historia z życia Nawrockiej ma być silnym argumentem za tym, dlaczego nie popiera aborcji. Problem jednak w tym, że to niebezpiecznie uproszczone spojrzenie, które nie odpowiada na skomplikowane społeczne pytania.
Prof. Dudek wymownie o Nawrockim. "Nie takie postacie w historii już rządziły tym krajem"
Słowa o "byciu przede wszystkim za życiem" brzmią dobrze w nagłówkach. Problem zaczyna się tam, gdzie osobista decyzja — podjęta w konkretnych warunkach, przy wsparciu rodziny i w zgodzie z własną wiarą — zostaje użyta jako moralna miara dla wszystkich innych kobiet. Czy politycy nie powinni patrzeć nie tylko przez pryzmat swoich doświadczeń, ale również okoliczności i otaczającej rzeczywistości? Przecież nie każda kobieta ma taki komfort jak pani Nawrocka. Wcale nie rzadko młode matki zostają kompletnie same: rodzice w ramach "kary" za nieodpowiedzialne zachowania nie chcą przykładać ręki do wychowywania wnuka, dziewczyny nie kończą szkół, nie mają środków do życia, a często też partnera u boku, który przestraszył się konsekwencji.
Najbardziej wymowna była jednak reakcja na pytanie o wyjątki — nerwowy śmiech i milczenie. Właśnie tam zaczyna się prawdziwa rozmowa o rzeczywistości: o gwałtach, o zagrożeniu zdrowia, o dramatycznych diagnozach prenatalnych. Milczenie w takiej chwili nie jest neutralne. Jest sygnałem, że łatwiej mówić o wartościach w abstrakcji niż zmierzyć się z konkretnymi tragediami, które nie mieszczą się w prostych hasłach.
Marta Nawrocka oczywiście może mieć swoje poglądy na prawo dotyczące aborcji, ale ogromne znaczenie ma to, w jaki sposób się wypowiada i z jakiej pozycji. Myślę, że warto w tym miejscu przypomnieć, że państwo i społeczeństwo nie składają się z pojedynczych doświadczeń polityków. Cudze wybory nie będą odbiciem naszych własnych i o tym mam wrażenie zapomina się w debacie publicznej. Nie tylko w temacie aborcji.
Marta Nawrocka nie będzie pierwszą damą wszystkich Polek
Swoimi wypowiedziami pierwsza dama pokazała, że nie zamierza być pierwszą damą wszystkich Polek, lecz raczej rzeczniczką jednego światopoglądu. W kraju tak głęboko podzielonym w kwestii praw reprodukcyjnych rola pierwszej damy wymaga wrażliwości na różnorodność doświadczeń.
Jednoznaczne deklaracje Marty Nawrockiej połączone z unikaniem odpowiedzi na najtrudniejsze pytania sprawiają wrażenie, jakby kobiety myślące inaczej, żyjące w innych realiach, podejmujące inne decyzje — zostały symbolicznie wypchnięte poza wspólnotę.
Co Nawrocka powiedziała o in vitro? "Nie ograniczałabym nikogo"
Warto jednak podkreślić dwa pozytywne aspekty owego wywiadu. Pierwszy dotyczy kwestii związanej z in vitro. - Nie ograniczałabym nikogo, kto nie może mieć dziecka. Sama nie byłam w takiej sytuacji, jestem mamą trójki dzieci i nie mierzyłam się z tym problemem. Nie zabraniałabym jednak innym takiej możliwości - powiedziała. Choć jednocześnie ponownie na pytanie o wsparcie przez państwo zareagowała zaskakującą prośbą o "inny zestaw pytań" i milczeniem.
Ta selektywność pokazuje, że nawet najbardziej stanowcze deklaracje światopoglądowe w praktyce okazują się bardziej złożone, niż sugerują publiczne hasła. Trudno więc nie zapytać: dlaczego w jednej kwestii możemy polegać na nowoczesnej medycynie i indywidualnej decyzji, a w drugim tej możliwości już nie ma.
Drugi aspekt, o którym warto wspomnieć to fakt, że obecna pierwsza dama na pewno nie będzie żyła w cieniu męża. Widać, że chce być aktywna i zaznacza swoją obecność w przestrzeni publicznej. To ogromna wartość, bo nawet jeśli nie zamierza interesować się problemem aborcji, to być może będzie aktywna w innych, równie ważnych obszarach. Nawrocka wielokrotnie podkreślała, że chce walczyć z hejtem i cyberprzemocą. Zapowiadała również wsparcie młodych ludzi, szczególnie tych z problemami psychicznymi. Pozostaje tylko czekać na to, aby deklaracje przestały być tylko deklaracjami.
Patrycja Ceglińska-Włodaczyk, szefowa redakcji WP Kobieta
Prowadzimy badanie dotyczące roli kobiet na rynku pracy, w relacjach i w społeczeństwie. Zachęcamy do wypełnienia krótkiej ankiety TUTAJ.