WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

Niechęć wobec Ukraińców staje się w Polsce normą? "To złożone zjawisko"

W Polsce rosną nastroje antyukraińskie - tak pokazują nowe badania opinii publicznej prowadzone przez CBOS. - Jest to nie tylko problem społeczny i etyczny, ale także zagrożenie państwowe, ponieważ na pogarszaniu relacji polsko-ukraińskich bezpośrednio korzysta putinowska propaganda — mówi dr Anna Tatar.

W Polsce rosną nastroje antyukraińskieHejt na Ukraińcow staje się powszechny?
Źródło zdjęć: © East News, Humanity Action
Sara Przepióra
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Sara Przepióra, dziennikarka Wirtualnej Polski: Badania opinii publicznej prowadzone przez CBOS z 2026 r. wskazują na wyraźne pogorszenie nastrojów wobec Ukraińców w Polsce. Według najnowszego sondażu 43 proc. Polaków deklaruje niechęć do Ukraińców, przy 29 proc. sympatii. Jednocześnie 46 proc. sprzeciwia się przyjmowaniu uchodźców z Ukrainy. To najwyższy poziom oporu i najniższe poparcie od początku pomiarów tego zjawiska. Dlaczego nastroje antyukraińskie wzrastają?

Dr Anna Tatar, ekspertka Stowarzyszenia "Nigdy więcej": Przyczyny wzrostu nastrojów antyukraińskich w Polsce to złożone zjawisko. W dużym stopniu do ich eskalacji przyczynia się propaganda skrajnej prawicy. Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" już w kwietniu 2022 roku, a więc w momencie ogromnej solidarności społecznej, gdy Polacy masowo angażowali się w pomoc uchodźcom wojennym, wydało raport na temat przypadków dyskryminacji i mowy nienawiści wobec Ukraińców.

Uważnie obserwowaliśmy reakcje środowisk skrajnie prawicowych na wybuch pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie. Od pierwszych godzin w internecie pojawiły się treści mające na celu zatrzymanie pomocy oraz skonfliktowanie Polaków i Ukraińców, publikowane na profilach skrajnej prawicy – zarówno przez polityków, jak i rozmaitych celebrytów czy działaczy podejrzanych organizacji.

Jak psychodeliki działają na nasz mózg? Specjalista nie owijał w bawełnę

Nienawistne treści można podzielić na trzy główne kategorie: narracje o rzekomych "przywilejach" Ukraińców, usprawiedliwianie rosyjskiej agresji oraz fałszowanie historii w celu zohydzenia wizerunku Ukraińców. W tym ostatnim przypadku wykorzystywano na przykład archiwalne zdjęcia z rzezi wołyńskiej, sugerując, że także ze strony współczesnych Ukraińców Polakom miałoby coś grozić.

Kto przodował w budowaniu nienawistnej narracji wobec Ukraińców w Polsce?

Szczególnie aktywni byli ówcześni przedstawiciele Konfederacji, w tym Janusz Korwin-Mikke czy Grzegorz Braun. Drugi z polityków swój przekaz buduje wyłącznie na nienawiści. Nie ma w nim żadnych pozytywnych propozycji. Obecne są natomiast antysemityzm, ksenofobia oraz spektakularne akty, jak użycie gaśnicy w Sejmie. Braun spopularyzował hasła "stop ukrainizacji" oraz "stop ukrainizacji Polski", które stały się jednymi z najczęściej pojawiających się sloganów antyukraińskich w polskich mediach społecznościowych.

Hasła te streszczają prymitywną teorię spiskową, według której Ukraińcy mieliby przejmować Polskę materialnie, politycznie i kulturowo. Braun posługiwał się nimi także podczas manifestacji ulicznych, eksponując je na transparentach. Jako polityk o ogromnych zasięgach w mediach społecznościowych, docierający co miesiąc do milionów odbiorców, ma realny wpływ na kształtowanie nastrojów społecznych.

Równolegle w przestrzeni publicznej zaczęły się pojawiać hasła o "pokoju", które w rzeczywistości maskowały postulaty kapitulacji Ukrainy i zakończenia wojny za wszelką cenę. Za tymi narracjami stały środowiska proputinowskie w Polsce, organizujące manifestacje pod fałszywie pacyfistycznymi hasłami. Wszystkie te działania miały na celu podsycanie chaosu, dezinformacji i konfliktu społecznego. Początkowo skala tego zjawiska nie mogła się równać z autentyczną ludzką życzliwością, jednak długotrwałe "żłobienie" nienawistnych przekazów przyniosło efekty. Zmiany zaczęły być z czasem widoczne także w języku debaty publicznej. Udowodniły to chociażby ostatnie wybory prezydenckie.

Co ma pani na myśli?

O ile w latach 2022–2023 politycy głównych partii — poza skrajną prawicą — unikali antyukraińskich wypowiedzi, to podczas kampanii prezydenckiej pojawiły się postulaty podważające sens pomocy Ukrainie i uderzające w Ukraińców także ze strony przedstawicieli partii deklarujących przywiązanie do wartości demokratycznych. Za przykład posłużyć może chociażby postulat odebrania świadczenia 800+ niepracującym Ukraińcom, który w praktyce uderzał głównie w kobiety opiekujące się dziećmi i osobami zależnymi. Takie wypowiedzi symbolicznie uchyliły furtkę, przez którą ksenofobiczne narracje zaczęły coraz szerszym strumieniem przenikać do debaty publicznej.

Jak zmiana języka wypowiedzi polityków wpłynęła na postawy Polaków wobec Ukraińców?

W badaniu opinii publicznej CBOS z lutego 2025 roku po raz pierwszy odnotowano więcej negatywnych niż pozytywnych postaw wobec Ukraińców. Ogromną rolę odgrywają w tym procesie media społecznościowe, które kształtują sposób postrzegania świata i wpływają na wybory polityczne użytkowników. Treści antyukraińskie pojawiają się w komentarzach pisanych przez realne osoby, podpisane imieniem i nazwiskiem, które rozsiewają fałszywe oskarżenia pod adresem Ukraińców lub wprost nawołują do nienawiści wobec nich. Jest to nie tylko problem społeczny i etyczny, ale także zagrożenie państwowe, ponieważ na pogarszaniu relacji polsko-ukraińskich bezpośrednio korzysta putinowska propaganda.

W ramach projektu SafeNet, realizowanego w latach 2023–2024 pod egidą Komisji Europejskiej, Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" wraz z innymi organizacjami z 21 krajów zgłaszało mowę nienawiści na platformach takich jak Facebook, YouTube i Twitter, badając, jak reagują na zgłoszenia. Co udało się wam ustalić?

Wyniki tego działania były alarmujące. YouTube usuwał zaledwie 3–5 proc. spośród zgłoszonych materiałów, a Twitter mniej niż 10 proc., czyli zdecydowana większość jawnie nienawistnych komentarzy pozostała dostępna. Trochę lepiej wypadał Facebook, który początkowo kasował kilkanaście procent treści zgłaszanych z prywatnych kont, a po zgłoszeniach z oficjalnego konta "Nigdy Więcej" poziom usunięć wyniósł 68 proc.

Z kolei pod koniec 2025 roku TikTok zaproponował nam współpracę i przyznał organizacji status partnera społeczności. W ramach testu zgłosiliśmy sześć materiałów z konta Grzegorza Brauna, w tym nagranie przedstawiające zrywanie flagi Ukrainy z budynku urzędu. Wszystkie te materiały zostały usunięte, a kolejne dwa skasowano w następnych tygodniach. TikTok nie tylko usunął treści, ale także czasowo ograniczył zasięgi Brauna.

W walce z mową nienawiści i dezinformacją mógłby pomóc unijny akt o usługach cyfrowych (DSA). Został jednak zawetowany przez prezydenta.

Straciliśmy szansę na wprowadzenie regulacji, które realnie chroniłyby użytkowników przed mową nienawiści i nielegalnymi treściami oraz zobowiązywały platformy do skutecznego reagowania. Brak wdrożenia DSA oznacza, że w Polsce nie istnieje urząd ani osoba, do których użytkownicy mogliby kierować skargi.

Choć dostępne są inne instrumenty: od działań instytucjonalnych, przez kampanie społeczne, po edukację - są one rozproszone i niewystarczające. Dezinformacja, mowa nienawiści i hejt, choć nie tożsame, wzajemnie się wzmacniają oraz uderzają w realnych ludzi, szczególnie w mniejszości. Dlatego brak tych regulacji to poważna strata, a obecna sytuacja w sieci daje wrażenie niemal pełnej bezkarności.

W marcu 2025 roku ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar powołał prokuratorski zespół do spraw przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami, którego celem była poprawa jakości procedowania w tych sprawach. Teraz Waldemar Żurek chce skuteczniej ścigać za mowę nienawiści, w tym hejt na Ukraińców. Na terenie Polski miałoby działać kilkanaście prokuratur ścigających za przestępstwa na tle narodowościowym i religijnym. Czy takie rozwiązania mogą realnie pomóc?

Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" od lipca 2024 roku uczestniczy w pracach zespołu doradców Prokuratora Generalnego ds. przestępstw motywowanych uprzedzeniami. Efektem tych prac są wytyczne dla prokuratorów dotyczące prowadzenia postępowań w sprawach napaści, wyzwisk czy mowy nienawiści w internecie. Dokument dostarcza praktycznych wskazówek, ale nie jest obligatoryjny, więc kluczowe pozostaje, na ile jest realnie wykorzystywany.

W trakcie prac zespołu popieraliśmy jako organizacja powrót do specjalizacji prokuratorskiej w tym obszarze, czyli rozwiązania wprowadzonego wcześniej przez prokuratora Andrzeja Seremeta (był prokuratorem generalnym w latach 2010-2016 - przyp. red.). Prowadzenie spraw dotyczących przestępstw motywowanych uprzedzeniami wymaga nie tylko znajomości prawa, lecz także środowisk ekstremistycznych, symboliki i kontekstu używanych haseł.

Potrzebna jest też wiedza techniczna o tym, jak zabezpieczać dowody zebrane w internecie. Wreszcie, niezwykle ważna jest wrażliwość na różnorodność kulturową, przecież śledczy pracują z mniejszościami. Dlatego kierowanie takich spraw do wybranych, wyspecjalizowanych prokuratorów może znacząco poprawić wykrywalność i jakość postępowań i realnie wpłynąć na ochronę osób dotkniętych nienawiścią.

Problem nienawiści wobec Ukraińców nie ogranicza się wyłącznie do internetu. Przekłada się na codzienne życie i coraz częstsze przypadki napaści fizycznych, wyzwisk czy wykluczenia. Według najnowszych statystyk policyjnych od 1 stycznia do 31 lipca 2025 roku odnotowano 41 proc. więcej przestępstw motywowanych uprzedzeniem do Ukraińców niż w poprzednim porównywalnym okresie. Jakie skutki rosnących antyukraińskich nastrojów odczuwają sami Ukraińcy?

Obserwujemy coraz więcej przypadków napaści fizycznych na Ukraińców w porównaniu do lat 2022–2023, ale także przejawy wrogości i niechęci, w tym rzucane w twarz komentarze z powodu wschodniego akcentu czy samego pozostawania w Polsce. Mamy też wiele sygnałów o złej sytuacji w szkołach. Nierzadko uczniowie ukraińscy spotykają się z szykanami, wyśmiewaniem oraz izolowaniem od reszty grupy. Najczęściej zgłaszają to rodzice, którzy nie wiedzą, jak reagować. Czasem szkoła podejmuje jakieś działania, ale często także nie wie, jak właściwie postąpić. Zdarza się również, że placówki edukacyjne nie reagują na incydenty wobec uczniów z ukraińskich rodzin.

Dziecko, które jest wyzywane od "banderowców", doświadcza odrzucenia z powodu rzeczy, których w ogóle nie rozumie i za które nie ponosi winy. Tego rodzaju zdarzenia pokazują, czym są czyny motywowane uprzedzeniami. Jedyną "winą" ofiar jest ich pochodzenie, narodowość, język czy wyznanie. Niedawno mieliśmy przykład brutalnego pobicia uczniów ukraińskich w Słupsku. Jeden z uczniów miał podejrzenie wstrząśnienia mózgu, a drugi złamany obojczyk.

Krótko po zdarzeniu Urząd Miejski w Słupsku opublikował oświadczenie, w którym o zdarzenie obwiniono uczniów ukraińskich, twierdząc, że to oni zaczepiali polskich rówieśników. Zaprzeczono też, że nauczyciel wyzywał uczniów. To było zdumiewające. W Polsce wyrok w sprawie pobicia wydają sądy, a nie urząd miejski. Urząd powinien dbać o bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców i wspierać integrację, a nie tworzyć podziały.

Czy jesteśmy systemowo przygotowani na podobne incydenty w szkołach?

Z informacji, które otrzymujemy od rodziców ukraińskich uczniów wynika, że szkoły reagują w niewystarczającym stopniu. Zbyt często dzieci nie otrzymują żadnego wsparcia, a szydercze albo agresywne zachowania wobec nich nie ustają. Trzeba jednak pamiętać, że nie trzeba od razu nowelizować prawa, aby nauczyciel, pedagog czy dyrektor podjęli działanie, gdy uczniowie są wyzywani. Powinni reagować na przemocowe incydenty oraz rozmawiać z uczniami i ich rodzicami, nawet bez powoływania się na taki czy inny przepis. Jeśli szkoła nie podejmie działań, sytuacja może eskalować, prowadząc do fizycznej agresji.

Wybrane dla Ciebie
Tytułujesz tak przelewy? Prosisz się o kłopoty
Tytułujesz tak przelewy? Prosisz się o kłopoty
Wskoczyła w jedwabistą mini. Lansuje gorący trend
Wskoczyła w jedwabistą mini. Lansuje gorący trend
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Polacy pokochali takie dzbanki do filtrowania. Chemiczka ostrzega
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Masz jeszcze ten dokument? Pod żadnym pozorem go nie wyrzucaj
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Kończy 66 lat. Tak wygląda dziś Baby z "Dirty Dancing"
Zakpił z jego dramatu. To był koniec legendarnego duetu kabaretowego
Zakpił z jego dramatu. To był koniec legendarnego duetu kabaretowego
Przyszła na pokaz w bieliźnianej mini. Nie każda miałaby odwagę
Przyszła na pokaz w bieliźnianej mini. Nie każda miałaby odwagę
Kupiła dom w Walencji. Porównała cenę z mieszkaniami w Warszawie
Kupiła dom w Walencji. Porównała cenę z mieszkaniami w Warszawie
Kolacja bez Mette-Marit. Król Harald V tłumaczył nieobecność synowej
Kolacja bez Mette-Marit. Król Harald V tłumaczył nieobecność synowej
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Błąd przy gotowaniu jajek. Stracą wszystko, co najlepsze
Ustaw w ogrodzie. Zjedzą wszystkie kleszcze
Ustaw w ogrodzie. Zjedzą wszystkie kleszcze
Nie dodawaj do żurku. Zdaniem Gessler to powszechny błąd
Nie dodawaj do żurku. Zdaniem Gessler to powszechny błąd
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Kobieta
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀