AAA
fot. Thinkstockphotos
„A była taka grzeczna, taka spokojna” – powtarzasz w myślach, patrząc na swoją dorastającą córkę. Nie ogarniasz już ilości kolczyków w uszach twojej pociechy, w szafie straszą ubrania rodem z piątkowego horroru, a dobiegająca z jej pokoju muzyka za każdym razem przyprawia cię o ciarki na plecach. Czarę goryczy przepełnia telefon od wychowawczyni – „Kamilka znowu nie pojawiła się w szkole, czy coś się stało?”„Czego nie zauważyłam, gdzie popełniłam błąd?” – zachodzisz w głowę. „Dlaczego moje dziecko tak bardzo się zmieniło?”
Czy pamiętasz, jak skrycie ocierałaś łzy, gdy twoja pociecha po raz pierwszy przekraczała próg szkoły? Czy sobie poradzi? Czy odnajdzie się w grupie? Czy będzie miała kolegów? Pragniemy, aby nasze dzieci były lubiane przez rówieśników, cieszymy się, gdy z przejęciem opowiadają o nowych znajomościach. Dziecko otoczone kolegami wydaje się bardziej pewne siebie, odważniejsze, szczęśliwsze. I choć czasem brakuje nam cierpliwości, gdy po raz kolejny słyszymy: „mamo, jeszcze pół godziny, jeszcze gramy”, jesteśmy dumni, że nasze dziecko ma kolegów.
Nasze hity
Sytuacja zmienia się jednak, gdy zaczynamy zauważać, że tak mocno związany z nami wcześniej syn czy córka zaczyna częściej wybierać towarzystwo znajomych od naszego. Przestaje zwierzać się z problemów i rozterek, przestaje dzielić się tajemnicami, po raz kolejny za to słyszymy słowa: „mamo, daj już spokój” lub „to moja sprawa”. Nasze propozycje wspólnego spędzenia czasu stają się „nudne”, a kupiona córce bluzka -„obciachowa”. Z prędkością światła rosną za to rachunki za telefon, znajome słowa powitania zastępuje odgłos zatrzaskiwanych drzwi, a najczęstszą odpowiedzią na pytanie jak było w szkole jest „spoko”. Wizja szkolnej wywiadówki zaczyna spędzać sen z powiek, sama nie wiesz bowiem, co na ciebie tam czeka. Czy tak naprawdę musi być? Czy ta zmiana jest nieunikniona?
Nie jestem już dzieckiem!
Choć trudno jest nam przyznać się do tego, każdy rodzic prędzej czy później z przerażeniem uświadamia sobie gorzką prawdę – nasze ukochane dziecko dorasta. Do tej pory byliśmy najważniejsi, znaliśmy wszystkie sekrety i bolączki pociechy. To my stanowiliśmy oparcie, bezpieczną przystań, jednocześnie sprawując dyskretną kontrolę nad życiem dziecka. Czuliśmy, że jesteśmy potrzebni.
Nagle nasza pomoc staje się nie tylko zbędna ale wręcz męcząca, przestajemy uczestniczyć w życiu naszego dziecka, obserwujemy za to wielkie znaczenie i wpływ rówieśników. Od teraz to oni decydują o tym, co jest modne, ciekawe, wartościowe. To do nich nastolatek zwraca się w trudnych chwilach, to ich naśladuje i chce imponować. Zupełnie naturalnym jest więc, że czujemy się zaniepokojeni zachowaniem naszej pociechy, nie wiemy jak reagować aby z jednej strony nie zaogniać sytuacji, ale także niczego nie przegapić.
Obawiamy się, że grupa dorastającej młodzieży będzie miała zły wpływ na nasze dziecko, sprowadzi je na złą drogę, będzie namawiać do ryzykownych zachowań. Seks, narkotyki, alkohol – to najczęstsze obawy rodziców. Każde wyjście syna czy córki oznacza dla nas godziny spędzone przy oknie, liczymy minuty spóźnienia, snujemy przygnębiające scenariusze. Grupę, z którą nasza pociecha spędza czas, postrzegamy jako niebezpiecznego wroga, zachęcającego do złego i odbierającego nam dziecko.
POLECAMY:
Poród rodzinny – zbliża czy oddala?
Moje dziecko z zespołem Aspergera
Rodzice się rozstają – jak mądrze przygotować dziecko?
Niech nikt nie dotyka mojego dziecka!
Trudne tematy dla mamy i taty
Nie jestem już dzieckiem!
Choć trudno jest nam przyznać się do tego, każdy rodzic prędzej czy później z przerażeniem uświadamia sobie gorzką prawdę – nasze ukochane dziecko dorasta. Do tej pory byliśmy najważniejsi, znaliśmy wszystkie sekrety i bolączki pociechy. To my stanowiliśmy oparcie, bezpieczną przystań, jednocześnie sprawując dyskretną kontrolę nad życiem dziecka. Czuliśmy, że jesteśmy potrzebni.
Nagle nasza pomoc staje się nie tylko zbędna ale wręcz męcząca, przestajemy uczestniczyć w życiu naszego dziecka, obserwujemy za to wielkie znaczenie i wpływ rówieśników. Od teraz to oni decydują o tym, co jest modne, ciekawe, wartościowe. To do nich nastolatek zwraca się w trudnych chwilach, to ich naśladuje i chce imponować. Zupełnie naturalnym jest więc, że czujemy się zaniepokojeni zachowaniem naszej pociechy, nie wiemy jak reagować aby z jednej strony nie zaogniać sytuacji, ale także niczego nie przegapić.
Obawiamy się, że grupa dorastającej młodzieży będzie miała zły wpływ na nasze dziecko, sprowadzi je na złą drogę, będzie namawiać do ryzykownych zachowań. Seks, narkotyki, alkohol – to najczęstsze obawy rodziców. Każde wyjście syna czy córki oznacza dla nas godziny spędzone przy oknie, liczymy minuty spóźnienia, snujemy przygnębiające scenariusze. Grupę, z którą nasza pociecha spędza czas, postrzegamy jako niebezpiecznego wroga, zachęcającego do złego i odbierającego nam dziecko.
POLECAMY:
Poród rodzinny – zbliża czy oddala?
Moje dziecko z zespołem Aspergera
Rodzice się rozstają – jak mądrze przygotować dziecko?
Niech nikt nie dotyka mojego dziecka!
Trudne tematy dla mamy i taty
oceń

rodzina i dziecko



















