AAA
Generalnie staramy się zachowywać zgodnie z archetypami naszej płci. Kobiety nie noszą wąsów, nie piją z gwinta, nie przeklinają, nie dosiadają facetów i raczej nie ciągną za włosy w czasie przypadkowego seksu oraz nie rwą się do mordobicia z byle powodu. Nie wspomnę o przemocy domowej, choć najnowsze dane są pokrzepiające.
Okazało się, że niektóre z nas są za równouprawnieniem, a ich ofiary wstydzą się iść na policję.
Mężczyźni nie siadają z nóżkami w bok, jak pewna prezenterka, nie tuszują rzęs, nie noszą kołnierzyków z futra, futer , gorsetów, szpilek, pończoch i wiszących klipsów, a jak noszą, to wiadomo, o co chodzi. Przede wszystkim, prawdziwi mężczyźni nie używają zdrobnień, nawet jak mają ochotę pogaworzyć, wzorem damskiej części domowego ogniska.
Nasze hity
Podobno kobiety zdrabniają częściej, ale mam wrażenie, że niekoniecznie wszystkie i że zdeklasowane samce straciły siłę i jak chrząszcze leżące na plecach, zaczynają głupieć i zachowują się, jak ich coraz bardziej pewne siebie koleżanki. Wiąże się to ze zmianą języka na damski.
Coraz częściej bowiem spotykam Paputków (że niby taki mięciutki i domowy), Papatków (robiących pa, pa na pożegnanko), Dzieńdoberków i Buziaczków, czyli ni to ni sio, choć w markowym garniturze i uprawiające sporty ekstremalne. Te infantylne dziwadła w smsach pytają, jak minął dzionek, co było na obiadek, czy zupka nie była za słona i której podjechać taksóweczką, bo jedziemy na drineczka.
Mają (w swoim mniemaniu) dużego pisiorka, choć jak duży, to powinien być - Pisior. Żegnają dobranocką i życzą miłego dzionka. Całują łapki i nóżki, drą pończoszki i chwalą cycuszki, choćby w rozmiarze DD, a na pożegnanie dają ciumki, ciumki. Oczywiście spadają z wokandy i mają łezki w oczkach i noski na kwintę. Ciekawe, czy Piłsudski by się załapał na dzieńdoberek od Wieniawy? Chyba byłby pojedyneczek?
Coraz częściej bowiem spotykam Paputków (że niby taki mięciutki i domowy), Papatków (robiących pa, pa na pożegnanko), Dzieńdoberków i Buziaczków, czyli ni to ni sio, choć w markowym garniturze i uprawiające sporty ekstremalne. Te infantylne dziwadła w smsach pytają, jak minął dzionek, co było na obiadek, czy zupka nie była za słona i której podjechać taksóweczką, bo jedziemy na drineczka.
Mają (w swoim mniemaniu) dużego pisiorka, choć jak duży, to powinien być - Pisior. Żegnają dobranocką i życzą miłego dzionka. Całują łapki i nóżki, drą pończoszki i chwalą cycuszki, choćby w rozmiarze DD, a na pożegnanie dają ciumki, ciumki. Oczywiście spadają z wokandy i mają łezki w oczkach i noski na kwintę. Ciekawe, czy Piłsudski by się załapał na dzieńdoberek od Wieniawy? Chyba byłby pojedyneczek?
oceń
















