Czy pomyślał choć przez chwilę jak może czuć się żona i córki pana Czesława? Czy część dochodu z tej „działalności artystycznej“ przekazuje na jakiś szlachetny cel, np. dla młodych laureatów Festiwalu Niemena w Luboniu, wydawanie płyt lub książek? Nie.
Ludzie kradną fonogramy wyprodukowane przez Czesława Niemena. Używają ich sobie potem za darmo (!) jako podkładów do śpiewania. Zarabiają na tym nie dzieląc się zyskiem ze spadkobiercami producenta. To tak, jakby ktoś ukradł z teatru część scenografii, którą ktoś zaprojektował i zbudował, a potem udawał, że to dzieło pasuje mu przecież do domu, jego teatrzyku itd.
Co zdumiało mnie jeszcze bardziej, to fakt, że jest w Polsce człowiek, którzy podaje się za „menadżera Czesława Niemena“, a nigdy nim nie był, rozdaje autografy Niemena (!) zeskanowane z jego płyty. Prawo autorskie i prawo do wizerunku mamy w nosie. Jakiś cukiernik nie pytając wdowy po Marku Grechucie sprzedawał ciastka „grechutki“.
Jeśli nie znamy prawa, to czy nie stać nas choćby na elementarne formy elegancji? Czasem może wystarczy poprosić właściciela praw o zgodę. Na pewno wyjdzie ładniej (i taniej!) niż proces w sądzie.
Wdowy nie są ofermami. Niełatwo je „wykiwać“ licząc na to, że są pogrążone w rozpaczy, albo same na niczym się nie znają. Nawet jeśli nie pracowały jako menadżerki mężów, to trzydzieści lat obserwowały rynek, na jakim mężowie działali i znają realia!
(agp)/(kg)












