Social fatigue dotyczy wielu. "Nie nadążamy za tym tempem"
- Nasz mózg neurobiologicznie nie zmienił się od tysięcy lat, ale świat wokół diametralnie. Nie nadążamy za tym tempem. Bycie nieustannie reaktywnym coraz bardziej nas męczy - zaznacza psycholożka i psychoterapeutka Paulina Wojkiewicz.
W tym artykule:
Czym jest social fatigue? Jak podaje Vogue.pl, zjawisko polega na emocjonalnym, psychicznym, a także fizycznym zmęczeniu, które wynika z tego, że jesteśmy ciągle "dla innych". Ciągłe połączenie z innymi, ze światem, mnóstwo bodźców, oczekiwań, rozmów, bycie w nieustannym kontakcie - to wszystko sprawia, że w pewnym momencie nasze własne życie zaczyna nas przytłaczać.
- Nasz mózg neurobiologicznie nie zmienił się od tysięcy lat, ale świat wokół diametralnie. Nie nadążamy za tym tempem. Bycie nieustannie reaktywnym coraz bardziej nas męczy - mówi Paulina Wojkiewicz, psychoterapeutka.
#dziejesienazywo: Psychoterapia par - razem czy osobno?
Natłok powiadomień - prosta droga do przemęczenia
W dobie internetu możemy mieć kontakt tak naprawdę z całym światem. Nieważne, czy nasi znajomi mieszkają w Stanach, czy w Australii - wystarczy sięgnąć po telefon i napisać wiadomość. Ale to ciągłe bycie pod komunikatorem, jednym, drugim, trzecim, nieustanne sprawdzanie, co słychać u znajomych i bliskich, ma swoje odczuwalne wady, które dotyczą nie tylko introwertyków. Social fatigue dotyka coraz więcej ludzi. Skąd to przemęczenie kontaktem z innymi? Wszystko ma mieć swoją przyczynę właśnie w nadmiarze bodźców społecznych.
- W internecie codziennie czytamy historie ludzi, których nie znamy. Reagujemy na nie zazdrością, współczuciem, smutkiem, złością. Jesteśmy zalani informacjami napływającymi z każdego zakątka świata. Do tego dochodzi presja autokreacji. Mamy być ciekawi, produktywni, świadomi. A zamiast prawdziwej wspólnoty coraz częściej tworzymy sieci kontaktów. W efekcie rodzi się pustka, samotność pośród nadmiaru relacji i interakcji - czytamy na Vogue.pl wypowiedź psychoterapeutki Pauliny Wojkiewicz.
Próby nadążania za wszystkimi bodźcami, emocjami oraz wiadomościami powoduje, że tak naprawdę uciekamy od siebie nawzajem. Nagromadzenie cudzych nastrojów i emocji sprawiają, że gubimy w tym wszystkim siebie.
- Szczególnie narażone są osoby, które mają tendencję do nadwyrężania się w relacjach, robią dużo dla innych, reagują emocjonalnie, chcą pomagać i angażować się. Dopiero z czasem zauważają, jak wysoką cenę płacą za przekroczenie własnych granic – zaznacza ekspertka.
Czy social fatigue dopadł i ciebie?
Psychoterapeutka podkreśla, że tego rodzaju przebodźcowanie kontaktem z ludźmi nie przychodzi nagle. Najpierw pojawiają się drobne sygnały: irytacja pojawiającymi się wiadomościami, potrzeba ciszy oraz niechęć do rozmów. Z czasem codzienne zajęcia przestają nam dawać satysfakcję, przyjemność.
- Może to prowadzić także do objawów fizycznych: napięcia mięśni, bólu głowy, problemów z trawieniem, zaburzeń apetytu. Pojawia się lęk, trudności z koncentracją, rozdrażnienie. Każda potencjalna interakcja staje się wysiłkiem, dlatego zaczynamy się wycofywać - ostrzega Paulina Wojkiewicz.
Co więcej, takie nadużywanie kontaktów społecznych może wynikać nie tylko z nadmiaru kontaktówl lecz także z pewnego rodzaju presji - uczestniczenia w rzeczywistości, z której nie wolno sie wycofać.
- Filozofowie nazywają to ekonomią uwagi. Nasza obecność, emocje i relacje stały się walutą. Mamy być zawsze dostępni, zawsze gotowi. Zatraca się przestrzeń na odpoczynek. To, co dawniej było oznaką zdrowych granic, dziś często odbierane jest jako brak zaangażowania czy obojętność. Uczy się nas, jak być w ciągłym kontakcie, ale nikt nie uczy, jak z tego kontaktu wychodzić - przytacza słowa ekspertki Vogue.pl.
"Przestrzeń na oddech jest niezbędna"
Psychoterapeutka uważa, że problem z social fatigue będzie narastać. Dla naszego zdrowia niezbędna staje się przestrzeń na przeprowadzanie "komunikacyjnego resetu". Takie wycofanie się z ciągłej komunikacji z innymi jest niezbędne dla zachowania równowagi.
- Każdy ma inne potrzeby, ale warto pozwalać sobie na czas offline. Powiedzieć o tym bliskim, wyznaczyć dzień lub weekend bez telefonu. Nie odbierać, nie odpisywać. Umówić się na jeden alarmowy telefon w razie potrzeby, a potem konsekwentnie trzymać się decyzji (...).Dni bez spotkań, bez calli, bez natychmiastowego feedbacku. Prowadząc szkolenia w organizacjach, widzę, jak ogromne zmęczenie przynosi nieustanne przełączanie się między rozmowami i ekranami. A przestrzeń na oddech jest przecież niezbędna - wyjaśnia Wojkiewicz.
W tym czasie skupmy się na sobie: pójdźmy na spacer, wyciszmy pwiadomienia, wyłączmy internet.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.