Była z nim przez 25 lat. Ciężko odchorowała rozwód
1 marca urodziny obchodzi Dorota Naruszewicz. Kilka lat temu aktorka "Klanu" bardzo otwarcie opowiedziała o swoim zdrowiu psychicznym i sygnałach, po których poznała, że może potrzebować pomocy.
Od "Klanu" do kolejnych seriali
Dorota Naruszewicz największą rozpoznawalność zdobyła jako Beata Lubicz w serialu "Klan". Z produkcją TVP była związana od 1997 roku, a w 2011 roku podjęła decyzję o odejściu z telenoweli. Mimo zakończenia wieloletniej roli nie zniknęła z ekranu. W kolejnych latach pojawiała się w popularnych tytułach telewizyjnych, m.in. w "Hotelu 52", "Barwach szczęścia" oraz "Koronie królów".
Równolegle z pracą zawodową skoncentrowała się na życiu rodzinnym. Jest mamą dwóch córek - Niny i Nelli - które przez długi czas pozostawały poza światem show-biznesu. Aktorka rzadko opowiada o nich publicznie, chroniąc ich prywatność.
Depresja u kobiet i mężczyzn. Ekspertka wymienia różnice
Małżeństwo z prawnikiem i rozstanie po 15 latach
W życiu prywatnym Naruszewicz przez lata była związana z prawnikiem Tomaszem Żórawskim. Do ślubu doszło po około 10 latach relacji - w 2005 roku. Związek przez długi czas pozostawał w cieniu, bo aktorka stroniła od medialnego komentowania rodzinnych spraw.
Małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu. W 2020 roku, po 15 latach, doszło do rozwodu. Naruszewicz przyznała później, że rozstanie było dla niej wyjątkowo trudne i wpłynęło na jej samopoczucie na tyle, że zdecydowała się sięgnąć po profesjonalne wsparcie.
- Jak poczułam, że nie daje sobie rady, poszłam do specjalisty, który mi bardzo w tym pomógł. Nie bałam się pójść - powiedziała w podcaście "Damy w mieście". Aktorka wskazała też konkretny moment, który był dla niej szczególnie obciążający: początek roku szkolnego, gdy nie mogła wyprawić córek, bo przebywały wtedy u ojca.
- Wtedy załapałam bardzo solidnego doła. Wiedziałam, że muszę się ogarnąć, ponieważ dzieci zaraz do mnie wrócą. Poszłam do psychiatry, pogadałam, popłakałam. On mi pomógł. Nie bałam się pomóc sobie w momencie, gdy poczułam, że nie jest fajnie - wyznała.
Dziś podkreśla, że w sytuacjach kryzysowych nie warto zwlekać z wizytą i że proszenie o pomoc jest działaniem odpowiedzialnym. Naruszewicz otwarcie mówiła również o chorobie mamy, która zmagała się z Alzheimerem i przebywała w specjalistycznym ośrodku. W czasie pandemii kontakty z bliskimi były utrudnione, co - jak przyznawała w rozmowach z mediami - było dla niej ciężkie.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.