Jego syn zmarł nagle. "Wysiadłem i położyłem się na ziemi"
- Wysiadłem i położyłem się na ziemi. Coś krzyczałem, ktoś przystanął, pytał czy potrzebna mi pomoc - tak Jarosław Kulczycki zapamiętał dzień, w którym rozegrał się dramat. Prezenter pożegnał najukochańszego syna. 23 marca 2026 roku skończył 59 lat.
Jarosław Kulczycki to jeden z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy informacyjnych w Polsce. Przez lata związany z telewizją, dał się poznać widzom jako spokojny, rzeczowy prezenter, który z dużym profesjonalizmem prowadził najważniejsze wydania programów informacyjnych. Choć jego kariera zawodowa rozwijała się bez większych zakłóceń, życie prywatne przyniosło mu doświadczenie, które na zawsze zmieniło jego codzienność.
Wypadek, który zakończył młode życie
Wrześniowa niedziela 2015 roku. Jarosław Kulczycki spędzał wakacje w Ustce z żoną i dwójką dzieci, ciesząc się wypoczynkiem nad morzem. Nikt nie spodziewał się, że kilka godzin później ich życie wywróci się do góry nogami. Telefon, który rozbrzmiał w rękach prezentera, przyniósł wiadomość, której nikt nie chciałby usłyszeć - jego 19-letni syn Filip zmarł.
Wrócił z niezwykłej wyprawy. "Najlepszy teren do jazdy ekstremalnej"
Tego dnia Filip udał się na siłownię. Podczas podnoszenia sztangi poczuł się źle i odłożył ciężar na podłogę. Gdy wstał, doszło do tragedii. Pomimo natychmiastowej reanimacji i szybkiego przyjazdu karetki, chłopaka nie udało się uratować. Oficjalną przyczyną zgonu było migotanie komór, a późniejsza sekcja wykazała zapalenie mięśnia sercowego wywołane infekcją wirusową.
Jarosław Kulczycki prowadził w tym czasie samochód. Po usłyszeniu wiadomości zjechał na pobocze i upadł na ziemię.
- Wysiadłem i położyłem się na ziemi. Coś krzyczałem, ktoś przystanął, pytał czy potrzebna mi pomoc. Dorota była z dziećmi w samochodzie - wspominał w wywiadzie.
"Filip był ironiczny, sceptyczny"
Strata Filipa pozostawiła w życiu Kulczyckich pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić. Rodzina musiała nauczyć się funkcjonować w cieniu żałoby, próbując jednocześnie chronić młodsze dziecko przed dramatem, który ich dotknął. Prezenter wielokrotnie podkreślał, jak ważne było dla niego wsparcie żony i bliskich.
- Filip był ironiczny, sceptyczny. Był szkiełko i oko. Był wybitnie uzdolniony matematycznie i fantastycznie się z nim rozmawiało. On w tych rozmowach często potrafił mnie natchnąć do różnych przemyśleń. To było niesamowite. Nie ma większej nagrody dla rodzica niż dziecko, które cię przerasta - mówił w "Dzień Dobry TVN".
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.