Beksiński odebrał sobie życie w Wigilię. Jego ciało odnazał sławny ojciec
Tomasz Beksiński był jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiego radia i kultury muzycznej w latach 90. Jego audycje kształtowały gust tysięcy słuchaczy, a osobowość budziła skrajne emocje.
W tym artykule:
Urodzony w Sanoku Tomasz Beksiński dorastał w cieniu sławy ojca Zdzisława Beksińskiego. Relacja z wybitnym malarzem była trudna i naznaczona dystansem, co silnie wpłynęło na jego charakter. Ci, którzy go znali, widzieli jego samotność i trudność w odnajdywaniu się w realiach współczesnego świata. Tomasz Beksiński bezsprzecznie ukształtował muzyczne gusta tysięcy polskich fanów rocka, stając się dla nich ważnym punktem odniesienia.
Ostatnia Rodzina (2016)
Trudna relacja z ojcem
Tomasz Beksiński wielokrotnie podkreślał, że w relacji z ojcem brakowało mu bliskości i ciepła. Twierdził, że Zdzisław Beksiński nie potrafił okazywać uczuć, a on sam przez lata nosił w sobie poczucie odrzucenia. Symbolicznie oddają to słowa umieszczone na okładce książki Magdaleny Grzebałkowskiej "Beksińscy. Portret podwójny": "Zdzisław Beksiński nigdy nie uderzy swojego syna. Zdzisław Beksiński nigdy nie przytuli swojego syna".
Postać niejednoznaczna
Jako dziennikarz radiowej Trójki stał się autorytetem dla fanów rocka i muzyki alternatywnej. Słynął z erudycji, charakterystycznego stylu mówienia i bezkompromisowych opinii. Równolegle z powodzeniem zajmował się tłumaczeniami filmowymi, które do dziś uznawane są za wzorcowe.
Beksiński otwarcie mówił o swojej miłości do horroru, mrocznej estetyki i tematów egzystencjalnych. Jednocześnie przyznawał, że za sceniczną ekstrawagancją kryła się nieśmiałość i potrzeba akceptacji. Na około rok przed śmiercią w życiu Tomasza Beksińskiego ponownie pojawiła się jego dawna partnerka, nazywana przez niego "Nadkobietą". Gdy relacja się rozpadła, dziennikarz dał wyraz swojemu poczuciu bezsilności w jednym z ostatnich felietonów.
"Moje życie porównać można do wysiłków psa uwiązanego do budy gumowym sznurem: im dalej ucieknie, tym szybciej wraca", napisał w magazynie "Tylko Rock".
Pamięć i dziedzictwo
Śmierć Tomasza Beksińskiego w czasie świąt Bożego Narodzenia wstrząsnęła środowiskiem kulturalnym. W swojej ostatniej audycji "Trójka pod Księżycem" Tomasz Beksiński mówił o nieuchronnym upływie czasu i nadchodzącym końcu wieku, zostawiając słuchaczy z poczuciem niepokoju i niedopowiedzenia.
— Wskazówki nieubłaganie odmierzają czas, do umownego końca stulecia i tysiąclecia pozostały niespełna trzy tygodnie. Za tydzień program poprowadzi Piotr Kosiński. Za dwa tygodnie mamy święta. A za trzy tygodnie będzie już rok 2000. Czy zdają sobie państwo sprawę z tego, że dziś spotykamy się po raz ostatni w latach 90. XX stulecia? I w ogóle może to być nasze ostatnie spotkanie. Nie wiadomo, co się wydarzy — powiedział podczas audycji.
Równie wymowny był jego ostatni felieton w miesięczniku "Tylko Rock", w którym po gorzkim rozrachunku ze współczesną kulturą zakończył tekst słowami: "Wszystkie te chwile przepadną w czasie, jak łzy w deszczu. Pora umierać". W Wigilię 1999 roku Tomasz Beksiński odebrał sobie życie — była to kolejna próba, która tym razem zakończyła się tragicznie. Jego ciało znalazł ojciec.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.