Mają tylko 7 lat. Seksuolog ostrzega przed cichym skutkiem
- Kontakt z pornografią może stać się czymś więcej niż jednorazowym, sporadycznym doświadczeniem - może zacząć pełnić rolę instrukcji obsługi relacji, ciała i intymności. Powstaje ryzyko wytworzenia tzw. skryptu pornograficznego - tłumaczy dr n. med. Robert Kowalczyk, odnosząc się do coraz szybszego kontaktu dzieci w Polsce z treściami pornograficznymi.
Dane są brutalne: serwisy pornograficzne znalazły się wśród najczęściej odwiedzanych stron przez dzieci w wieku 7-14 lat. Komisja Europejska pozywa Polskę za brak skutecznych narzędzi ochrony najmłodszych w sieci. Ale czy problem naprawdę zaczyna się na ekranie? A może dużo wcześniej? O tym rozmawiamy z seksuologiem, dr n. med. Robertem Kowalczykiem.
Agnieszka Woźniak, dziennikarka Wirtualnej Polski: Dane mówiące o tym, że dzieci w Polsce mają kontakt z pornografią już od 7. roku życia, dla wielu dorosłych są szokiem. Dla pana również?
Dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW, seksuolog kliniczny, psycholog i psychoterapeuta*: Sam fakt kontaktu młodych osób z pornografią nie jest dla mnie zaskoczeniem, przedstawienia pornograficzne funkcjonują w kulturze od dawna, zmieniają się głównie nośniki i dostępność. Tym, co rzeczywiście zaskakuje, jest skala zjawiska. Dane sugerują, że serwisy pornograficzne pojawiają się wysoko wśród najczęściej odwiedzanych przez dzieci i młodzież stron, co wskazuje, że nie jest to doświadczenie marginalne. To oznacza, że duża część młodych osób zetknęła się z takimi treściami bardzo wcześnie, często zanim wykształciła podstawowe narzędzia do ich interpretacji. I tu pojawia się pytanie nie tylko o sam kontakt, ale o to, w jakim kontekście do niego doszło.
I właśnie o motywację chciałabym zapytać. Dlaczego dzieci w ogóle trafiają na takie treści?
Część z nich trafia zupełnie przypadkowo. Internet dziś działa w trybie ciągłego przesuwania treści: TikTok, Instagram, rolka za rolką. Wystarczy jedno kliknięcie. U młodszych dzieci to zwykle nie jest intencjonalne. U starszych pojawia się już ciekawość, związana z dojrzewaniem. I tu pojawia się kluczowy problem: brak rzetelnej edukacji zdrowotnej w tym seksualnej. Jeżeli dziecko nie dostaje informacji od dorosłych, zaczyna poszukiwać ich samo. A pornografia jest łatwo dostępna i dodatkowo operuje bardzo silnymi bodźcami.
Tłumią w sobie pożądanie. "Wielu kobietom wpojono, że to wstyd"
Co wtedy pojawia się w głowie takiego nastolatka?
Kontakt z pornografią - może stać się czymś więcej niż jednorazowym, sporadycznym doświadczeniem - może zacząć pełnić rolę instrukcji obsługi relacji, ciała i intymności. Powstaje ryzyko wytworzenia tzw. skryptu pornograficznego - bez rozmowy i kontekstu młody człowiek przyjmuje ją jako wzorzec, punkt odniesienia, a nawet normę. To może utrudniać wejście w realne relacje. Jedno dziecko zobaczy coś raz i na tym się skończy. U innego może pojawić się regularne korzystanie, czasem o charakterze kompulsywnym.
Czy rodzice zgłaszają się do pana z tym problemem?
Tak, ale reakcje są bardzo różne. Są rodzice, którzy mówią: "też oglądałam pornografię i żyję". Są też tacy, którzy niepokoją się wpływem pornografii na przyszłe relacje dziecka. I to jest ważne pytanie, bo mainstreamowa pornografia to określony sposób myślenia o seksie i relacjach. Podobnie jak komedie romantyczne mogą budować nierealistyczne oczekiwania wobec miłości, tak pornografia w dużej mierze pokazuje uprzedmiotawiającą seksualność. Dlatego ważne, aby wyposażyć młodzież w narzędzia, które uświadomią im, że to, co widzą na ekranie, jest rodzajem fantazji, pewnej konwencji, a nie odbiciem typowej rzeczywistości.
Rodzice często reagują paniką. Wchodzą do pokoju, widzą stronę pornograficzną i…
…i zaczyna się krzyk, zakazy, zawstydzanie. To najkrótsza droga do tego, żeby dziecko już nigdy więcej niczego nie powiedziało i straciło zaufanie do rodzica jako osoby, z którą można o tym rozmawiać. Tymczasem ważniejsze od pytania: "dlaczego to oglądasz?" jest: "co tam zobaczyłeś i jak na to zareagowałeś?". Moralizowanie, straszenie i zawstydzanie ("to jest złe", "wstydź się", "jak cię wychowałam") sprzyja zamknięciu się dziecka. Łatwiej jest powiedzieć: "to jest złe", niż spokojnie wyjaśnić, że pornografia to film z aktorami, zmontowany z wielu scen, pokazujący nierealistyczny obraz seksu.
A przecież nikt nie oczekuje, że komedia romantyczna nauczy nas, jak wygląda realny związek. Ośmio- czy dziewięciolatek zwykle nie szuka pornografii. On na nią wpada. Tu kluczowe jest nauczenie dziecka, że jeśli zobaczy coś, co go zawstydzi lub przestraszy, powinno to zamknąć i powiedzieć dorosłemu. Nastolatek natomiast jest już w procesie dojrzewania, jego ciekawość dotycząca seksualności jest typowa. Z nim rozmawiamy inaczej: nie tylko kontrolując dostęp, ale tłumacząc, jakie ryzyka wiążą się z pornografią, czym ona jest i czym nie jest.
W debacie publicznej pornografia bywa przedstawiana jako główny winowajca problemów młodego pokolenia. Czy słusznie?
To zbyt duże uproszczenie. Jako społeczeństwo dysponujemy zasobem wiedzy o seksualności - nierzadko dość wiarygodnej, ale z mojego doświadczenia wynika, że nie potrafimy jej przekazywać. Zamiast tego straszymy, zakazujemy i szukamy wrogów. Pornografia jest wygodnym przeciwnikiem. Tymczasem prawdziwym problemem jest brak rzetelnej edukacji, rozmowy i narzędzi. Często moralizujemy i straszymy, zamiast uczyć. Skupiamy się na zakazach, a nie na przyczynach. Ja mam duże zaufanie do młodego pokolenia. Żyją w natłoku informacji, ale coraz skuteczniej potrafią filtrować treści. Kluczowe jest wyposażenie ich w narzędzia do rozróżniania, stawiania granic i w odpowiednim stopniu reagowania. Jestem daleki od demonizowania pornografii. Największym zagrożeniem jest ona wtedy, gdy staje się regulatorem emocji albo jedynym źródłem wiedzy o seksualności.
Często słyszymy, że pornografia niszczy przyszłe życie seksualne młodych ludzi. To prawda?
W debacie publicznej często pojawia się teza, że pornografia "niszczy" przyszłe życie seksualne młodych osób. Warto jednak podchodzić do niej ostrożnie, bo wyniki badań nie są jednoznaczne i zależą m.in. od wieku pierwszej ekspozycji, częstotliwości kontaktu oraz kontekstu, np. edukacji seksualnej i możliwości rozmowy z dorosłymi. Część analiz nie wskazuje, by sam kontakt z pornografią w prosty sposób przyspieszał inicjację seksualną, natomiast częściej rozważa się jego związek z jakością doświadczeń, oczekiwaniami i postawami. Pornografia może wpływać na tzw. skrypt seksualny, czyli to, jak młoda osoba uczy się rozumieć seksualność: czego oczekuje od siebie i partnera, jak interpretuje ciało, intymność, granice i zgodę. Ryzyko, że stanie się dominującym źródłem takich wzorców, rośnie wtedy, gdy ekspozycja jest wczesna i nie towarzyszy jej rzetelna edukacja ani bezpieczna przestrzeń do zadawania pytań.
Stąd pomysły na zakazy, jak np. ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych. To ma sens?
Każdy zakaz rzeczywiście tworzy pewną barierę, pytanie, na ile jest ona skuteczna w praktyce. Dzieci i nastolatki szybko uczą się, jak takie bariery omijać, a jeśli jedynym zabezpieczeniem jest komunikat w stylu "czy masz 18 lat?", trudno mówić o realnej ochronie. Zakazy mogą dawać dorosłym poczucie kontroli, ale same w sobie rzadko rozwiązują problem w sposób kompleksowy. Bez edukacji, rozmowy i budowania kompetencji po stronie młodego człowieka pozostają raczej działaniem doraźnym niż systemowym.
Młody użytkownik i tak może natknąć się na te treści, pytanie brzmi, czy będzie miał narzędzia, by je zrozumieć i adekwatnie zareagować. W rozmowach z rodzicami często wraca myśl, że większym zagrożeniem niż sama pornografia bywa milczenie wokół tematu: unikanie pytań i udawanie, że problem nie istnieje, sprawia, że to pornografia zaczyna pełnić rolę podstawowego źródła wzorców i oczekiwań dotyczących seksualności.
Rozmawiała Agnieszka Woźniak, dziennikarka Wirtualnej Polski
*Dr n. med. Robert Kowalczyk, prof. UMW – psycholog, certyfikowany seksuolog kliniczny Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, psychoterapeuta i biegły sądowy. Profesor w Katedrze Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Wykładowca na Uniwersytecie SWPS. Współzałożyciel Instytutu Psychoterapii i Terapii Seksuologicznej SPLOT. Wymieniony na liście 100 osób wspierających edukację seksualną w Polsce "Forbes" i SEXEDPL.