"Ludzie wykupują na potęgę". Mówi, co się dzieje teraz w aptekach
Dla jednych przełom roku jest wyczekiwanym okresem odpoczynku i rodzinnego czasu. Dla innych pasmem niekończących się wydatków, obowiązków, oczekiwań i presji. Jak mówią nam eksperci, grudzień i styczeń to okres wzmożonych interwencji psychologicznych i zwiększonego popytu na leki uspokajające oraz przeciwlękowe.
Kryzys świąteczno-noworoczny
Badania z ostatnich lat pokazują, że w okresie świąteczno-noworocznym wyraźnie rośnie odczuwany stres - szczególnie u kobiet i młodszych osób. Prawie połowa Polaków (45 proc.) uważa, że czwarty kwartał to najbardziej stresujący czas w roku, a młodsze pokolenia odczuwają to szczególnie dotkliwie, jak wynika z badania marki OnePlus.
W badaniu YouGov (USA, grudzień 2024) najczęściej wskazywanymi stresorami sezonu były m.in. wydatki (50 proc.), tłumy i korki (43 proc.), a także tęsknota za bliskimi/brak bliskich (44 proc.). W tym samym badaniu widać też różnice płci: to kobiety częściej deklarowały stres, szczególnie związany z "domową stroną" świąt - gotowaniem i sprzątaniem (41 proc. kobiet vs 21 proc. mężczyzn) oraz zakupami prezentów (48 proc. vs 32 proc.).
A w szerszym kontekście: raport omawiany w serwisie PAP wskazywał, że w Polsce 30 proc. osób stresuje się codziennie, a kolejne 30 proc. - kilka razy w tygodniu (badanie z października 2024).
Trzymamy dzieci pod kloszem? Lekarz mówi, czym może to grozić
"Biorą duże pudełka, na zapas"
Ten trend potwierdza ze swojej perspektywy także technik farmaceutyczna Beata Pękacka, pracownica jednej z warszawskich aptek.
- W okresie przedświątecznym, ale i w okolicach Nowego Roku ludzie na potęgę wykupują środki uspokajające i te wspomagające zasypianie. Przychodzi dużo kobiet, ale i młodych ludzi - licealistów, studentów. Biorą duże pudełka, na zapas, żeby wystarczyło do stycznia. Czasem żartują: "święta dają w kość", "rodzina przyjeżdża". Bez leków nie są w stanie przetrwać tego okresu. Mówię tu teraz o preparatach bez recepty, ale recept na leki psychotropowe o działaniu uspokajającym i przeciwlękowym, jak np. benzodiazepiny też realizuje się w tym czasie sporo - mówi w rozmowie z WP Kobieta.
Ekspertka zaznacza też, że pacjenci regularnie sięgający po leki bez recepty często nie są zainteresowani poradami farmaceutycznymi, jak wspierać wyciszanie lęku albo na poważnie zająć się leczeniem bezsenności.
- Czasem próbuję podpytać o higienę snu, o tryb życia, tłumaczę, że to jest wszystko ze sobą powiązane i, jeśli bezsenność utrzymuje się długo, należy bezwzględnie zacząć od zmian w rutynie. Bardzo często to pomaga. Jeśli nie, czas iść do lekarza, bo zaburzenia snu należy leczyć, a nie tylko "wyciszać" tabletkami. Niestety, pacjent często to lekceważy, chce tabletkę, która pomoże mu zasnąć już dziś, a potem przyjdzie po następną. Problem nie znika, tylko się nakręca - wyjaśnia.
Faktycznie, w raporcie sprzedaży leków uspokajających bez recepty, ale i na receptę, wydanym przez firmę PEX na zlecenie Wirtualnej Polski, widać, że przełom roku często jest momentem skoków popytu. Co ciekawe, drugim takim momentem jest wiosna.
Pod koniec roku "jedziemy na oparach"
To, że końcówka roku jest okresem wzmożonego napięcia, dla wielu nie jest zaskoczeniem. W pracy koniec roku z reguły wiąże się z domykaniem projektów i budżetów oraz nadrabianiem zaległości "na zapas" przed przerwą świąteczną. W domu z kolei martwi nas przytłaczająca liczba obowiązków, z reguły spoczywająca nadal w większej mierze na kobietach, a także wydatki. Nie pomagają też media społecznościowe, które przez cały grudzień sprzedają nam obrazy perfekcyjnych stołów, choinek i zgodnych rodzin.
- Z perspektywy gabinetu psychologicznego widać wyraźnie, że okres świąteczno-noworoczny nie dla wszystkich stanowi przyjemny czas pełen miłości i odpoczynku. Nierzadko jest czasem wzmożonych kryzysów psychicznych. Pacjenci zgłaszają się z poczuciem silnego napięcia, smutku, rozczarowania, samotności lub przytłoczenia. Święta, ale i sylwester, uruchamiają ogromne oczekiwania wobec siebie, relacji rodzinnych, atmosfery, jedzenia, które przygotowujemy, a także podsumowań całego roku. Gdy rzeczywistość nie dorównuje idealnemu obrazowi, pojawiają się frustracja, poczucie porażki i bezradność - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską psycholożka i psychotraumatolożka mgr Zuzanna Kamińska.
Dla wielu źródłem napięć są także same relacje rodzinne, teoretycznie stanowiące oś świąt. Spotkania, które mają być miłe, czasem otwierają stare konflikty i drażliwe tematy. Potwierdza to też ekspertka.
- Częstą przyczyną kryzysów są trudne relacje rodzinne. Dla wielu osób święta oznaczają konieczność spotkań z bliskimi, z którymi relacje są napięte, pełne niewyjaśnionych konfliktów, krytyki czy dawnych zranień. To także czas, w którym szczególnie dotkliwie odczuwana jest strata po śmierci bliskiej osoby, rozpadzie związku czy braku własnej rodziny - podkreśla Zuzanna Kamińska.
Na sam koniec, nie bez znaczenia są także czynniki wpływające bezpośrednio na zdrowie i samopoczucie: krótkie dni, brak słońca, rozregulowany rytm dobowy, więcej alkoholu i cięższego jedzenia. To wszystko potrafi realnie wpłynąć na samopoczucie i tolerancję na stres.
Jeśli stres i napięcie utrzymują się tygodniami, dochodzą napady lęku, bezsenność, objawy depresyjne albo myśli rezygnacyjne, nie ma co czekać ze zwróceniem się po pomoc.
W Polsce można skorzystać m.in. z:
- 116 123 - telefon wsparcia dla dorosłych w kryzysie;
- 116 111 - telefon zaufania dla dzieci i młodzieży;
- 800 70 2222 - całodobowe Centrum wsparcia w kryzysie psychicznym.
Aleksandra Zaborowska, dziennikarka Wirtualnej Polski