Nie wytrzymała po głośnym filmie. "Zboczeniec, obrzydliwy narkoman"
Doda to jedna z tych gwiazd, które nie gryzą się w język. Gwiazda postanowiła stanowczo zareagować na wyrok, który niedawno usłyszał znany artysta. - Zboczeniec, obrzydliwy narkoman, zaburzony, zepsuty, morderca - grzmiała piosenkarka. O kim mowa?
W tym artykule:
2 grudnia odbyła się premiera dokumentu "Sean Combs: The Reckoning", w którym przedstawiona jest sprawa znanego rapera i producenta muzycznego, Seana "Diddy'ego" Combsa. Doda miała już okazję zobaczyć produkcję, o czym poinformowała w sieci. - Koniecznie zobaczcie ten film - apelowała. To jednak nie wszystko, co miała do powiedzenia w tej sprawie.
Doda ostro o Diddym
- Koniecznie zobaczcie ten film, jak osoba, która była bożyszczem kobiet, bogiem dla milionów ludzi zapatrzonych w niego, osobą, która decydowała o całej branży, mając swoją wytwórnię, kto będzie popularny, kto nie będzie, jakie będzie wydawał płyty, kim naprawdę jest, nie? - rozpoczęła swój filmik na Instagram Stories gwiazda.
Mama Dody będzie mieć swoje reality-show? "Dostała propozycję"
Doda nie przebierała w słowach oceniając poczynania przedstawione w dokumencie na temat Diddy’ego. - Zboczeniec, obrzydliwy narkoman, zaburzony, zepsuty, morderca, zdradziecki, wykorzystujący swoich przyjaciół, złodziej, okradający swoich najbliższych, nie tylko z pieniędzy, z twórczości, z tożsamości, znęcający się psychicznie nad swoimi kobietami, bijący je, kopie po brzuchu, po głowie, gwałciciel, pedofil, masakra i tylko 4 lata dostał w więzieniu - podkreśliła.
- Mam nadzieję, że ława przysięgłych obejrzy ten film i mam nadzieję, że w ogóle obejrzy to cały świat, póki nie zostanie ten film zablokowany, tak, żeby w końcu ludzie zrozumieli, że gangsterzy nie powinni być artystami, tylko zająć się swoimi interesami. Przynajmniej ludzie wiedzą, kto jest kim.
Doda zabiera głos w sprawie Diddy’ego
Sean "Diddy" Combs od miesięcy nie schodzi z ust mediów. Skandal z jego udziałem obejmował poważne zarzuty, takie jak handel ludźmi w celach seksualnych oraz zmuszanie kobiet do prostytucji. Ostatecznie sąd uznał, go za winnego w kwestii zarzutów związanych z transportem osób w celach prostytucji. Artysta ma spędzić w więzieniu 50 miesięcy, a oprócz tego zapłacić grzywnę w wysokości 500 000 tys. dolarów.
- Po prostu w głowie mi się nie mieści, jak można nastoletnią dziewczynę wciągnąć w relację jako stary chłop, zmuszać ją do seksu z kimś innym, nagrywać to sobie jeszcze, puszczać to na seks party, imprezach - powiedziała w mediach społecznościowych Doda.
Polska artystka nie ukrywała, że sprawa bardzo nią wstrząsnęła. - Czy naprawdę trzeba je, nie wiem, odurzać jakimiś środkami, żeby one nic nie pamiętały, żeby w czterech robić jej coś i jeszcze nagrywać? I później sobie wychodzą jakby nigdy nic, nie odbierają nagrody, przecież wszyscy oni o tym wiedzą, każda osoba z tej imprezy. I serio, nikt nigdy tego nie powiedział? Każdy teraz taki odważny, bo siedzi w więzieniu, no to się odezwał. A ile lat cierpieli inni ludzie, ile dziewczyn bało się odezwać, bo Puff Daddy, taki król, ma wszystko pozałatwiane, ciągnie sznurkami, wszystkim zapłaci, nawet facetowi, żeby się przyznał, zabił on, a nie Puff Daddy - skwitowała piosenkarka.
Zapraszamy na grupę na Facebooku - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.