"Szczęście, lekarze i Bóg". Nie ukrywa, co mu pomogło
Muniek Staszczyk w 2019 roku doznał wylewu, który na moment zatrzymał jego życie i karierę. Lider T.Love po latach opowiada, co pomogło mu stanąć na nogi i jak wyglądał jego powrót na scenę.
Muniek Staszczyk od lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny rockowej. Sześć lat temu jego codzienność została jednak brutalnie przerwana przez poważny kryzys zdrowotny. W rozmowie na antenie Radia Złote Przeboje muzyk wrócił pamięcią do tamtych wydarzeń, opowiadając o walce o zdrowie. Zdradził również, jak wyglądały jego pierwsze występy po chorobie.
Muniek Staszczyk po wylewie. "Jest w porządku"
Muniek Staszczyk opowiedział o wylewie
Muniek Staszczyk w 2019 doznał udaru krwotocznego. Szybka reakcja i okoliczności sprawiły, że historia nie zakończyła się tragicznie. Muzyk do dziś pamięta tamten czas i nie ukrywa, że jego zdaniem na uratowanie mu życia złożyło się kilka elementów.
- Myślę, że tutaj były trzy rzeczy: szczęście, lekarze i Bóg. (...) Zbieg okoliczności, że ten samolot się opóźnił, ja nie poleciałem, bo gdyby to się stało w samolocie (...), to nie wiem. (...) Stało się w hotelu, wprawdzie też leżałem na podłodze. Nie wiem ile. (...) Pielęgniarki powiedziały: "ale pan miał szczęście, że tu pana przywieźli". (...) Lekarze zarówno w Anglii, jak i tutaj w Warszawie, na Sobieskiego, świetni lekarze, pani ordynator, która mnie prowadziła i w ogóle rehabilitanci. No to oczywiście też - mówił w audycji "Weekend jak marzenie".
- Myślę, że Bóg w tym też był, bo dokładnie miesiąc wcześniej byłem w (...) Manoppello, gdzie jest ta słynna chusta z Manoppello, niektórzy ją nazywają chustą Weroniki, ale to jest chusta, którą najprawdopodobniej przykryty był Chrystus już w grobie (...). Ja tam byłem i się modliłem tak po prostu, o przyszłość. To było miesiąc wcześniej. Też miałem wtedy kryzys wiary. (...) Zespół chciałem tam po raz kolejny rozwiązywać, w ogóle nie wiedziałem, co dalej, (...) coraz mniej mnie cieszyła muzyka i oddałem się mu po raz kolejny. Ten wizerunek miałem w portfelu, kiedy to oczywiście się stało, więc trzy rzeczy: szczęście, palec boży, no i oczywiście medycyna - przekazał w rozmowie.
Pierwszy koncert po chorobie
Powrót do zdrowia był procesem długim i wymagającym, jednak muzyka szybko znów pojawiła się w życiu artysty. Co ciekawe, pierwszy koncert po wylewie Muniek Staszczyk zagrał w miejscu, które jeszcze niedawno było dla niego symbolem walki o życie.
- Pierwszy koncert, jaki zagrałem po wyjściu, to jeszcze nie będąc zupełnie w formie, ale zagrałem, bo mnie pani ordynator poprosiła, czy mogę zagrać parę piosenek. Przeszedłem z moimi kumplami, z mojego akustycznego zespołu Muniek i przyjaciele. Zagraliśmy akustyczny koncert na oddziale dla pacjentów - ujawnił.
- To był taki pierwszy moment, że mówię: "Kurde, tu leżałem jeszcze niedawno, a teraz gram". (...) Jeszcze byłem taki mocno schorowany po tym wszystkim. Wtedy akurat był taki reportaż w jednej z dużych telewizji. Zaraz po mojej chorobie i ci pacjenci mówią: "Panie Muńku, pan nam daje nadzieję". A ja mówię tak: "No nie wiem, jestem coś winien" - podsumował w rozmowie z Marzeną Rogalską.
Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach.