Przez wstyd nie biorą zwolnień. "Cierpią w ciszy"
Aż 42 proc. kobiet w wieku menopauzalnym myślało o skróceniu lub zawieszeniu kariery zawodowej z powodu dotkliwych objawów. Nie mówią o tym jednak otwarcie. Choć Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie dla nich dodatkowego świadczenia, jest ono jedynie kroplą w morzu potrzeb.
3 miliony kobiet i temat tabu
Ministerstwo Zdrowia zapowiadało wprowadzenie w 2026 roku nowego świadczenia gwarantowanego przez NFZ dla kobiet w okresie okołomenopauzalnym. Ma to być bezpłatna porada edukacyjna w konsultacji z położną, mająca na celu poprawę wiedzy o objawach menopauzy i metodach jej łagodzenia. Jednak w obliczu dostępnych danych, działania te wydają się być niewystarczające.
Pod koniec 2025 roku została opracowana "Biała Księga Menopauzy. Diagnoza i rekomendacje 2025 r.", która jako pierwsza w Polsce kompleksowo wskazała menopauzę jako wyzwanie społeczne i medyczne. Raport wykazał m.in. że zaledwie 7 proc. Polek zna definicję menopauzy i rekomendowano wprowadzenie rozwiązań wspierających kobiety w miejscu pracy, tzw. "menopauza bez tabu".
Kulczyk Foundation opublikowała raport "Niewidzialne w pracy. Kobiety w okresie okołomenopauzalnym", pokazujący skalę wyzwania, z którym mierzą się pracujące Polki w wieku 40-55 lat. To około 3 miliony kobiet, czyli - jak wynika z danych GUS przywołanych w raporcie - mniej więcej 20 proc. wszystkich pracowników w kraju. Mimo tego, jak liczna to grupa, wiele kobiet do niej przynależących ma poczucie, że w miejscu pracy ich potrzeby w tym okresie są ignorowane lub bagatelizowane.
Dorota Wellman o menopauzie: "Kto wymyślił, że to temat tabu?"
Problem nie dotyczy wyłącznie dyskomfortu. Z badania Ipsos zrealizowanego na zlecenie Kulczyk Foundation wynika, że 42 proc. ankietowanych rozważało ograniczenie lub nawet zakończenie aktywności zawodowej z powodu dolegliwości. To sygnał ostrzegawczy zarówno dla pracodawców, jak i dla systemu, zwłaszcza w starzejącym się społeczeństwie. Prognozy demograficzne są bezlitosne: w 2050 roku co trzecia osoba ma mieć więcej niż 65 lat, a rynek pracy będzie walczył o doświadczonych ludzi.
Objawy potrafią być koszmarem
W języku medycznym "menopauza" oznacza ostatnią miesiączkę w życiu kobiety, ale sama transformacja menopauzalna trwa znacznie dłużej. To czas zmian hormonalnych i fizjologicznych, które mogą odbijać się na funkcjonowaniu w pracy: od koncentracji po relacje z zespołem.
Respondentki jako szczególnie uciążliwe w środowisku zawodowym wskazywały m.in. przewlekłe zmęczenie, bóle głowy i mięśni, problemy z pamięcią i skupieniem, uderzenia gorąca, nagłe intensywne pocenie się czy obniżenie nastroju. Do tego dochodzi społeczny kontekst: tabu sprawia, że kobiety niechętnie informują przełożonych o sytuacji zdrowotnej, boją się stygmatyzacji i komentarzy. Jedna z uczestniczek badania mówiła wprost o lęku, że zostanie uznana za osobę, która jest "schodzącą, a nie wschodzącą gwiazdą korporacji".
- Nigdy nie powiedziałabym pracodawcy, że nie mogę pracować, bo mam uderzenia gorąca czy bóle głowy związane z menopauzą. To prywatne informacje, czuję, że nie powinnam ich uzewnętrzniać przed szefem, bo to nie na miejscu. Może byłam inaczej wychowana - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską pani Dorota z Warszawy, na co dzień pracująca w marketingu.
Tę tendencję także potwierdza raport. Ponad połowa badanych kobiet (51 proc.) deklarowała, że nie czuje się wystarczająco komfortowo, by otwarcie mówić w pracy o swoich zdrowotnych potrzebach w tym okresie. Jednocześnie aż 87 proc. uważa, że wprowadzenie rozwiązań wspierających poprawiłoby ich stosunek do pracy i codzienne funkcjonowanie.
- Były momenty, że było mi bardzo ciężko. Zostawałam w domu i pracowałam zdalnie, ale zdarzało się, że byłam w stanie tylko odpisać na kilka maili, a przez resztę dnia leżeć na wpół zamroczona z bólu głowy - dodaje.
Zapytana o to, czy kiedykolwiek skorzystała ze zwolnienia lekarskiego, Dorota odpowiada, że nie. - Zwolnienie wolę zachować na prawdziwą chorobę.
O tym, jak dużo pacjentek diagnozuje intensywne objawy menopauzalne, rozmawiamy także z lekarką ginekologii lek. Agnieszką Ledniowską.
- Mamy w klasyfikacji ICD-10 kod N95, który oznacza menopauzę oraz inne schorzenia okresu okołomenopauzalnego. W praktyce jednak nie spotyka się, aby lekarze wystawiali zwolnienie z takim kodem. Często wynika to z tego, że pacjentki nie łączą swoich objawów z menopauzą. Jeśli cierpią na kołatanie serca, zgłaszają się do kardiologia. Jeśli zmagają się z tzw. mgłą mózgową, problemami ze skupieniem, gorszym samopoczuciem, idą do neurologa lub psychiatry - wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską.
Podkreśla jednak, że nawet, kiedy pacjentka jest w pełni świadoma, że jej objawy mają związek z menopauzą, rzadko kiedy prosi o zwolnienie "tylko z tego powodu".
- Kobiety w Polsce, zwłaszcza te w wieku średnim i starszym, dalej kultywują w sobie podejście, że wszystko przetrwają. Że jakoś się przemęczą i dadzą radę, że nie chcą robić problemu z "błahego powodu", że nie chcą się nad sobą roztkliwiać - mówi lekarka.
- W dalszym ciągu są też nieco uprzedzone do hormonalnej terapii zastępczej, mimo że u kobiet, które nie mają przeciwskazań, jest to metoda skuteczna i bezpieczna. Więcej pacjentek woli sięgnąć po zioła czy suplementy, choć i te metody mogą być pewnym wsparciem w łagodzeniu objawów – dodaje.
"Cierpią w ciszy"
O tym, że kobiety niechętnie podejmują tematy zdrowotne z pracodawcą mówi także ekspertka rynku pracy Aneta Czernek.
- Faktycznie jest tak, że kobiety, nawet jeśli naprawdę cierpią z powodu uciążliwych objawów menopauzalnych, to cierpią w ciszy. Raz, że nie chcą być postrzegane przez pryzmat tej menopauzy, nie chcą być gorsze czy wykluczone, ale z drugiej strony – to jest dla kobiety temat wstydliwy. Mało która chciałaby opowiadać w pracy o objawach takich jak nadmierne pocenie czy plamienia - wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską.
- Z jednej strony dziwi mnie, że aż 42 proc. kobiet otwarcie przyznało, że menopauza tak bardzo wpływa na ich życie zawodowe, a z drugiej - to może pokazywać prawdziwą skalę. Łatwiej przyznać się w anonimowym badaniu niż przed szefem czy współpracownikami i robić z tej kwestii temat do dyskusji – dodaje.
Mimo to, na świecie temat zaczyna przebijać się do debaty publicznej. W Australii pojawiły się rekomendacje dotyczące m.in. płatnego urlopu menopauzalnego oraz możliwości pracy zdalnej. W Wielkiej Brytanii analizowano ekonomiczne koszty sytuacji, w której kobiety w okresie okołomenopauzalnym ograniczają zaangażowanie lub odchodzą z pracy. To nie tylko kwestia empatii, ale też strat dla firm, które, wbrew pogłoskom, cenią sobie pracownice w tym wieku.
- Pracodawcy naprawdę cenią sobie kobiety w tej grupie wiekowej, bo one lubią stabilizację. Są odpowiedzialne, obowiązkowe - mówi Aneta Czernek.
Dla pracodawcy ważne jest także to, że kobieta poza wiekiem rozrodczym nie stwarza już ryzyka "wypadnięcia z obiegu", konieczności szukania zastępstw czy licznych zwolnień.