AAA
Typowy mężczyzna wieczorem bierze prysznic, wskakuje w piżamkę/podkoszulek czy w czym on tam odjeżdża w słodki sen. Typowa kobieta wykonuje szereg czynności, które związane są z oczyszczaniem, nawilżaniem, natłuszczeniem lub ujędrnieniem każdego skrawka ciała. Jeśli o tym zapomni, konsekwencje mogą być katastrofalne. No bo kto chciałby mieć stopy jak tarka?
Jest pewna firma kosmetyczna, która specjalizuje się reklamach, które mają na celu odarcie nas z wszelkich złudzeń. Wydaje ci się, że wyglądasz względnie dobrze? No, ale popatrz uważnie w lustro. Widzisz ten
cellulit? I tuż obok widnieje zdjęcie nogi ze skórą jak u słonia, wieeeeeeeelkie udo ze skórą tak wygniecioną, że aż oczy bolą; żadne tam nierówności skóry i wgłębienia, tylko kratery i doliny.
Pięty? No przypatrz się, papier ścierny tam masz, to znaczy jeśli nie ma naszego kremu.
Są też reklamy innych firm pokazujące co się stanie, jeśli nie wklepiemy sobie co wieczór pod oczy czegoś za minimum 50 zł. Zamienimy się szybko w pomarszczone jak rodzynki staruszki, jeśli nie zaczniemy szybko akcji antystarzeniowej.
Tu coś na łokcie, to jest na szyję, tu krem na pięty, jeszcze coś pod oczy, serum, balsam ujędrniający na zmianę z mazią antycellulitową, coś na biust - żeby tak nie opadał (a co właściwie innego miałby robić!), krem do rąk i paznokci plus maseczka, no i może trochę parafiny dla gładkości, szampon taki i owaki, odżywka, maseczka na głowę i jeszcze jedwab na koniec. I gotowe. Nagle robi się z ciebie całkiem znośna babka!
Jest tylko jeden kruczek. Musisz odbębniać ten rytuał codziennie. Nieustannie. Bo pierwsze efekty pojawiają się dopiero po kilku tygodniach, a potem trzeba je utrwalać, a jak tylko przestaniesz, to bach! I w jednej sekundzie znów tarka i udo słonia.
Zdarzyło mi się kiedyś ustawić w rządku te wszystkie specyfiki. Gdybym codziennie miała wsmarować w siebie jedną trzecią tego cholerstwa, przeniosłabym sypialnię do łazienki. Po prostu po zakończonym rytuale nie miałabym siły na targanie się z powrotem do wyra.