fot. sxc.hu
Nasze hity
Buntownik bez powodu?
Przede wszystkim należy pamiętać, że kilkulatki nie bywają z natury agresywne ani złośliwie. Ich bunt lub złość nie są cechami charakteru, a reakcją na zetknięcie z regułami, jakie rządzą światem osób dorosłych. To pierwszy moment, kiedy dzieci zauważają, że w domu istnieją pewne zasady, a rodzice spodziewają się od nich określonych zachowań. Jest to dla dziecka tym trudniejsze, że do trzeciego roku życia rozwojowo nie jest ono w stanie przyjąć punktu widzenia innej osoby. Maluch jest przekonany, że wszyscy myślą, czują, widzą dokładanie to samo, co on.
- Rozbrykane 3 i 4-latki niechętnie poddają się ograniczeniom i robią wszystko, żeby sprawdzić, na ile mogą sobie pozwolić i gdzie leżą granice, których nie wolno im przekraczać. Paradoksem może być fakt, iż owych jasnych, konkretnych granic dziecko bardzo potrzebuje - mówi Ponikiewska. - Wybryki maluchów to właśnie badanie granic cierpliwości i ram zachowania, jakie zaakceptują rodzice i poznawania skutków własnych działań. Powtarzające się napady złości są często reakcją na bezradność dziecka, które uczy się dostosowywać do świata dorosłych – dodaje.
Spokój i konsekwencja
Rodzice 3-4-latka stoją przed trudnym zadaniem. Z jednej strony ich dziecko potrzebuje jasnych zasad i wyznaczenia granic wolności, żeby mogło poczuć się bezpiecznie i nauczyło się samokontroli. Z drugiej rodzice obawiają się, że nadmierna dyscyplina może zahamować jego rozwój i naturalne zdolności poznawcze. Sami rodzice często zdają się nie widzieć, czym tak właściwie jest i w którym momencie zaczyna się "nadmierna dyscyplina".
Jak wychować dziecko?

rodzina i dziecko



















