WAŻNE
TERAZ

Idzie uderzenie w Glapińskiego? Oto plan ukarania go za SAFE 0 proc.

Dały Polsce śmiech. Co dostały w zamian?

Śmiechem zasłaniały rozpacz, ale też nim leczyły. Stefania Grodzieńska, Magdalena Samozwaniec i Maria Czubaszek były mistrzyniami dowcipu, choć dźwigały doświadczenia, które mogłyby złamać każdego. – Śmiały się, żeby nie zwariować – mówi Violetta Ozminkowski, autorka książki "Humorystki".

Maria Czubaszek miała konflikt z siostrąMaria Czubaszek dawała Polakom sporą dawkę śmiechu
Źródło zdjęć: © AKPA

Ewa Podsiadły-Natorska, Wirtualna Polska: Bohaterki "Humorystek" uczyły nas śmiechu, mimo że los ich nie oszczędzał: doświadczyły wojny, samotności, głodu, lęku, choroby. Czym był dla nich śmiech? Ucieczką? Maską? Ratunkiem?

Violetta Ozminkowski: Myślę, że wszystkim po trochu - sposobem na przetrwanie, formą buntu, schronieniem. Wielu z nas zna ten mechanizm; śmiech pozwala choć na moment wycofać się z ciemnego tunelu, nawet jeśli dzieją się rzeczy straszne. Stefania, Magdalena i Maria nie tylko rozbawiały innych, ale przede wszystkim potrafiły śmiać się z siebie, choć każda doświadczyła sytuacji granicznych. W przypadku Stefanii Grodzieńskiej należy mówić o koszmarze – przeżyła getto. To piekło, Fryderyk Járosy, wielka postać kultury przedwojennej, który ukrywał się w mieszkaniu jej teściów, kazał nazywać je "wesołym miasteczkiem". Codziennie szukali więc powodu do śmiechu albo chociaż uśmiechu. I znajdowali go.

Złote myśli Marii Czubaszek

Gdy Stefania Grodzieńska w getcie grała sztukę swojego męża: "Miłość szuka mieszkania", informowała: "Herbata nie jest prawdziwa, ale za to nie z cukrem, tylko z sacharyną, a marmolada jabłkowa jest z prawdziwych buraków". To był niemal terror śmiechu, ale dzięki niemu mieszkańcy getta trzymali się życia, mimo że na miasto spadały bomby. Pracując nad "Humorystkami", częściej czuła się pani rozśmieszona czy wzruszona?

Przez wiele lat byłam dziennikarką i uważałam, że wzruszanie się nad własnym tekstem to szczyt grafomanii, dopóki nie usłyszałam pisarki Elisabeth Strout mówiącej: "Kiedy pisałam, to płakałam". Pomyślałam wtedy – może nie ma się czego wstydzić? Przy "Humorystkach" wielokrotnie śmiałam się na głos – wyobraźnia i kunszt satyryczny bohaterek były absolutnie niezwykłe – by chwilę później mieć ściśnięte gardło. Ale w życiu tak właśnie bywa: śmiech i łzy są bardzo blisko.

Pielęgniarka, która opiekowała się Magdaleną Samozwaniec, wspominała, że na jej pogrzebie siostra męża Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (poetka była siostrą Magdaleny Samozwaniec – przyp. red.) tak blisko podeszła do grobu, a tłum tak mocno napierał, że w pewnym momencie spadła na trumnę, i zaskoczony tłum zobaczył, jak siedzi na niej okrakiem. Jarosław Iwaszkiewicz skomentował później, że był to "najlepszy wieczór autorski Samozwaniec".

Pomówmy o Marii Czubaszek. Była znana z niebywałej autoironii i dystansu do siebie. A jednak starość – własna oraz cudza – okazała się dla niej czymś szalenie trudnym. Śmiech to już było za mało.

Marysia potrafiła żartować z siebie bez litości. Twierdziła, że "jej uroda nie rzuca się w oczy" i że "wszystkiego ma w nienachalnych ilościach". Opowiadała kiedyś o sytuacji w autobusie, kiedy babcia powiedziała do dziecka: "Ustąp tej pani miejsca". "Tej starej?" – spytało dziecko, na co babcia, przyglądając się Marii, odrzekła: "Ona nie jest stara, ona tylko tak staro wygląda". Wspominała też, że na spotkaniu autorskim w bibliotece dzieci wzięły ją za… Marię Konopnicką. Ale gdy widziała swoje zdjęcie w telefonie, potrafiła rzucić komórką o ścianę.

Jej mąż, Wojciech Karolak, mówił mi, że im bardziej jego żona miała zmęczoną wiekiem buzię, tym bardziej ją kochał. W młodości była piękną kobietą, miała figurę modelki i wspaniały, cięty dowcip. Na pytanie swojego przyszłego męża, jakie ma hobby, odpowiedziała: "Poker i alkohol". Trudno było jej jednak pogodzić się z upływającym czasem. Nosiła perukę, zdecydowała się nawet na zabieg plastyczny powiek. Chciała czuć się ze sobą dobrze, lecz to nie jest takie proste. Sama niedawno usłyszałam, że powinnam natychmiast zrobić sobie głęboki lifting, a będę wyglądać o 20 lat młodziej. Odpowiedziałam: "Nie mogę – mój mąż jest ode mnie prawie o 20 lat starszy, a wtedy dzieliłoby nas 40 lat, to dla mnie zdecydowanie za dużo".

Szczególnie poruszająca jest ta część książki, w której opisuje pani decyzję Marii Czubaszek, aby przestać jeść.

Po napisaniu książki o Marysi "W coś trzeba nie wierzyć" jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Byłam blisko zarówno Marii, jak i prof. Mariana Zembali; zastanawiałam się, jak mogła wyglądać ich rozmowa o śmierci. Jestem przekonana – choć podkreślę, że nie jest to fakt, tylko moja opinia – że Maria podjęła decyzję o głodzeniu się nie tylko dlatego, że nie mogła pogodzić się ze starością. W ogromnym stopniu zrobiła to dla Wojciecha Karolaka. Była w pełni świadoma swojego postępowania, zbierała nawet wycinki prasowe o eutanazji. Pamiętam błysk w jej oku, kiedy mówiłam, że coś może jej zaszkodzić. Ona właśnie tego chciała. Bała się, że kiedy zacznie ciężej chorować, stanie się obciążeniem. Wojciech Karolak miał osobowość dziecka – sam tak o sobie mówił – i nie radził sobie z codziennością; Maria uważała, że jej odejście "ułatwi mu życie". To nie mieści się w głowie, ale moim zdaniem tak właśnie było.

Stefania Grodzieńska
Stefania Grodzieńska © AKPA

Humorystki były pionierkami kobiecej satyry i niewątpliwie żyły po swojemu. Można powiedzieć, że były feministkami?

One same by tak o sobie nie powiedziały – bo nich feminizm nie był rzeczownikiem, tylko stanem umysłu. Magdalena Samozwaniec, gdy pisała parodię "Trędowatej", robiła coś, czego kobiecie z klasą robić nie wypadało. Miała jednak dość pań "w barchanowych gaciach uwieszonych na ramieniu swojego zbawcy". Stefania Grodzieńska po tym, jak napisała słynną humoreskę "Co byś zrobił, jakbym umarła?", usłyszała, że jej nazwisko nie może znaleźć się na afiszu, bo jest na to za młoda – oznaczono więc autora trzema gwiazdkami. Maria Czubaszek żyła już w bardziej otwartych czasach, choć wciąż w męskim świecie satyry. Powtarzała, że "nie lubi kobiet", ale tak naprawdę nie znosiła bierności ani uległości. Była jedną z pierwszych kobiet, które mówiły własnym głosem. Choć płaciła za to ogromną cenę.

Ich relacje z mężczyznami – właśnie, jakie były? Wszystkie w jakiś sposób były uwikłane w męskie światy, choć każda inaczej.

Życie moich bohaterek stanowi potwierdzenie słynnych słów Wisławy Szymborskiej, że "wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono". Magdalena Samozwaniec wychowała się w cieniu ojca – słynnego malarza Wojciecha Kossaka. Ale choć była córeczką tatusia, pomagała mu np. ukrywać przed matką jego kochanki. To musiało ją ukształtować. Gdy dorosła, zaczęła nosić mocny makijaż; żartowała, że musi "zużyć wszystkie fałby po Kossakach" (nie wymawiała litery "r"). Poślubiła mężczyznę młodszego od siebie o 20 lat i godziła się na inne kobiety w jego życiu. Przeżyła też sytuację absolutnie nieprawdopodobną – mąż wprowadził do ich małżeństwa inną kobietę, najpierw jako opiekunkę, potem partnerkę. A jednak ta kobieta po śmierci Samozwaniec zachowała wobec niej lojalność, odmawiając ogromnych pieniędzy za napisanie książki o ich życiu.

Magdalena Samozwaniec
Magdalena Samozwaniec © East News | Kossakiana

Stefania Grodzieńska kochała dwóch mężczyzn…

Pierwszego – Fryderyka Járosy’ego – bardzo romantycznie, drugiego – Jerzego Jurandota – tak, jak kocha się partnera życiowego. Jurandot zdradzał ją, jednak Stefania mówiła, że to "niewielka cena za życie u boku takiego człowieka". Wylew przykuł go do łóżka, opiekowała się nim przez siedem lat. Pewnego wieczoru bardzo się pokłócili. Stefania, doprowadzona do rozpaczy, zostawiła go i zamknęła się w swojej sypialni. Tak się złożyło, że tej nocy Jurandot zmarł. Grodzieńska do końca życia nosiła w sobie poczucie winy, że akurat ten jeden jedyny raz nie pocałowała go na dobranoc. Ich miłość była trudna, ale równocześnie bardzo dojrzała.

Wreszcie Maria Czubaszek oraz Wojciech Karolak: tworzyli relację pełną humoru, inteligencji i wielkiego oddania. On nie zdradził jej nigdy – wierzę w to, bo patrzyłam mu w oczy, kiedy go o to pytałam. Ale ich życie nie było idyllą. Karolak miał epizod głębokiego alkoholizmu – raz, pijany, niemal wyrzucił Marię przez okno. Kiedy zrozumiał, co się stało, przestał pić z dnia na dzień. Walczył potem o to, aby powstrzymać jej odchodzenie z tego świata, choć nie miał już na to wpływu. Całe ich małżeństwo było pełne czułości, ale nie czułostkowości ("Ćwir, ćwir!" – mówiła Marysia przez telefon, pytając Wojciecha, co porabia). Maria tolerowała jego chorobliwe zbieractwo, mieli w domu sterty niepotrzebnych rzeczy, pomiędzy którymi były wytyczone dróżki. I gdy teraz z panią rozmawiam, dociera do mnie, że tak naprawdę główną bohaterką mojej książki jest miłość.

Nawet na tylnej okładce wybrzmiewa zdanie, że jest to książka "o miłości, bez której nie ma uśmiechu".

Właśnie. "Humorystki" są o prawdziwej miłości – do rodziny, partnerów, przyjaciół, świata. Miłości nie hollywoodzkiej, tylko takiej, która trwa nawet wtedy, gdy się rozstajemy, gdy ktoś odchodzi, gdy życie zmienia formę. Wszystkie moje bohaterki kochały bardzo mocno. To właśnie ta miłość – często bardzo trudna – była źródłem ich poczucia humoru. Bez niej naprawdę nie byłoby śmiechu.

Okładka książki "Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu"
Okładka książki "Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu" © Materiały prasowe

Dla Wirtualnej Polski rozmawiała Ewa Podsiadły-Natorska

Wybrane dla Ciebie
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Ustaw w ogrodzie. Zjedzą wszystkie kleszcze
Ustaw w ogrodzie. Zjedzą wszystkie kleszcze
Nie dodawaj do żurku. Zdaniem Gessler to powszechny błąd
Nie dodawaj do żurku. Zdaniem Gessler to powszechny błąd
Dziennikarz TVN pokazał kulisy. Był na wystąpieniu Nawrockiej
Dziennikarz TVN pokazał kulisy. Był na wystąpieniu Nawrockiej
Zapytali ją o jej wagę. "To inni mieli z tym problem"
Zapytali ją o jej wagę. "To inni mieli z tym problem"
Horoskop dzienny na jutro - czwartek 26 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Horoskop dzienny na jutro - czwartek 26 marca 2026. Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby
Tak wyglądała w Białym Domu. Postawiła na modny total look
Tak wyglądała w Białym Domu. Postawiła na modny total look
Miała raka odbytu. "Walczą głównie ze sobą i wstydem"
Miała raka odbytu. "Walczą głównie ze sobą i wstydem"
Sprowadzono ją jako ciekawostkę. Szybko wymknęła się spod kontroli
Sprowadzono ją jako ciekawostkę. Szybko wymknęła się spod kontroli
W PRL-u to był rarytas. Dziś znów wraca do łask
W PRL-u to był rarytas. Dziś znów wraca do łask
Nagle zakryła twarz rękami. Zwierzę skoczyło na Tadlę
Nagle zakryła twarz rękami. Zwierzę skoczyło na Tadlę
Gdzie wyrzucić papierek po maśle? Odruchowo popełniamy błąd
Gdzie wyrzucić papierek po maśle? Odruchowo popełniamy błąd
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥