Ewa Braun. Historia żony Hitlera

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
(AFP)

Chyba nie ma większego nieszczęścia, niż przegrane życie. Wiele kobiet jednak w obawie przed samotnością wybiera udrękę u boku potwora. Tworzy się toksyczny i podszyty strachem związek kobry z królikiem, a dramat jest nieunikniony.

Gdy Ewa Braun umierała razem z Hitlerem w kwietniu 1945 roku pewnie uważała, że żyła pełną piersią. Nigdy nie przyznałaby się do porażki. Zapewne w godzinę śmierci ostateczny bilans wyszedł jej na plus. Osiągnęła bowiem to, o czym zawsze marzyła. Hitler ją w końcu zauważył i zaakceptował, kilka godzin przed śmiercią ożenił się z nią, dał swoje nazwisko. „Zwykła” dziewczyna z Monachium odwdzięczyła mu się: razem z nim przegryzła ampułkę z trucizną. W wieku 33 lat była na szczycie. Przynajmniej według własnych wyobrażeń. Nie mogła dalej żyć. Bez „ukochanego Adolfa” wszystko byłoby przecież bez sensu.

O tym dziwnym układzie napisano tomy. Od zwykłych bzdur, przez tanie romansidła z zabarwieniem pornograficznym, po prace naukowe i rozważania z dziedziny psychiatrii. Przez lata próbowano odpowiedzieć na pytanie, co spowodowało, że ta wesoła dziewczyna związała się z potworem, do tego starszym o ponad 20 lat? Każdy układ uczuciowo-erotyczny rządzi się jednak swoimi tajnymi prawami. Nie jesteśmy dziś w stanie znaleźć prostej odpowiedzi. Przecież także dziś mnóstwo kobiet tkwi u boku swych mężów tyranów, oprawców i wykolejeńców. Mimo że wiele żon i matek dostaje po twarzy za to, że „zupa była za słona”, nie są one w stanie odejść od „ukochanych”.

Ewa Braun przegrała życie, bo zadowalała ją drugoplanowa rola słodkiej idiotki i blond panienki u boku Pierwszego Niemca. Co prawda dwa razy pozwoliła sobie na bunt, jednak obie próby samobójcze, które podjęła z powodu Hitlera zakończyły się odratowaniem dziewczyny. Przypuszcza się zresztą, że były to raczej teatralne gesty, by w końcu Wolf (pseudonim Hitlera z czasów konspiracji) zwrócił na nią uwagę.

Ewie, skromnej asystentce w zakładzie „Heinrich Hoffmann – fotografie artystyczne” udało się wyrwać z rodzinnego domu właśnie dzięki Hitlerowi. Marzyła o aktorstwie, ale wylądowała za ladą jako pomoc fotografa. Chciała żyć w „wielkim świecie”, ale musiała wracać na noc do panieńskiego pokoju. W październiku 1929 roku została kochanką, czy raczej „damą do towarzystwa” młodego Hitlera. Gdy ten (trochę przez przypadek) objął w styczniu 1933 roku stanowisko kanclerza Rzeszy jej życie również nabrało kolorów. Najpierw dostała domek w modnej dzielnicy Monachium, potem rower, a następnie Hitler dorzucił do tego samochód. W końcu przyszedł sukces największy. W 1936 roku otrzymała status sekretarki kanclerza i przepustkę do Kancelarii Rzeszy w Berlinie oraz wiejskiej rezydencji Berghoff.

Tragizm tej sytuacji polegał jednak na tym, że Ewa Braun dla zwykłych Niemców, a nawet dla bliskiego otoczenia Hitlera pozostawała „panną Nikt”. Hitler głosił, że poślubił Naród i nie może go zdradzić z żadną kobietą. Ewę utrzymywał na boku, w całkowitej tajemnicy. Do tej pory podzielone są zdania, czy uprawiał z nią seks? Ona sama twierdziła, że potrzebował jej tylko „do określonych rzeczy”, ale nigdy nie sprecyzowała o jakie rzeczy chodziło. Dziewczyna chowała się w swoich apartamentach podczas oficjalnych wizyt ważnych gości. Nie brała udziału w bankietach, nie zabierała głosu przy stole, nigdy publicznie nie dotykała i nie obejmowała Hitlera. Propaganda ukrywała fakt jej istnienia, najbliższe otoczenie kanclerza pomijało ją milczeniem. Do dziś zachowała się tylko jedna prywatna fotografia, na której Ewa nieśmiało trzyma Hitlera za rękę.

Braun godziła się na ten dwuznaczny status. Być może cierpiała? Jednak gdy świat wokół się walił ona miała wszystkiego pod dostatkiem i martwiła się głównie tym, by nie założyć dzień po dniu tej samej sukienki. Zajmowała się amatorskim fotografowaniem i filmowaniem, zapraszała do Berghofu rodzinę, pływała nago w pobliskim jeziorze, w zimie szusowała na nartach. Tak jak większość niemieckich dziewcząt nie zajmowała się polityką, nic nie chciała wiedzieć o wojnie i kampanii wschodniej, kompletnie nie obchodził ją los gazowanych Żydów. Stała się na własne życzenie ofiarą tyrana. Adolf myślał za nią, organizował jej życie, wprowadzał zakazy i nakazy. Ona do końca Pozostała jego słodkim „głuptaskiem”.

W ostatnich dniach kwietnia 1945 zeszła do bunkra pod Kancelarią Rzeszy. Nigdy już z niego nie wyszła. Do końca pozostała wierna swojemu mężczyźnie. Ich zwłoki spalono 30 kwietnia po południu w pobliskim ogrodzie. Niemcy o istnieniu żony Hitlera dowiedzieli się dopiero po wojnie od Aliantów. Po Ewie zostało kilkanaście albumów fotografii, trochę filmów i opinia, że przegrała swoje życie u boku największego zbrodniarza XX wieku.

Polub WP Kobieta
Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
Wow!
Ważne
Słabe
Straszne
Podziel się na Facebooku