Poszła z mężem na bal andrzejkowy. Szybko pożałowała
- Mąż nie pije zbyt często, więc trudno mówić w jego przypadku o mocnej głowie. W przeciwieństwie do mojego szwagra - mówi Wirtualnej Polsce Katarzyna. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że ich bal andrzejkowy zamieni się w prawdziwy koszmar.
W tym artykule:
Czy bale andrzejkowe to relikt z czasów PRL-u? Nic bardziej mylnego! Dziś wiele restauracji i lokali widzi powrót tego trendu. I choć wróżby wciąż mają swój urok, pierwsze skrzypce grają taniec i doskonałe jedzenie. Zdarza się jednak, że podczas takich imprez nie wszystko idzie po naszej myśli.
Ceny na balach andrzejkowych w 2025 r.
Ile trzeba wydać na bal andrzejkowy w 2025 roku? Bilet w czterogwiazdkowym Hotelu Swing w Krakowie, gdzie czeka na gości DJ oraz zimne przekąski, gorące dania, słodki stół i napoje, kosztuje 239 zł za osobę.
Jarmark bożonarodzeniowy w Poznaniu - ile zapłacimy w sezonie 2025/2026
W Klubie Sosnowym w Warszawie to z kolei koszt 399 zł za osobę. Warto podkreślić jednak, że oprócz bufetu lokal oferuje także open bar z winem i wódką, spotkanie z wróżką oraz loterię z nagrodami.
Bale andrzejkowe odbywają się również w mniejszych miejscowościach. W Gąbinie organizuje go m.in. w Centrum Rekreacyjno-Szkoleniowe Żawakol. W tym przypadku osoby, które chciałyby się na niego wybrać, powinny liczyć się z wydatkiem rzędu 280 zł za osobę.
Pracuje jako kelnerka na balach andrzejkowych
Martyna Wróblewska dorabia sobie w okolicznej restauracji jako kelnerka na imprezach okolicznościowych. Miała już okazję pracować nie tylko na weselach lub chrzcinach, ale również na balach andrzejkowych, które w jej lokalu organizowane są niemal każdego roku.
- W zeszłym roku za parę trzeba było zapłacić 560 zł. W cenę wchodziły zimne przekąski, słodki stół oraz uroczysta kolacja z trzech dań. Atrakcjami wieczoru był DJ oraz wróżka, która przez trzy godziny była do dyspozycji wszystkich gości. Sama byłam zdziwiona, jak wielkim zainteresowaniem się cieszyła - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską kobieta.
- Przed oficjalnym rozpoczęciem imprezy, razem z dziewczynami, też skusiłyśmy się na wróżby. Choć żadna z moich przepowiedni się nie spełniła, muszę powiedzieć, że było to fascynujące doświadczenie. Z pewnością coś, co warto przeżyć choć raz (śmiech) - dodała.
Zdaniem naszej rozmówczyni, zachowanie gości na tego typu imprezach zazwyczaj nie odbiega od normy. - Kiedy jakiś pan przesadzi z alkoholem, zazwyczaj niemal natychmiast jest zabierany przez swoją partnerkę do domu. W zeszłym roku wydarzyło się jednak coś niezwykłego.
- Jeszcze przed północą jeden z gości był już mocno w stanie wskazującym. Bardzo głośno mówił, uderzał pięścią w stół, gdy komuś coś tłumaczył, a podczas tańca w pewnym momencie nawet się przewrócił. Aż trzy osoby musiały go podnosić. Jego partnerka miała dość. Powiedziała, że albo wraca natychmiast z nią do domu, albo zostaje sam. On jednak zupełnie nie brał sobie do serca jej gróźb, dlatego dalej "świetnie" się bawił.
Szybko okazało się, że kobieta nie rzucała słów na wiatr. - Nie wiedząc kiedy, jej już nie było, a pan za to grzecznie usnął sobie przy stole - wspomina Martyna. Do akcji postanowił wkroczyć szef lokalu, który porozmawiał z innymi gośćmi. Para, z którą bawił się wcześniej mężczyzna, obiecała się nim zająć, a następnie odwieźć do domu. - Dzięki Bogu mieszkamy w niewielkiej miejscowości, gdzie zawsze znajdzie się ktoś znajomy, bo inaczej trzeba by było chyba dzwonić po policję - dodaje Martyna Wróblewska.
"Już nigdy nie pójdziemy na żaden bal"
- Uwielbiamy z mężem tańczyć, chociaż nie mamy ku temu zbyt wielu okazji, dlatego kilka lat temu wspólnie z siostrą zdecydowałyśmy, że pójdziemy w czwórkę na bal andrzejkowy - mówi Wirtualnej Polsce Katarzyna.
Już w październiku rozpoczęła poszukiwania odpowiedniej oferty. Brała pod uwagę nie tylko lokalizację, ale również cenę. Padło na dom weselny w okolicach Płocka. - Za parę płaciliśmy 670 zł, w co wchodziła muzyka na żywo, trzy dania gorące, zimne przekąski, ciasta, open bar oraz napoje.
- Przygotowania trwały już od samego rana. Kupiłam nową sukienkę, byłam u fryzjera i makijażystki, a dzieci nocowały w ten weekend u teściów. Chciałam, żeby to był naprawdę niezapomniany wieczór - tłumaczy.
Większość gości stawiła się na miejscu punktualnie o 20. Na wejściu na wszystkich czekała lampka szampana, a niedługo później podano pierwsze danie. - Mąż oraz szwagier od razu udali się do baru, gdzie można było zamawiać wszystko bez ograniczeń. Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że nasza impreza szybko dobiegnie końca.
Cała czwórka bawiła się w najlepsze. - Mąż nie pije zbyt często, więc trudno mówić w jego przypadku o mocnej głowie. W przeciwieństwie do mojego szwagra - mówi nasza rozmówczyni. W pewnym momencie mąż Katarzyny zaczął źle się czuć. - Mówił, że mu niedobrze, dlatego postanowiłam zaprowadzić go na wszelki wypadek do łazienki. Zdążyliśmy tak naprawdę niemal w ostatniej chwili - stwierdza.
Mężczyzna spędził w toalecie niemal dwie kolejne godziny. - Nie mogliśmy wrócić do domu, bo musiałby najpierw przejść całą salę, co było po prostu niemożliwe. Nie dość, że ledwo się poruszał, to jeszcze co chwilę wymiotował. Najwięcej nerwów napsuł mi jednak szwagier, który widząc, co się dzieje, bez przerwy przynosił mężowi alkohol. Na szczęście siostra szybko sprawdziła go na ziemię.
Kiedy sytuacja nieco się uspokoiła, para postanowiła udać się wreszcie do samochodu. - Było mi bardzo przykro, bo naprawdę liczyłam na świetną zabawę do białego rana, a mąż po prostu nie wiedział, kiedy powiedzieć "dość". W końcu jeszcze korona by mu z głowy spadła, gdyby nie wypił tyle, ile mąż mojej siostry. Obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie pójdziemy z nimi na żaden bal, no chyba, że mój mąż nauczy się w końcu pić z głową - zazacza Katarzyna.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl