Szczere wyznanie Ewy Szykulskiej. "Tak strasznie chciałabym pożyć"
- Ja nie nagaduję na siebie, bo starość bywa urocza, tylko się niestety kończy kiedyś - mówi Ewa Szykulska. Aktorka opowiada o przemijaniu, starzeniu się i tym, co pozostaje w jej wspomnieniach.
W tym artykule:
Ewa Szykulska, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek, znana z ról w takich produkcjach jak "Seksmisja", "Znachor" czy "Sąsiedzi", w tym roku kończy 77 lat. W rozmowie z Piotrem Jaconiem, inspirowanej jej autobiografią "Entliczek, mętliczek", aktorka otwarcie mówiła o starzeniu się i tym, jak zmienia się życie z upływem lat.
Ewa Szykulska: "Dotarłam do beznamiętnej pory życia"
Podczas wywiadu padło pytanie o określenie, którego Ewa Szykulska użyła w swojej książce - "beznamiętna pora życia". - To takie normalne. To znaczy... to nie jest normalne. Miłość, pragnienia. Nie mam czegoś takiego - wyjaśniła w najnowszym wywiadzie dla TVN24+.
Piotr Jacoń dopytał aktorkę, co w takim razie jej pozostało. - Wspomnienia, bo mam pamięć, póki co jeszcze. Jestem starą kobietą. Ja nie nagaduję na siebie, bo starość bywa urocza, tylko się niestety kończy kiedyś - przekazała w wywiadzie. Aktorka przyznała, że mimo wieku nadal odczuwa silne pragnienie życia i cieszenia się codziennością. - Tak strasznie chciałabym pożyć - podsumowała.
#nocoty: Ewa Szykulska o swoim wyglądzie
Czytaj także: Skończyła 76 lat. "Zostałam sama i gadam do siebie"
Szykulska opowiedziała o ostatnich chwilach swojego męża
W autobiografii Szykulska wspomina również swojego męża, Zbigniewa Perneja, z którym spędziła ponad 40 lat. W grudniu 2021 roku mężczyzna doznał zawału serca. - W czwartek wyjechaliśmy na spacer. Mąż kupił mi kwiaty na imieniny. W Wigilię dostał zawału. Zmarł przed świtem w Boże Narodzenie. Serduszko usnęło - wyznała w rozmowie z "Co za tydzień". Przywołała też ostatnią rozmowę telefoniczną z mężem po jego operacji.
"Zadzwonił do mnie. "Już nie boli" - powiedział i długo, długo rozmawialiśmy. On, czułam, uśmiechnięty, szczęśliwy. Ja także, bo usłyszałam nagle jego głos, roześmiany gdzieś tam w środku i przepraszający, że będę musiała być przez czas jakiś sama (...). Gadaliśmy i gadaliśmy na półuśmiechach. To ja skończyłam. Myślę sobie: "Jezu, on jest po zabiegu, pod wpływem środków znieczulających, a ja go zamęczam". Powiedziałam, że się zdzwonimy później. (...) To była nasza ostatnia rozmowa, w świt Bożego Narodzenia" - napisała w autobiografii.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.