Tragedia na Podhalu. "Walczyłam o syna, jak umiałam"
Matce Patryk powiedział: "dorośli nie słuchają dzieci, a później się dziwią, że odebrały sobie życie". Gdy Wojtek znalazł go potem na strychu, chwycił za telefon i zadzwonił na 112. Ale od razu było wiadomo: pomoc przyjedzie tylko po to, by stwierdzić zgon.