Trafił do szpitala. Wieści przekazał syn
Niepokojące wieści napłynęły od syna Jerzego Antczaka. Ceniony reżyser, który niedawno świętował 96. urodziny, trafił do szpitala. Informację przekazał w mediach społecznościowych Mikołaj Antczak, a krótki wpis natychmiast poruszył fanów artysty.
W tym artykule:
Jerzy Antczak to wybitny reżyser, znany m.in. z "Nocy i dni". 25 grudnia 2025 r. obchodził 96. urodziny. Mimo wieku nie narzekał na zdrowie, jednak teraz jego syn Mikołaj Antczak przekazał niepokojące informacje. "Tato upadł i jest w szpitalu" - napisał na koncie Jerzego Antczaka na Facebooku. Lakoniczne zdanie wystarczyło, by wywołać falę niepokoju wśród fanów.
Jerzy Antczak trafił do szpitala
Pod postem pojawiło się wiele komentarzy. Internauci przesyłali życzenia zdrowia, zapewniali o wsparciu i trzymaniu kciuków, a niektórzy wprost pisali, że modlą się o szybki powrót artysty do domu. "Trzymam kciuki i modlę się kochany panie Jerzy", "Ojej, okropna wiadomość! Oby wracał jak najszybciej do zdrowia, bo kochamy go ogromnie! Proszę przekazać gorące pozdrowienia i dużo siły dla taty! Musi być dobrze!" - pisali.
Aż 75 mln dolarów. Najdroższy dokument w historii. Prognozy są fatalne
Chce złożyć prochy żony w Polsce
Prywatnie Antczak był związany z Jadwigą Barańską. Jego żona - wcielająca się w postać Barbary Niechcic z "Nocy i dni" - zmarła w 2024 r. w Los Angeles i została pochowana na miejscowym cmentarzu. Antczak zapowiadał, że w pierwszą rocznicę jej śmierci chciałby przyjechać do Polski, by złożyć jej prochy w ojczyźnie. Do wyjazdu nie doszło jednak z powodów zdrowotnych.
- Wszyscy przyjaciele i lekarze uważali, że nie powinien lecieć. Emocje były zbyt silne. Owszem, pojawiła się kwestia ciśnienia w samolocie, ale prawdziwym powodem była obawa o jego stan psychiczny. Pani doktor nie wierzyła, że może się to dobrze skończyć od strony emocjonalnej - tłumaczył Andrzej Pągowski podczas 50-lecia premiery "Nocy i dni"
- Lekarze boją się o mnie. Nic poważnego mi nie dolega, ale jestem człowiekiem niesłychanie impulsywnym, wybuchowym, można nawet powiedzieć ekstremalnym, a mówimy o długiej, wymagającej podróży. Dlatego prochy Jadzi będą musiały poczekać. Wrócimy do naszego kraju już we dwoje. Wszystko robiliśmy w życiu razem, więc Bóg zdecydował, że i w Polsce razem spoczniemy. I tylko tyle. Aż tyle! - wyznał Antczak w rozmowie z Onet Kultura.
Jadwiga Barańska była jego ukochaną żoną
Z Jadwigą Barańską spędził prawie 70 lat. Była to jego wielka miłość, o której zaczął pisać książkę "Jak ja ją kochałem". - Takie było przeznaczenie, żebym spotkał Jadzię Barańską. Żebyśmy przeżyli 68 lat pięknych ze sobą. Kiedy Jadzia odchodziła, ja podziwiałem jej szczerość, jak ona powiedziała: "Jurku, ani dłużej, ani krócej, tylko tyle, ile przeznaczył Bóg". (...) Ona jest w tej chwili, jak my rozmawiamy, tutaj. Tu jest jej zdjęcie naprzeciwko mnie - mówił wzruszony Antczak w rozmowie z "Halo tu Polsat".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.