Paliłam i piłam w "zaawansowanej ciąży". Takich reakcji się nie spodziewałam
Przez trzy dni chodziłam do modnych, warszawskich knajp. Piłam piwo i paliłam, mając pod sukienką atrapę ciążowego brzucha. Nie zaczepiła mnie ani jedna osoba, nie miałam też problemu z zamawianiem przy barze. Zdaje się, że coś takiego, jak społeczna odpowiedzialność za "życie poczęte", po prostu nie istnieje.