Lekarze stanowczo odradzają. Pod żadnym pozorem nie pij w mrozy
Mróz szczypie w policzki, a my szukamy szybkiego sposobu na rozgrzanie się. Częstym wyborem jest alkohol. Problem w tym, że jego rozgrzewające właściwości są oszustwem. Dlaczego warto na niego uważać, gdy temperatura spada poniżej zera?
Alkohol na mrozie: dlaczego wydaje się, że pomaga
Gdy temperatura spada grubo poniżej zera, część osób sięga po alkohol, bo wierzy, że "rozgrzewa od środka". Lekarka rodzinna Bożena Janicka w rozmowie z Medonetem podkreśliła jednak, że to jeden z najgorszych pomysłów na mroźny dzień. Po kilku łykach możliwe, że faktycznie poczujemy przyjemne rozluźnienie i napływ ciepła. Organizm zareaguje chwilowym "wyrzutem" hormonów, a naczynia krwionośne szybko się rozszerzą. Tylko że uczucie rozgrzania będzie jedynie wrażeniem. W praktyce, po alkoholu ciało zaczyna oddawać ciepło na zewnątrz szybciej niż zwykle, a organizm stopniowo się wychładza.
To również powód, dla którego zimą dochodzi do dramatów wśród osób nocujących na zewnątrz. Alkohol przyspiesza utratę ciepła, zaburza ocenę sytuacji i zwiększa ryzyko odmrożeń oraz hipotermii.
18-latkę aż wyrzuciło w powietrze. Miał 2,7 promila. Pokazali nagranie
Lek. Joanna Szeląg (cytowana również przez Medonet) zwraca uwagę, że hipotermia oznacza powolne wyłączanie funkcji organizmu. W głębokiej hipotermii spowalniają się procesy życiowe, ale też myślenie. Dlatego człowiek może nie czuć, że jest w realnym niebezpieczeństwie: zdecyduje się na chwilę przysiąść na ławce bądź na śniegu, bo nie poczuje zimna.
A co z "herbatką z prądem" i grzańcem?
Dr Janicka uspokaja: odrobina alkoholu dodana do gorącej herbaty, wypita w kontrolowanych warunkach, nie musi zaszkodzić. Problem zaczyna się wtedy, gdy przed wyjściem na mróz pijemy mocny alkohol albo traktujemy go jako "zabezpieczenie" na trasę. Na stokach obowiązuje twarda zasada: trzeba być trzeźwym, bo nietrzeźwy narciarz czy saneczkarz jest zagrożeniem dla siebie i innych. Tak samo na pieszych szlakach turystycznych.
Podobnie z grzańcem w schronisku: niewielka ilość, z imbirem i cytrusami, wypita i zakończona odpoczynkiem w cieple to co innego niż mocne procenty przed dalszą drogą. Wtedy łatwo o senność, brak kontroli, poślizg, uraz, a w skrajnych sytuacjach nawet zamarznięcie.
Czy można więc sięgać po alkohol przy mrozie? Tak, ale w niewielkich ilościach, rozcieńczony i najlepiej po aktywności fizycznej, a nie w jej trakcie.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.