Zakazana aktorka PRL. Annie Prucnal odebrano paszport i zabroniono powrotu
Z dnia na dzień została wykreślona z polskiej kultury. Odebrano jej paszport i zakazano powrotu do kraju. Wszystko przez jedną filmową rolę, która wywołała wściekłość władz PRL.
W tym artykule:
Anna Prucnal zapowiadała się na jedną z największych gwiazd polskiego kina lat 60. Miała talent, urodę i coraz mocniejszą pozycję zawodową. Jej karierę w Polsce brutalnie przerwała decyzja władz, które po zagranicznej premierze kontrowersyjnego filmu postanowiły, że aktorka ma przestać istnieć w przestrzeni publicznej.
Aktorka, o której Polska miała zapomnieć
O aktorstwie marzyła od zawsze, choć nie miała wsparcia w domu. Matka powtarzała jej, że jest "niezbyt ładna, niezbyt dobra, niezbyt mądra i niezbyt zdolna". Mimo to Anna Prucnal, jak sama podkreślała, od noworodka miała w sobie ogromną wolę walki.
Sydney Sweeney o "Pomocy domowej". Zwrot akcji jakich mało
Ukończyła warszawską Akademię Muzyczną oraz berlińską Operę Komiczną, po której - jak mówiła - stała się artystką, która potrafi wszystko. Po zdaniu egzaminu eksternistycznego została pełnoetatową aktorką, związała się ze Studenckim Teatrem Satyryków, a w 1963 roku zachwyciła widzów rolą tytułowej "Smarkuli" w filmie Leonarda Buczkowskiego. Wtedy zaczęto nazywać ją "polską Audrey Hepburn".
Przebywając we Francji, dokąd wyjechała dla Jean’a Maillanda - francuskiego artysty, który zostawił dla niej żonę - otrzymała propozycję zagrania w filmie jugosłowiańskiego reżysera Dušana Makavejeva "Sweet movie". Był rok 1974. Prucnal wcieliła się w postać kapitanki łodzi, wyzywającej Anny Planety.
- To była awangardowa alegoria seksualności i komunizmu. Ciężki film. Szokujący również w języku - opowiadała po latach Remigiuszowi Grzeli. - Moja siostra w Polsce omal nie zemdlała, jak to zobaczyła. Za to Jack Nicholson powiedział, że to jeden z najpiękniejszych filmów o seksie i polityce, jakie widział - wspominała.
Gniew władz PRL
Z perspektywy ówczesnych władz film uznano za pornograficzny i antykomunistyczny. W polskiej ambasadzie nakazano aktorce napisać oświadczenie, w którym miała odciąć się zarówno od granej postaci, jak i od reżysera. Prucnal odmówiła. Nie wiedziała jeszcze, że ta decyzja oznacza dla niej wygnanie z Polski.
- Odebrali mi paszport. Kilka dni później dostałam list od przyjaciela z Warszawy, który pracował w piśmie "Radar". Znalazł tam w koszu na śmieci moje zdjęcia. Widział też dokument, że jestem zabroniona i nie wolno o mnie pisać — opowiadała w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej".
17 sierpnia 1974 roku do cenzury trafiła oficjalna notatka: "Aż do odwołania nie należy dopuszczać do publikacji żadnych materiałów o aktorce Annie Prucnal (reklamujących lub przypominających osobę aktorki, jak również prezentujących jej osiągnięcia i sukcesy artystyczne)".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.