Urodziła w wieku 48 lat. Teraz pokazała córkę
Weronika Marczuk pojawiła się w "Pytaniu na śniadanie" w wyjątkowym towarzystwie. U jej boku była sześcioletnia córka Ania, która właśnie tego dnia obchodziła urodziny. Dziewczynka szybko skradła całe show, a producentka filmowa wróciła we wspomnieniach do swojej długiej i bolesnej drogi do macierzyństwa.
W tym artykule:
Weronika Marczuk bardzo rzadko pokazuje córkę publicznie, dlatego jej ostatnia wizyta w telewizji wzbudziła ogromne zainteresowanie. Sama Marczuk otwarcie mówiła o tym, jak macierzyństwo zmieniło jej życie. Producentka filmowa musiała przejść, by zostać mamą.
Weronika Marczuk i córka Ania w "Pytaniu na śniadanie"
Marczuk pojawiła się w studiu programu u boku sześcioletniej córki, która tego dnia świętowała urodziny. Obecność dziecka wniosła do rozmowy naturalność i lekkość, a Ania od pierwszych minut przyciągała uwagę widzów. Marczuk nie ukrywała, że macierzyństwo od zawsze było jednym z jej najważniejszych życiowych celów.
Weronika Marczuk o relacjach z Cezarym Pazurą i z jego córką. Wzruszające słowa.
Podczas rozmowy mówiła o tym, jak bardzo zmieniło się jej codzienne funkcjonowanie po narodzinach córki. – Ja dążyłam do macierzyństwa całe swoje życie. Jak widzicie, jestem teraz w gronie młodych matek, wiecznie zajęta, wiecznie szczęśliwa – dodała z uśmiechem, pokazując, że ma ogromny dystans do wieku, w którym została mamą.
Już na początku wizyty w studiu Katarzyna Dowbor i Filip Antonowicz przygotowali dla Ani niespodziankę. Był prezent i wspólne odśpiewanie "Sto lat", co wywołało u dziewczynki wyraźną radość.
- Jaki wielki miś! – zareagowała Ania z szerokim uśmiechem, od razu przytulając prezent.
Późne macierzyństwo Weroniki Marczuk
Ania przyszła na świat w 2020 roku, gdy Weronika Marczuk miała 48 lat. Producentka wielokrotnie podkreślała, że decyzja o macierzyństwie w tym wieku wiązała się z pełną świadomością upływającego czasu. O swoich obawach mówiła wcześniej publicznie.
– Mam świadomość, że jak moja córka będzie wychodziła za mąż, będę miała 70 albo 80 lat, albo w ogóle tego nie doczekam. To jest mój problem. Nie mojego dziecka – mówiła w programie "Co za tydzień".
Zaznaczała też, że stara się odpowiedzialnie "poukładać wszystkie sprawy", mając na uwadze przyszłość córki. - Nikt nie jest chroniony przed utratą rodziców. Ile dzieci wychowuje się w domach dziecka? Ile dzieci straciło rodziców w wypadkach? – podkreślała.
Trudna droga do macierzyństwa
Droga Weroniki Marczuk do macierzyństwa była naznaczona ogromnym cierpieniem. Producentka straciła dziewięć ciąż, a najtrudniejszym doświadczeniem była śmierć bliźniąt w siódmym miesiącu. Dzieciom zdążyła wraz z partnerem nadać imiona i zorganizować pogrzeb.
– Cierpiałam strasznie, że tracę dzieci, bo ja je traktowałam jako dzieci, a nie jako część drogi i to było najtrudniejsze – mówiła w podcaście "Tato, no weź".
Wspominając swoją determinację, podkreślała, że nie zamierzała się poddać. – Jestem typową Ukrainką. Jak się zaprę, to mnie nic nie zatrzyma. Ja umrę, ale zrobię to, co trzeba zrobić – dodawała.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.