Odeszła od przemocowego męża. To powiedział jej ksiądz
Monika Olejnik obecnie cieszy się udanym związkiem z Tomaszem Ziółkowskim. Jednak jej droga do szczęścia nie była łatwa. W najnowszym wywiadzie dziennikarka podzieliła się poruszającą historią o tym, jak doświadczyła przemocy ze strony pierwszego męża.
Film Wojciecha Smarzowskiego "Dom dobry" dla wielu osób stał się pretekstem do opowiedzenia swojej własnej, trudnej historii. Tak było też w przypadku Moniki Olejnik, która, podobnie jak główna bohaterka produkcji, również doświadczyła przemocy w związku. W rozmowie z "Vivą!" dziennikarka zdradziła, jak znalazła w sobie siłę, by odejść od pierwszego męża.
Monika Olejnik doświadczyła przemocy
- Byłam bardzo młoda, kiedy pierwszy raz wyszłam za mąż. Mąż okazał się przemocowcem, znęcał się nade mną. Kiedy uderzył mnie drugi raz, nie czekałam. Stwierdziłam, że muszę od niego odejść i się rozwieść. Zabrałam mojego misia, zadzwoniłam do rodziców i powiedziałam, że wracam - wyznała Olejnik.
Monika Olejnik otworzyła się na temat choroby. Mówi, jak zareagowała, kiedy usłyszała diagnozę
Dziennikarka nie ukrywała, że podejmując decyzję o rozstaniu, mogła w pełni liczyć na swoich bliskich, co mimo wszystko nie jest takie oczywiste.
- Miałam wsparcie rodziców, co jest szalenie ważne. Nikt mi nie mówił, że on się zmieni albo że to jest moja wina, bo go sprowokowałam. Oprócz księdza, który kazał mi wrócić do mojego oprawcy - podkreśliła.
Prezenterka wiedziała, że jeśli zostanie u boku męża, już zawsze będzie obawiać się o własne życie. - Iwona Maruszak przypomniała mi teraz, że ja im wtedy opowiedziałam tę historię, kończąc tak: "Odeszłam od niego, bo bałam się, że mnie zabije". Otrzymałam rozwód z orzeczeniem jego winy - dodała.
Olejnik o hejcie po śmierci przemocowego męża
Monika Olejnik otworzyła się na temat swojej przeszłości, licząc, że jej doświadczenie zainspiruje innych do walki o własne szczęście. Choć decyzja o odejściu od męża i złożeniu pozwu rozwodowego z jego winy nie była łatwa, nie wszyscy zrozumieli jej wybór. Spotkała się też z atakami medialnymi.
- Po latach część pseudodziennikarzy prawicowych nazwała moją walkę o rozwód donosem na byłego męża. Następnie w jednej z gazet ukazało się zdjęcie zaniedbanego grobu mojego pierwszego męża, przemocowca, z którym po rozwodzie nie miałam żadnego kontaktu. Nigdy go już więcej nie zobaczyłam. Oczywiście do mnie nie zadzwonił, o nic nie zapytał, tylko wykreował sensację - wspominała w "Vivie".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.