WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

Prowadzi autobus MPK. Przykre, jakie słyszy wyzwiska

Regularnie wraca temat niebezpiecznych sytuacji w komunikacji miejskiej. - Zdarzali się pasażerowie pod wpływem alkoholu, którzy grozili i zagrażali bezpieczeństwu innych - mówi Wirtualnej Polsce Alicja Lesz, która od kilku lat prowadzi autobus.

Co dzieje się w autobusach? (zdj. ilustracyjne)Zdarza się, że pasażerowie komunikacji miejskiej są agresywni
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Paulina Żmudzińska

W ostatnich tygodniach głośno o kobiecie grasującej w krakowskich autobusach. Jej agresywne zachowanie wobec innych pasażerów sieje postrach. Atakuje głównie kobiety, bijąc je i ciągnąc za włosy, co nie tylko stwarza realne zagrożenie, ale też często blokuje ruch pojazdów.

Policja interweniuje, kończąc działania na wystawieniu mandatu lub przewiezieniu kobiety do izby wytrzeźwień. Funkcjonariusze informują, że znają ją od lat, a jej działania nie ograniczają się wyłącznie do transportu miejskiego. Kobieta znajduje się w kryzysie bezdomności, ale pomoc społeczna ma w tym przypadku związane ręce. Pasażerka odmawia bowiem umieszczenia w specjalistycznym ośrodku. To nie jest jednak odosobniony przypadek.

Uderzył go tak, że przeleciał przez kosze. Nagranie ze Śląska

Choć podróżowanie komunikacją miejską zwykle jest bezpieczne, niekiedy dochodzi do sytuacji, w których zagrożone jest życie i zdrowie pasażerów. Rozmawialiśmy o tym z kierowcami autobusów z różnych miast, którzy podzielili się swoimi historiami.

Prowadzi autobus. Mówi, jak obrażają ją pasażerowie

Alicja Lesz od 2022 r. jest kierowczynią autobusu miejskiego w Katowicach. W rozmowie z Wirtualną Polską przyznaje, że do podjęcia takiego zajęcia namówił ją mąż, który również spełnia się w tym zawodzie. - Pewnego dnia zaproponował, żebym zrobiła prawo jazdy na autobus. Twierdził, że sobie poradzę, więc po jego namowach zdecydowałam, że spróbuję. Dziś uważam, że była to najlepsza decyzja w moim życiu - mówi.

Kobieta nie ukrywa jednak, że w swojej karierze musiała mierzyć się z trudnymi, a często nawet niebezpiecznymi sytuacjami. - Zdarzali się pasażerowie pod wpływem alkoholu, którzy grozili i zagrażali bezpieczeństwu innych - ledwo stali na nogach, trzymając w dłoni szklaną butelkę piwa. W takich sytuacjach proszę pasażera o opuszczenie autobusu. Zazwyczaj wywołuje to u niego jeszcze większe zdenerwowanie, a czasem nawet opór. Wyzywa przy tym zarówno mnie, jako kierowcę, jak i osoby znajdujące się w pobliżu, które po prostu obserwują całą sytuację - tłumaczy.

Jakie wyzwiska słyszy w swojej pracy Alicja Lesz? - Słyszałam na przykład: "O nie, baba jedzie, to pewnie się spóźnię do roboty", albo jeden z moich ulubionych komentarzy: "kobieta powinna stać w kuchni, a nie jeździć autobusem". Czasem pojawiały się też przekleństwa, takie jak: "Otwórz te drzwi, k...o", gdy nie chciałam już wpuścić pasażera do autobusu poza przystankiem - wylicza.

Kobieta zdradza przy okazji, jak w takiej sytuacji powinien zachować się kierowca autobusu: - Ma obowiązek zatrzymać pojazd i wezwać pomoc służb lub dyspozytorów. W systemach Śląskiej Karty Usług Publicznych w kabinie dostępny jest przycisk "SOS", który automatycznie zgłasza potrzebę pomocy do centrali, bez konieczności dzwonienia. Jestem kobietą i takie sytuacje są dla mnie szczególnie stresujące, ponieważ osoba pod wpływem alkoholu często ma więcej siły. Z moim wzrostem 160 cm niewiele mogę zdziałać w razie ataku, dlatego zawsze staram się nie tylko zgłaszać takie sytuacje, ale również je załagodzić.

Lesz słyszała również o innych, znacznie bardziej niebezpiecznych przypadkach. - Kiedyś wywiązała się awantura między dwoma pasażerami, po czym zaczęli się bić. Zdarzyło się również, że kierowca był atakowany na przykład z powodu innego koloru skóry.

Co na to wszystko pasażerowie, którzy są świadkami kryzysowych sytuacji w pojeździe komunikacji miejskiej? - Raz ktoś pomoże, a raz nie. Przyznam jednak, że w 95 proc. przypadków pozostali pasażerowie milczą. W całej mojej karierze kierowcy tylko kilka razy ktoś zareagował i również prosił delikwenta o opuszczenie autobusu. Byli to mężczyźni. Nie zdarzyło mi się jeszcze, aby to kobieta coś zrobiła.

Kierowczyni otwarcie przyznaje, że mimo iż kocha swoją pracę i codziennie spotyka w niej wielu wspaniałych ludzi, nie jest to łatwe zajęcie. - Staram się nie brać do siebie wyzwisk pasażerów, a te zdarzają się dość często, bo mimo że kobieta za kierownicą w tych czasach to rzecz normalna, to nadal powoduje u innych zaskoczenie i emocje. Zdarza się, że z pracy wychodzę zdenerwowana i przebodźcowana. Mój mąż również jest kierowcą autobusu, więc często po pracy zostawiamy telefony i zabieramy psiaki na długi spacer, co pozwala nam znaleźć wewnętrzny spokój.

Kierowca autobusu o niebezpiecznych sytuacjach

Krzysztof Bargielski pracował jako kierowca autobusu przez rok we Wrocławiu. - Najbardziej niebezpieczna sytuacja miała miejsce pewnego wieczoru, gdy jeden z pasażerów bezpodstawnie groził innym. Był rozzłoszczony, bo ktoś był mu winien pieniądze, choć jak się szybko okazało, nie była to żadna z obecnych osób - mówi Wirtualnej Polsce.

- Procedury w takiej sytuacji są bardzo jasne. Ze względu na nasze bezpieczeństwo nie powinniśmy opuszczać kabiny. Możemy spróbować załagodzić sytuację w taki sposób, aby pasażer nie był w stanie nam zagrozić, a w razie potrzeby skontaktować się z odpowiednimi służbami - wyjaśnia.

Kierowca postanowił jednak wziąć sprawę w swoje ręce, licząc na to, że uda się ją załatwić polubownie. - Podszedłem do pasażera i kulturalnie poprosiłem go o uspokojenie się, jednak to tylko spotęgowało jego agresję. Zaczął grozić, że jeśli nie ruszę autobusem, to mnie "połamie". Zwykle spokojna rozmowa pomaga załagodzić sytuację, lecz tym razem, czując zagrożenie, wezwałem służby, poprosiłem pasażerów o przejście na drugi koniec autobusu i ruszyłem w stronę następnego przystanku. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a pasażer szybko wysiadł. Była to moja pierwsza i jedyna sytuacja, która naprawdę mnie przestraszyła.

Czy kierowcy autobusów potrafią przewidzieć zagrożenie? - Czasami można wyczuć problemowego pasażera, ale nie zawsze. Często okazuje swoje niezadowolenie już przy wejściu - najczęściej z powodu opóźnienia autobusu - i po krótkiej, kulturalnej rozmowie uspokaja się. Trudniejsze są jednak sytuacje, gdy pasażer wsiada spokojny, a dopiero w trakcie jazdy zaczyna prowokować innych pasażerów lub kierowcę.

Kierowca nie ukrywa, że nie ma uniwersalnego przepisu mówiącego, co można, a czego nie można robić w takiej sytuacji. - Każda jest inna i wymaga indywidualnego podejścia. Obowiązują nas te same zasady, co każdego człowieka. Przede wszystkim należy zachować spokój i kulturę, aby nie eskalować zagrożenia oraz zadbać o bezpieczeństwo własne i innych osób w pojeździe. Jeśli prośba o uspokojenie pasażera nie przynosi efektu, można poprosić go o opuszczenie autobusu, a gdy to zawiedzie - wezwać odpowiednie służby.

Krzysztof Bargielski przyznaje, że w kryzysowej sytuacji w autobusie pozostali pasażerowie zazwyczaj starają się nie włączać w dyskusję. - Rzadko ktoś reaguje, gdy coś się dzieje. Wcale się nie dziwię, bo nigdy nie wiesz, do czego człowiek jest zdolny, więc rozumiem, że reszta woli siedzieć cicho. Dopiero gdy kierowca jasno mówi: "Albo konfliktowy pasażer wysiada, albo nie jedziemy dalej", pojawia się jakaś jedność, a część pasażerów, którym zależy na dalszej jeździe, staje za nami murem.

Socjolożka o agresywnych pasażerach w komunikacji miejskiej

Dlaczego w przestrzeni publicznej, jaką są środki komunikacji miejskiej, tak łatwo dochodzi do agresji? - Definicja dystansu społecznego ewoluowała - tłumaczy socjolożka Katarzyna Krzywicka-Zdunek z Socjolozki.pl. - Tradycyjnie wyróżniano strefę intymną (poniżej 45 cm), osobistą (do 1,2 m) i publiczną (powyżej 3 m). Obecnie dystans ten uległ zmniejszeniu, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, gdzie normą stają się głośne rozmowy telefoniczne. Nawet w strefach ciszy, np. w pociągach, zasady te bywają ignorowane.

- Takie zachowania częściowo wynikają z przekonania, że własne potrzeby są ważniejsze niż innych, co prowadzi do nieświadomego naruszania granic komfortu. Czasem agresja wynika też ze strachu przed konfrontacją, co pogłębia ignorowanie norm społecznych - dodaje socjolożka.

Zdaniem ekspertki agresorzy często czują się chronieni przez grupę, co ułatwia im zachowania głośne lub prowokacyjne. - Nie muszą to być osoby pijane - mogą to być nastolatki w towarzystwie rówieśników, które czują się silniejsze i pewniejsze siebie. Alkohol czy inne substancje mogą sprzyjać utracie kontroli, ale nie są konieczne. Agresja może też pojawiać się u osób starszych, gdy ktoś nie ustąpi miejsca, lub u zmęczonych rodziców, obciążonych codziennymi obowiązkami.

Paulina Żmudzińska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Wybrane dla Ciebie
Wtedy lepiej zakończyć spowiedź. "Masz prawo odejść od konfesjonału"
Wtedy lepiej zakończyć spowiedź. "Masz prawo odejść od konfesjonału"
Wybrała prostą mini. I tak zrobiła największe wrażenie
Wybrała prostą mini. I tak zrobiła największe wrażenie
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Tytułujesz tak przelew? "Zaświecisz się w skarbówce na czerwono"
Wskoczyła w jedwabistą mini. Lansuje gorący trend
Wskoczyła w jedwabistą mini. Lansuje gorący trend
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Okrutny "żart" zadecydował o końcu ich współpracy. "Wszyscy oniemieli"
Okrutny "żart" zadecydował o końcu ich współpracy. "Wszyscy oniemieli"
Przyszła na pokaz w bieliźnianej mini. Nie każda miałaby odwagę
Przyszła na pokaz w bieliźnianej mini. Nie każda miałaby odwagę
Kupiła dom w Walencji. Porównała cenę z mieszkaniami w Warszawie
Kupiła dom w Walencji. Porównała cenę z mieszkaniami w Warszawie
Kolacja bez Mette-Marit. Król Harald V tłumaczył nieobecność synowej
Kolacja bez Mette-Marit. Król Harald V tłumaczył nieobecność synowej
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥