Romansują w pracy. Wiadomo, jaka jest skala zjawiska
Zaczyna się niewinnie: wspólny projekt, długie godziny przed ekranem, rozmowy, które coraz rzadziej dotyczą pracy. Biuro bywa dziś jednym z ostatnich miejsc, gdzie relacje rodzą się bez algorytmu i aplikacji randkowej. Nic dziwnego, że nawet co czwarty polski pracownik miał romans w miejscu pracy. Jaką cenę przychodzi za to zapłacić?
– Nie planowałam romansu. Planowałam raport – wspomina 34-letnia Anna, wtedy specjalistka od marketingu w dużej firmie. – Siedzieliśmy po godzinach, gasiliśmy pożary, piliśmy kolejną kawę z rzędu. W pewnym momencie zorientowałam się, że wiem o nim więcej niż o własnym partnerze.
Takie historie nie są wyjątkiem. Z badania "Romanse w miejscu pracy" przeprowadzonego przez LiveCareer wynika, że aż 26 proc. pracowników w Polsce przyznaje, że przynajmniej raz miało romans ze współpracownikiem, a 61 proc. było świadkiem nawiązania takiej relacji w swoim otoczeniu zawodowym. Jednocześnie niemal 60 proc. badanych deklaruje, że jest takim relacjom przeciwna. W badaniu wzięły udział 454 osoby, które pracują zawodowo, były w różnym wieku, różnej płci i na różnych etapach kariery. Biuro okazuje się więc przestrzenią pełną sprzeczności: bliskości i tabu, emocji i regulaminów.
Muniek Staszczyk zdradzał żonę. "To cud, że wciąż jesteśmy razem"
To nie była impreza integracyjna
Wbrew stereotypom romanse w pracy rzadko zaczynają się na delegacjach czy po alkoholu na imprezach firmowych. Najczęściej rodzą się w prozie codzienności. Aż 64 proc. osób, które miały romans, wskazuje na zwykłą, codzienną współpracę w tym samym dziale jako moment, w którym relacja przekroczyła zawodową granicę – wynika z badania "Romanse w miejscu pracy". Dopiero na dalszych pozycjach są imprezy integracyjne, wyjazdy służbowe czy wspólne projekty.
– W tej firmie wszystko miało swoje rubryki, terminy i KPI. Z T. pracowaliśmy nad ważnym raportem, więc siedzieliśmy po godzinach, żeby zdążyć. Rozmawialiśmy najpierw tylko o pracy, potem o zmęczeniu, frustracji, o tym, jak trudno jest "ciągnąć wszystko" naraz. W pewnym momencie zorientowałam się, że wiem, jak T. reaguje na stres, czego się boi, co go wkurza, a co lubi i do czego ma słabość. Wiedziałam o nim więcej niż o własnym partnerze, bo to z nim dzieliłam codzienność, a nie tylko wieczorne "jak minął ci dzień?". I wtedy granica, która miała być oczywista, została przez nas przekroczona – wspomina Anna.
To właśnie ta "zwyczajność" pojawia się w większości podobnych historii. Marta przed paroma laty nawiązała w pracy romans z kolegą, który był wtedy w związku. Ona była singielką. – Po prostu on widział mnie wtedy, kiedy byłam naprawdę sobą: zmęczoną po 10 godzinach pracy, wkurzoną, kiedy projekt się sypał. Nie musiałam niczego udawać ani się "sprzedawać" jak na randkach – opowiada.
Spotkania we wspólnej kuchni – najpierw przypadkowe – z czasem zaczęły być przez nich planowane. Podobnie jak wyjścia do "innego działu". – Opracowaliśmy cały system znaków i kodów, że np. widzimy się za chwilę tu albo tam. Cały czas jechałam wtedy na adrenalinie, to było szaleństwo – wspomina Marta.
"W pracy spędzamy ogromną część dnia"
Żaneta Spadło, ekspertka ds. kariery LiveCareer.pl, w rozmowie z Wirtualną Polską, zwraca uwagę, że romanse w pracy są naturalną konsekwencją tego, jak dziś wygląda nasze życie zawodowe.
– W pracy spędzamy ogromną część dnia i nawiązujemy najwięcej kontaktów społecznych. Wyniki naszej ankiety wskazują, że aż 64 proc. osób, które przyznały się do romansu ze współpracownikiem, nawiązało tę relację w trakcie wykonywania codziennych obowiązków, a 17 proc. przy wspólnym projekcie lub w ramach współpracy zespołowej. To naturalne: w takich okolicznościach widujemy się najczęściej i najdłużej, poznajemy się w różnych sytuacjach, obserwujemy swoje reakcje na stres, sukcesy czy presję czasu. Z czasem może to prowadzić do emocjonalnego zaangażowania – tłumaczy.
Ekspertka powołuje się na badania międzynarodowe – np. na analizę opublikowaną w "Journal of Business Research" – z których wynika, że romantyczne relacje między pracownikami są bardzo częste i zazwyczaj wynikają właśnie z bliskości, wspólnie spędzanego czasu i podobnych doświadczeń zawodowych. Co ciekawe, na popularności zaczęły one zyskiwać już w latach 60. wraz ze wzrostem liczby… koedukacyjnych miejsc pracy.
– Nie chodzi więc wyłącznie o samotność czy brak życia prywatnego poza biurem. Często jest to po prostu konsekwencja ludzkiej potrzeby bliskości i bycia rozumianym w miejscu, gdzie spędzamy znaczną część dnia i dzielimy z innymi obowiązki, wyzwania i sukcesy – objaśnia Żaneta Spadło.
Równoległe życie
Podobnie swoją historię opowiada 41-letni Paweł. – Nie mieliśmy z żoną dzieci, ale mieliśmy ogromny kredyt, który nas zżerał. Ciągle kłóciliśmy się o pieniądze. W pracy miałem za to rozmowy, śmiech, poczucie, że ktoś mnie słucha. Z S. zaczęło się od wspólnych spotkań projektowych, potem od tego, że zostawaliśmy w firmie dłużej. W pewnym momencie zorientowałem się, że mi na niej zależy – mówi.
Paweł przyznaje, że długo wypierał myśl o romansie. – Wmawiałem sobie, że to tylko dobra współpraca, że przesadzam. Mam żonę, nie mogę zakochać się w innej kobiecie. Ale kiedy łapiesz się na tym, że czekasz na czyjąś wiadomość bardziej niż na powrót do domu, coś już jest nie tak. Miałem w pracy jakby "równoległe życie", które wolałem niż to prawdziwe.
Z danych LiveCareer wynika, że ponad połowa romansów nawiązanych w pracy przerodziła się w poważny związek. Jednak cena, jaką przychodzi niekiedy zapłacić za biurowy romans, bywa wysoka – 35 proc. romansujących osób doświadczyło pogorszenia relacji zawodowych.
Żaneta Spadło komentuje: – Relacje romantyczne w pracy mogą mieć różny wpływ na karierę – zarówno pozytywny, jak i negatywny. Dla części osób związek w miejscu pracy bywa źródłem wsparcia emocjonalnego, lepszej współpracy i większej motywacji. Jednak może też psuć opinię o pracowniku oraz rodzić konflikty, zazdrość i oskarżenia o nepotyzm, a nawet o molestowanie czy mobbing. Trudno powiedzieć, która płeć ponosi większe koszty – to zależy od branży, środowiska i osób, które pracują w danej firmie. Dużo większe znaczenie – przynajmniej w świetle dotychczasowych badań – wydaje się mieć stanowisko osób zaangażowanych w romans i relacja hierarchiczna między nimi. Jednak nawet w tym wypadku zarówno koszty, jak i korzyści wynikające z takiej relacji mogą być zupełnie inne dla obu stron. I zależą od tego, czy taka relacja w ogóle wyjdzie na jaw.
Według ekspertki z punktu widzenia HR oraz pracodawców istotne jest, aby tworzyć jasne zasady dotyczące relacji między współpracownikami. – Warto promować kulturę opartą na szacunku i przejrzystości, tak aby osobiste relacje nie prowadziły do utraty pracy i nierównego traktowania pracowników – radzi Spadło.
Czy romanse w pracy są ucieczką od wypalenia zawodowego? Zdaniem Żanety Spadło rzadko. – Najczęściej wynikają po prostu z naturalnej potrzeby bliskości i interakcji w miejscu, gdzie spędzamy znaczną część dnia. Na pewno zdarzają się sytuacje, gdy taka relacja pomaga przetrwać trudny okres w pracy, ale w większości przypadków to po prostu efekt częstego kontaktu, współpracy i emocjonalnego zaangażowania w codzienne obowiązki – podkreśla ekspertka.
"Gdybym mogła cofnąć czas"
Paweł rozwiódł się z żoną i związał z S. Nadal są razem. Marta niedawno wzięła ślub – męża poznała przez wspólnych znajomych. A Anna? Choć romans, który nawiązała w pracy, nie wyszedł na jaw, i tak rozstała się ze swoim ówczesnym partnerem. Obecnie jest singielką.
– Gdybym mogła cofnąć czas, drugi raz nie pozwoliłabym sobie na romans w pracy. Fajnie było właściwie przez chwilę, potem to wszystko kosztowało mnie zbyt dużo nerwów. W biurze ludzie zaczęli dziwnie mi się przyglądać i gadać między sobą. Niby nie na wszystko w życiu człowiek ma wpływ, ale warto jednak uważać – mówi. Z pracy odeszła, przebranżowiła się, dziś zajmuje się czymś zupełnie innym.
*Imiona bohaterów zostały zmienione
Ewa Podsiadły-Natorska dla Wirtualnej Polski
Prowadzimy badanie dotyczące roli kobiet na rynku pracy, w relacjach i w społeczeństwie. Zachęcamy do wypełnienia krótkiej ankiety TUTAJ.